"Zawirowania" nad Bałtykiem. Zmiany klimatyczne będą miały wpływ na wakacje
Jest majestatyczny, zimny i swojski. Wiele osób nie wyobraża sobie wakacji bez plażowania nad Bałtykiem czy kąpieli w jego rześkiej wodzie. A tej - po zimowych odpływach - przybywa coraz więcej. Co to oznacza dla urlopowiczów?

W skrócie
- Napływ chłodnej, słonej i natlenionej wody z Morza Północnego do Bałtyku podnosi jego poziom i poprawia warunki ekologiczne.
- Tegoroczny wlew barotropowy może być jednym z najsilniejszych od lat, co ma korzystny wpływ na cały ekosystem Bałtyku.
- Woda tego lata będzie prawdopodobnie chłodniejsza, a zakwit sinic rzadszy, co może oznaczać lepsze warunki dla urlopowiczów korzystających z kąpieli.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Wakacje nad Morzem Bałtyckim to zawsze dobry pomysł. I choć to zdanie dla jednych jest kijem w mrowisko, dla innych stanowi oczywistość.
Mimo że temperatura polskiego morza zazwyczaj nie zachęca do zanurzenia się w nim, pogoda bywa kapryśna, a ceny w kurortach wywindowane - nie brakuje śmiałków, którzy co roku tłumnie przybywają na północ Polski, aby nacieszyć się dobrodziejstwami Pomorza. A tych z pewnością można odnotować wiele.
Zostawmy jednak na chwilę rybne tawerny i słoneczne kąpiele. Bałtyk to przede wszystkim ważny przyrodniczo ekosystem, który w tym roku przeżyje prawdziwy renesans.
Historycznie niski poziom Bałtyku
Poziom Morza Bałtyckiego nie był tak niski od 140 lat - to zdanie było prawdziwe jeszcze na początku lutego 2026 roku. Wodowskaz wskazywał wówczas ponad 67 cm poniżej średniej - informował Instytut Oceanologii PAN.
To ubytek ok. 275 km³ wody w skali całego basenu. Za odpływ odpowiedzialny był silny wiatr ze wschodu i długotrwały wyż. W grudniu i styczniu wypchnęły one masy wody przez Cieśniny Duńskie do Morza Północnego.
Naukowcy zgodnie powtarzali, że to ewenement wynikający ze zmian klimatu, a konkretnie ocieplenia Arktyki. Nadzieję przywracały jednak słowa o odwrotności tego zjawiska.
- Kiedy cyrkulacja się odwróci i znowu będą dominowały wiatry zachodnie, a tak głównie jest w Polsce tak naprawdę, możemy się spodziewać, że pojawi się spory wlew, spora objętość wody wpływającej z Morza Północnego, więc przyniesie do Bałtyku sporo tlenu - powiedział zajmującemu się klimatem i ekologią Stowarzyszeniu Lepsza Polska dr hab. Karol Kuliński z IO PAN.
Szybkie odwrócenie trendu
Nie tyle co prorocze, ale oparte na naukowej wiedzy, okazały się słowa eksperta. Przełom nastąpił 18 lutego, kiedy to rozpoczął się tzw. wlew barotropowy. Upraszczając, polega on na dużym napływie słonej i dobrze natlenionej wody z Morza Północnego do Morza Bałtyckiego.
Natura "poczuła" różnicę w poziomie wód i nastąpiła wspomniana przez Kulińskiego cyrkulacja. To może być najsilniejszy tego typu proces od lat.
- Przyczyn powstawania dużych wlewów barotropowych należy doszukiwać się w różnicy poziomów wody pomiędzy Bałtykiem a Morzem Północnym. Znacząca różnica poziomów może powstać jedynie wskutek układu barycznego wymuszającego specyficzną cyrkulację atmosferyczną. Czas trwania i nasilenie korzystnego układu wiatrów decyduje o skali wlewu - wyjaśnił w rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim" dr Daniel Rak z Pracowni Oceanografii Obserwacyjnej IO PAN.
Woda płynąca z Morza Północnego, zanim dotrze do Bałtyku, ma do pokonania Cieśniny Duńskie, Basen Arkoński i Głębię Bornholmską. Następnie płynie przez Próg Słupski i Rynnę Słupską aż do Głębi Gdańskiej i Basenu Gotlandzkiego (centralny basen na Morzu Bałtyckim między Szwecją a krajami bałtyckimi).
Biorąc pod uwagę powyższe, wlew mający miejsce tej wiosny, będzie prawdopodobnie bardzo silny.
Zastrzyk energii dla Bałtyku
Co wlew z Morza Północnego oznacza dla Bałtyku? Oczywiście przede wszystkim podwyższenie jego poziomu. To prawdziwa "kroplówka" dla dość ubogiego ekosystemu polskiego akwenu.
Jego woda zostanie natleniona, stanie się gęstsza i zyska większe zasolenie. Cyrkulacja pobudzi cały ekosystem do odnowy. Ikry ryb, zamiast opadać do wód przydennych, gdzie panuje deficyt tlenu, a co za tym idzie - warunki do rozwoju są bardzo słabe - zostaną wyposażone w niezbędne substancje. Na ten fakt również zwrócił uwagę dr Rak.
Jest też dobra wiadomość dla zażywających bałtyckich kąpieli urlopowiczów i mieszkańców Pomorza. Tego lata zakwit sinic będzie prawdopodobnie zdecydowanie rzadszy. Woda z Morza Północnego jest chłodniejsza niż ta znajdująca się obecnie w Bałtyku.
Wyższa temperatura sprzyjała pojawianiu się toksycznych cyjanobakterii. Naturalnie, trzeba liczyć się z tym, że w niektórych rejonach kąpiele w morzu będą nieco chłodniejsze, ale przynajmniej - możliwe.












