Znikają z mapy Polski. W ciągu 15 lat zlikwidowano ponad 100 oddziałów
Dane GUS od kilku lat pokazują spory spadek liczby narodzin. Pogłębiający się niż demograficzny sprawił, że utrzymanie wielu porodówek stało się nierentowne. Z mapy Polski w ciągu 15 lat zniknął co czwarty oddział. Co dalej? Jakie państwo ma plany w przypadku miejscowości mocno oddalonych od najbliższych szpitali położniczych?

Spis treści:
- Porodówki znikają ze szpitali - od 2010 roku notuje się spadki
- Spadek liczby urodzeń wpływa na rentowność oddziałów
- Niż demograficzny główną przyczyną zamykania porodówek
- Co z miejscowościami bez porodówek? Odpowiedzią mają być tzw. pokoje narodzin
Porodówki znikają ze szpitali - od 2010 roku notuje się spadki
Z danych Ministerstwa Zdrowia, przedstawionych w lutym 2026 roku na posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Praw Pacjenta, wynika, że liczba funkcjonujących porodówek w Polsce uległa znacznemu ograniczeniu.
O ile w 2010 roku w kraju działało 406 takich placówek, o tyle w listopadzie 2025 roku ich liczba spadła do 305. To o 101 miejsc mniej w zaledwie 15 lat.
Proces wygaszania działalności oddziałów ginekologiczno-położniczych nabrał tempa w ostatnich latach. Od 2020 co roku zamykano następującą liczbę placówek:
- 2020 r. - 12 oddziałów;
- 2021 r. - 10 oddziałów;
- 2022 r. - 11 oddziałów;
- 2023 r. - 7 oddziałów;
- 2024 r. - 11 oddziałów;
- 2025 r. - 27 oddziałów (największa dynamika spadku).
Zjawisko to jest kontynuowane również w bieżącym roku. Według statystyk tylko w styczniu 2026 roku zamknięto kolejne 3 porodówki, a działalność 12 innych została zawieszona. Przyczyną restrukturyzacji sieci oddziałów jest przede wszystkim postępujący niż demograficzny oraz kwestie efektywności ekonomicznej placówek przy niskiej liczbie odbieranych porodów.
Spadek liczby urodzeń wpływa na rentowność oddziałów
Z danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) wynika, że w ciągu ostatnich 15 lat Polska odnotowała gwałtowny spadek liczby narodzin. O ile w 2010 roku zarejestrowano 413 tys. urodzeń, o tyle w 2025 roku liczba ta była już o ponad 170 tys. mniejsza. W ostatnich latach zgodnie z danymi GUS notowano:
- 2020 r. - ok. 355 tys. urodzeń;
- 2021 r. - ok. 332 tys. urodzeń;
- 2022 r. - ok. 305 tys. urodzeń;
- 2023 r. - ok. 272 tys. urodzeń;
- 2024 r. - ok. 252 tys. urodzeń.
- 2025 r. - ok. 238,3 tys. urodzeń.
Spadek liczby porodów bezpośrednio przekłada się na sytuację finansową oddziałów ginekologiczno-położniczych. Obecny model rozliczeń z Narodowym Funduszem Zdrowia (NFZ) opiera się na finansowaniu wykonanych świadczeń - za pojedynczy poród wraz z opieką neonatologiczną fundusz płaci szpitalowi ok. 12 tys. zł.
Niskie wykorzystanie potencjału oddziałów generuje jednak wysokie koszty stałe. Szpital zobowiązany jest do utrzymania pełnej obsady kadrowej, w tym całodobowych dyżurów lekarskich i położniczych, niezależnie od liczby odbywających się porodów.
Według danych Ministerstwa Zdrowia, w 2024 roku średnie obłożenie na oddziałach położniczych wyniosło niespełna 60 proc., co w wielu przypadkach prowadzi do narastającego zadłużenia placówek.
Niż demograficzny główną przyczyną zamykania porodówek
Eksperci z sektora ochrony zdrowia wskazują, że postępujący niż demograficzny wymusza zmiany w sieci porodówek. Zjawisko to dotyka rozmaite placówki, często niezależnie od jakości świadczonych przez nie usług.
Bernadeta Skóbel ze Związku Powiatów Polskich w rozmowie z PAP wskazała, że szpitale powiatowe starają się utrzymywać oddziały położnicze ze względu na lokalne potrzeby społeczne, nawet w obliczu ich trwałej nierentowności. Niemniej zauważa, że funkcjonujący model finansowania promuje placówki monospecjalistyczne.
Problem ma jednak szerszy zasięg, co podkreśla Joanna Pietrusiewicz, prezes Fundacji Rodzić po Ludzku. Z jej analizy wynika, że mechanizmy demograficzne wpływają nawet na najlepiej oceniane placówki, które ze względu na niższą liczbę odbieranych porodów są likwidowane, gdyż nie mają środków na pokrycie kosztów operacyjnych.
Ponadto aktualna wycena pojedynczego porodu przez NFZ jest niewystarczająca, by zrównoważyć koszty utrzymania gotowości personelu i sprzętu.
Co z miejscowościami bez porodówek? Odpowiedzią mają być tzw. pokoje narodzin
W obliczu postępującej likwidacji oddziałów położniczych Narodowy Fundusz Zdrowia wprowadził nowe rozwiązanie mające zabezpieczyć pacjentki z regionów wykluczonych komunikacyjnie.
Od lutego 2026 roku NFZ finansuje tzw. pokoje narodzin. Inicjatywa ta jest skierowana do placówek medycznych, które nie posiadają porodówek i są zlokalizowane w odległości co najmniej 25 km od najbliższego szpitala z odziałem ginekologiczno-położniczym specjalistycznego.
Przy czym, jak poinformował na początku marca portal Rynek Zdrowia, dotychczas żaden szpital nie zdecydował się na utworzenie pokoju narodzin.















