Reklama

Reklama

"Cud w Lieg". Tu koronawirus nie dotarł

Całe Niemcy cierpią z powodu koronawirusa. Rzeczywiście całe? Nie, w gminie Lieg w Nadrenii-Palatynacie, gdzie żyje 400 osób, nikt nie przeszedł infekcji - informuje Deutsche Welle.

Wioska, która postanowiła utrzeć nosa koronawirusowi, jest idyllicznie położona w paśmie górskim Hunsrueck, o rzut kamieniem od Mozeli. Odrestaurowane z pietyzmem domy z muru pruskiego, straż pożarna i szkoła podstawowa, imponujący kościół w centrum wsi - właściwie wieś jak każda inna spośród 30 tys. gmin w Niemczech.

Ale 400 mieszkańców Lieg tworzy obecnie historię, która brzmi tak niezwykle, że wielu mówi wręcz o "cudzie w Lieg". Od początku pandemii koronawirusem zaraziło się w Niemczech 3,25 mln osób, a w środkowej Saksonii współczynnik zachorowań wynosi prawie 437.

Reklama

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w wiosce w Nadrenii-Palatynacie, gdzie liczba nowych przypadków infekcji wynosi obecnie zero. I to nie tylko dzisiaj, bo w Lieg od 14 miesięcy nie było ani jednej infekcji koronawirusa. Jakby wirus dzień po dniu odbijał się od wyimaginowanej szklanej kopuły nad mieszkańcami.

Wójt Lieg Heinz Zilles tak przedstawia przedstawia tę niesamowitą historię. - Mieliśmy do tej pory dużo szczęścia, oczywiście to wciąż jest sytuacja chwilowa. Może gdzieś tam u góry mamy anioła stróża, który mówi, zostawimy tę wioskę w spokoju - mówi Zilles.

"Cud w Lieg" medialnym spektaklem

W biurze 57-letniego Zillesa od dwóch tygodni nie przestaje dzwonić telefon. Kiedy lokalna gazeta po raz pierwszy napisała o cudownej wiosce, nie miał pojęcia, jak wielka lawina medialna ruszy w jego kierunku. Od tego czasu reporterzy dzwonią, aby zapytać, co Lieg robi inaczej i lepiej niż inni. Na czym, oprócz dawki szczęścia, polega tajemniczy przepis?

- Mamy wspaniałą społeczność wiejską, wielu wolontariuszy, którzy w każdej chwili są gotowi do pomocy. Każdy postrzega siebie jako część zespołu Lieg i włącza się do pracy - tłumaczy Zilles. Młodzi mieszkańcy szybko uruchomili serwis zakupowy "Młodzi dla Starszych", ekipa wielokrotnie odwiedzała osoby starsze z drobnymi prezentami, a rodzice ze szkoły podstawowej zbierali pieniądze na dwa filtry powietrza.

Trzeba utrzymać wynik zerowy

- To, co polityka często głosi, ale czego nie realizuje, my bierzemy w swoje ręce - wyjaśnia z dumą wójt. Lieg jest przykładem tego, co wyróżnia wiele wsi w Niemczech: Ludzie się znają i troszczą się o siebie nawzajem. I nikt chyba nie wpadnie na pomysł, że przy zerowej zachorowalności wirus może w ogóle nie istnieć.

- W Lieg nie ma ani jednej osoby, która zaprzeczałaby istnieniu koronawirusa - zapewnia Zilles i dodaje, że "ludzie są rozsądni i zdyscyplinowani oraz akceptują fakt, że mamy do czynienia z globalną pandemią o bardzo dużym zasięgu".

Mimo, że 90 proc. zatrudnionych mieszkańców Lieg to osoby dojeżdżające do pracy, wioska do tej pory nie została dotknięta infekcjami. "Zero trzeba utrzymać" - to stara piłkarska mądrość, tylko bez zdobycia bramki można wygrać mecz. Mieszkańcy Lieg uczynili z tego swoje motto. 

Ale Heinz Zilles, aby pozostać przy terminologii ze świata sportu, celowo nie podbija piłki. - Nie postrzegamy tego jako konkurencji, broń Boże. Zawsze może się też zdarzyć, że nie uda nam się utrzymać zerowego wyniku, wtedy nikt nie będzie winny - komentuje.

Mieszkań wakacyjnych wynająć nie można

Gdyby Martin Weil reklamował swoje mieszkania na wakacyjny wynajem zerowym czynnikiem zachorowań Lieg, jego cztery mieszkania byłyby prawdopodobnie jeszcze bardziej rozchwytywane niż do tej pory. Jego gospodarstwo agroturystyczne "Landhof Lieg" przyciąga szlakami turystycznymi, dwiema klaczami islandzkimi do jazdy konnej i najpiękniejszym w Niemczech wiszącym mostem linowym. Ale od 2 listopada Weil nie może już wynajmować pokoi turystom. Powód? Przepisy związane z koronawirusem. I to pomimo braku przypadków koronawirusa.

- Zawsze jestem trochę rozdarty, bo z jednej strony mieszkania wakacyjne są predestynowane do przyjmowania gości w sposób bezkontaktowy i bezproblemowy. Z drugiej strony, czy chcemy, aby ludzie, którzy pochodzą z regionu o wskaźniku infekcji wynoszącym 300, tutaj wypoczywali? - mówi.

Na "cud Lieg" składa się również to, że nikt nie chce być pierwszym, który sprowadzi wirusa do wioski. Nawet Martin Weil, choć mimo całej doraźnej pomocy, pandemia zagraża jego egzystencji. Tak więc cały szum medialny wokół Lieg może mieć w sobie również coś dobrego.  - Może ludzie sobie to zapamiętają i przyjadą nowi goście - ma nadzieję Weil.

Punkt testów na koronawirusa także w Lieg

Rzut kamieniem od gospodarstwa Martina Weila znajduje się mała hala Hunsrueck, która od soboty będzie pomagać w utrzymaniu wyniku zerowego w Lieg. Wszyscy mieszkańcy mogą raz w tygodniu w godzinach popołudniowych między 15 a 17 zrobić test, a kilka minut później otrzymają wynik. Wszystko zorganizowała lokalna straż pożarna, a konkretnie komendant straży pożarnej Thomasa Wickert.

- Kiedy ludzie o tym usłyszeli, reakcja była bardzo pozytywna. Nikt nie powiedział, że nie potrzebujemy tego, wręcz przeciwnie. Ludzie cieszą się, że mają centrum testowe na miejscu - mówi Wickert. W każdą sobotę ośmiu strażaków będzie współpracować z Czerwonym Krzyżem, aby sprawdzić, czy niesamowita historia Lieg będzie miała swój ciąg dalszy.

Heinz Zilles ma już nawet pomysł, jeśli zero w Lieg uda się utrzymać do późnego lata, co sprawiłoby, że happy end byłby wręcz idealny. - Jeśli faktycznie uda nam się wyjść z pandemii bez żadnego zakażenia, odbędzie się tu wielka, wiejska impreza - planuje.

Oliver Pieper / Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy