Reklama

Reklama

Dementi Berlina. Nie będzie polsko-niemieckiej brygady

Ministerstwo obrony RFN zaprzecza informacjom o rzekomych planach powołania polsko-niemieckiej brygady, na wzór istniejącej od blisko 30 lat niemiecko-francuskiej jednostki. Uderzałoby to w podstawowy akt NATO-Rosja.

Za cztery miesiące na polskim wybrzeżu odbędą się manewry NATO "Saber Strike" z udziałem 10 tys. żołnierzy krajów sojuszu, z tego ponad tysiąca Niemców. Szczegóły manewrów nie są jeszcze znane, ale wiadomo, że w ramach ćwiczeń przyjedzie do Polski tak wielu żołnierzy Bundeswehry, jak jeszcze nigdy dotąd.

Nie ma planów wspólnej brygady

Nie ma jednak planów stworzenia wspólnej brygady - zapewnia zastępca rzecznika niemieckiego MON Ingo Gerhartz. Według doniesień prasowych ("Rzeczpospolita", 04.02.) jeszcze w tym roku miały się rozpocząć "prace nad wcieleniem jednego niemieckiego batalionu (500-1000) w skład polskiej brygady oraz polskiego batalionu w skład brygady niemieckiej". Jak podała gazeta, Niemcy mieliby stanowić jedną trzecią składu polskiej formacji i odwrotnie. Rzecznik niemieckiego MON temu zaprzeczył.

Reklama

Powiedział także, że nie ma planów tworzenia polsko-niemieckich struktur wzorujących się na brygadzie francusko-niemieckiej, jaką w 1987 r. powołali prezydent Francji F. Mitterand i kanclerz Niemiec H. Kohl.

Niemcy ostrożni

Ingo Gerhartz uzasadnił, że "taka polsko-niemiecka brygada oznaczałaby złamanie aktu podstawowego NATO-Rosja". Dokument o pełnej nazwie "Akt podstawowy o stosunkach dwustronnych, współpracy i bezpieczeństwie między NATO i Federacją Rosyjską" z 27.05.1997 wyklucza stałe stacjonowanie dużej ilości wojsk sojuszu na terenie krajów byłego bloku wschodniego.

Również dlatego czwartkowa (5.02.15) decyzja ministrów obrony krajów NATO o powołaniu nowych sił zadaniowych bardzo wysokiej gotowości, czyli tzw. szpicy, wiąże się z szeregiem ograniczeń - interpretuje się Berlinie. Oddziały te mają liczyć ok. pięciu tys. żołnierzy i w razie konieczności móc się przemieścić do regionu konfliktu w ciągu 2-3 dni.

Szpica sygnałem

Zarówno sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg, jak i minister obrony Niemiec Ursula von der Leyen (CDU) mówią o "mocnym sygnale" wobec Rosji oraz demonstracji adekwatnego wsparcia dla członków NATO na wschodzie. Moskwa sprzeciwia się tym planom. Minister von der Leyen powiedziała, że "Bundeswehra będzie stosownie reprezentowana".

Plan z Brukseli przewiduje powstanie sześciu nowych baz logistycznych NATO na wschodzie - w Polsce, trzech krajach bałtyckich, w Rumunii i Bułgarii. W tzw. "Nato Force Intergration Units" miałoby na stałe przebywać 40 ekspertów ds. logistyki i zarządzania. Nie planuje się tam jednak stacjonowania wojsk ani transportu broni a jedynie magazynowanie zapasów żywności i artykułów medycznych. Niemcy planują oddelegowanie 25 żołnierzy do czterech z planowanych sześciu ośrodków.

Ta koncepcja ma zostać wypróbowana jeszcze w tym roku. Żołnierze szpicy mają pochodzić głównie z Francji. Hiszpanii, Niemiec, Polski, Wielkiej Brytanii i Włoch. W razie podjęcia działań przez szpicę, w przypadku Niemiec konieczna jest jak zawsze decyzja Bundestagu.

Róża Romaniec, Berlin, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy