Reklama

Reklama

Francja: Firma wprowadza urlop menstruacyjny dla kobiet, które mają bolesne miesiączki

Pierwsza francuska firma wprowadziła urlop dla kobiet, które mają bolesne miesiączki. Jednak feministki krytykują ten projekt.

Reklama

Już w styczniu firma La Collective w Montpellier na południu Francji wprowadziła urlop dla kobiet, które mają bolesne miesiączki. Jednak dopiero teraz opublikowano pierwsze analizy opinii na ten temat. La Collective, zajmująca się wyszukiwaniem donatorów chcących finansowo wesprzeć organizacje pozarządowe, zatrudnia 37 osób, w tym 16 kobiet.

Koszty ponosi firma

Reklama

Wolny dzień przysługujący kobietom nie odlicza się od urlopu. Firma płaci za niego, wychodząc z założenia, że cierpiąca na zespół bolesnego miesiączkowania kobieta i tak nie może normalnie pracować i skupić się na swoich obowiązkach. Pracownica nie musi legitymować się żadnym zaświadczeniem lekarskim. Wystarczy rano zadzwonić do szefa lub wysłać do niego maila i poinformować o swoich kłopotach zdrowotnych.

Przedsiębiorstwo zobowiązało się do zachowania tajemnicy co do przyczyn nieobecności kobiety. Co więcej, ten dodatkowy dzień odpoczynku nie jest traktowany jako przerwa w pracy. W związku z tym nie wpływa na wysokość wynagrodzenia.

Polepszenie sytuacji kobiet

Zdaniem Dimitriego Lamoureux, współwłaściciela firmy, tego typu oferta jest kolejnym krokiem do polepszenia warunków pracy.

Do podjęcia takiej decyzji przyczyniła się jedna z pracownic cierpiąca na bolesne dolegliwości menstruacyjne. Kobieta zgłosiła swoją propozycję, którą dyrekcja przekazała na forum zgromadzenia ogólnego akcjonariuszy. Wcześniej rozpisano anonimową ankietę w tej sprawie. Okazało się, że 89 procent pracownic przyznaje, iż sposób miesiączkowania w negatywny sposób wpływa na wykonywanie przez nie obowiązków.

Niemal wszyscy zatrudnieni w firmie zgodzili się na przyznawanie jednego dnia zwolnienia. Wśród nich także większość mężczyzn. Jeden z nich - Thomas - przyznaje, że on i koledzy przyjęli decyzję z entuzjazmem. "To chyba normalne, że bierze się pod uwagę takie dolegliwości, nawet jeśli ja osobiście tego nie odczuwam" - cytuje go dziennik "Le Parisien".

Od 1 stycznia br. w La Collective przyznano do tej pory dziewięć dni takiego zwolnienia.

Pomysł budzi kontrowersje

Wprowadzone przez firmę z Montpellier udogodnienia nie u wszystkich wywołują poparcie. Niektóre organizacje feministyczne uważają, że takie jednodniowe zwolnienia przynoszą odwrotny skutek, jeśli chodzi o świadomość społeczną. Jak pisze "Le Parisien", Celine Pique - rzeczniczka stowarzyszenia "Osez le feminisme" - stwierdza, że to "krok w złym kierunku", gdyż jej zdaniem utwierdza "stereotyp kobiety, którą sprowadza się wyłącznie do jej ciała".

Niemniej według sondażu ośrodka Ifop 68 procent Francuzek wypowiada się pozytywnie o jednodniowym zwolnieniu ze względu na dolegliwości menstruacyjne.

Tego typu środki od dawna wprowadzono w niektórych państwach Azji - w Japonii już w 1947 r., a 20 lat temu w Korei Południowej i Indonezji. Stosują je także niektóre firmy we Włoszech, chociaż od projektu ustawy odstąpiono w 2017 r.

Dimitri Lamoureux wyjaśnia, że w jego firmie eksperyment ma potrwać do końca roku i dopiero wtedy zostaną przeanalizowane wszystkie konsekwencje tej decyzji, także finansowe.

Rozlicz pit online już teraz lub pobierz darmowy program

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje