Rumunię od Polski dzieli jedynie ponad tysiąc kilometrów. Mieszkańcy Bieszczad mają do niej bliżej niż do Warszawy. Jeszcze przed drugą wojną światową dzieliliśmy z nią granicę.
Górzysty krajobraz Rumunii i dostęp do Morza Czarnego to idealna wizytówka kraju, do którego warto wybrać się na urlop. I choć chętniej wybierana jest pobliska Bułgaria, Rumunia konkuruje ze swoją popularną sąsiadką cenami, unikatowymi miasteczkami i majestatycznym Karpatami.
Dlaczego do Rumunii?
To tutaj znajduje się jedna z najpiękniejszych tras świata, której przebycie doskonale odzwierciedla powiedzenie, że droga bywa ważniejsza od celu. Nie sposób zapomnieć o zamkach jak z baśni - tak, tym kojarzonym z Draculą również - dzikiej przyrodzie i różnorodności kulturowej zauważalnej w tradycjach, kuchni i architekturze.
Dość dodać, że zachęcająca jest także sympatia Rumunów do Polaków, co sprawia, że jesteśmy witani tam z otwartymi rękami. Grzechem byłoby z tej gościnności nie skorzystać, gdyż w Rumunii jest nie tylko pięknie, ale też tanio i bezpiecznie.
Czas odczarować archaiczne postrzeganie kraju nad Dunajem i odkryć jego najciekawsze lokalizacje. Wakacje w Rumunii to gwarancja niezwykłej przygody - niezależnie od tego, czy zdecydujemy się na zwiedzanie zamków, czy nieśpieszny city break.
Wakacje do Rumunii śladem zamkowych tajemnic
Na wakacjach w Rumunii z pewnością odnajdą się wielbiciele zamków. Legendy, mroczne historie i bogato zdobione wnętrza… To wszystko kryją zakamarki rumuńskich pałaców. Jeśli zdecydujesz się odwiedzić tylko jeden z nich, niech będzie to Pałac Peleș w Sinai.
Jego niezaprzeczalne piękno kryje się w misternych zdobieniach, pamiętających jeszcze końcówkę XIX wieku. Królewska siedziba została wzniesiona w latach 1873 - 1883 na polecenie władcy Rumunii, Karola I.
Pieczę nad jego budową i wystrojem sprawowali liczni architekci i dekoratorzy. Po śmierci Karola I, zamek przechodził z rąk do rąk, trafiając nie tylko do kolejnych następców tronu, ale też skarbu państwa. Przez wieki był letnią rezydencją królów.
Obecnie w Zamku Peleș znajduje się muzeum, a kolejki do wejścia z jednej strony przyprawiają o ból głowy, z drugiej słusznie sugerują, że jest na co czekać.
Trójwymiarowe freski imitujące płaskorzeźby, barwne witraże zdobiące aż 800 okien, szklany sufit, sala teatralna - aż w końcu - bogato zdobiona klatka schodowa wykonana w całości z drewna orzechowego to tylko kropla w morzu architektonicznej doskonałości Peleș.
Zamek Korwina w Hunedoarze
Zwiedzając zachodnią Rumunię, nie sposób uniknąć wrażenia cofnięcia się w czasie. A to za sprawą średniowiecznego Zamku Korwina w Hunedoarze. Tygiel stylów architektonicznych, liczne wieże i majestatyczne mury przenoszą nas w świat XV-wiecznych legend.
Jednak początki budowali sięgają XII - XIII wieku, a wszystko zaczęło się od skromnej twierdzy. Podobnie jak królewska siedziba w Peleș, Zamek Korwina wraz z upływem czasu zmieniał właścicieli.
Do jego rozbudowy najbardziej przyczynił się książę Siedmiogrodu Gábor Bethlen. Za jego czasów dodano elementy barokowe, liczne wieże i platformę dla artylerzystów. Co ciekawe, zamek nigdy nie pełnił funkcji czysto militarnych. Jego nazwa pochodzi od przydomka węgierskiego rodu szlacheckiego Hunyadych - Corvinus.
Wraz z przejęciem przez jego kolejnych potomków, pałac przechodził coraz śmielsze renowacje, łącząc w sobie elementy gotyku, baroku i renesansu. Paradoksalnie tworzą one zgrabną całość podziwianą każdego roku przez setki tysięcy turystów.
Zamek Bran
Wisienką na pałacowym torcie jest z pewnością Zamek Bran. Dla jednych obowiązkowy punkt na podróżniczej mapie Rumunii, dla innych - niespełnione oczekiwania. Być może dlatego, że kojarzony z legendą o Draculi de facto nie ma z tą postacią wiele wspólnego - przynajmniej historycznie.
Literacko łączony jest z miejscem akcji powieści irlandzkiego pisarza Brama Stokera - "Dracula". Tytułowy bohater miał mieszkać w trudno dostępnej twierdzy na skale.
I właśnie na wzniesieniu położony jest Zamek Bran. Jego majestat może budzić grozę. A fakt, że pierwowzorem postaci był okrutny władca Transylwanii, Vlad III Palownik, stworzył gotowy przepis na spiritus movens dla rumuńskiej turystyki.
W zamku znajduje się oddzielna wystawa poświęcona średniowiecznym narzędziom tortur i metodom karania, ale nie jest ona częścią podstawowej trasy zwiedzania - wymaga dokupienia osobnego biletu.

Wehikułem czasu do średniowiecznych miast
Na szczególną uwagę w Siedmiogrodzie zasługują średniowieczne miasta, takie jak Sybin, Sighișoara czy Braszów. Położone w odległości do 120 km od siebie zachęcają do odwiedzin nawet podczas kilkudniowego city break.
Sybin słynie z charakterystycznych okien dachowych zdobiących kamienice w starej części miasta. Przypominają one oczy podglądające przechodniów. Jak głosi ludowa legenda, "oczy Sybina" miały chronić miasto przed pożarem.
Do przeszłości można przenieść się w Sybinie nie tylko za sprawą opowieści. Obowiązkowymi punktami wycieczki są: spacer po starówce, Plac Albert Huet z zabytkowymi kamienicami, Pałac Brukenthal czy gotycka Katedra Marii Panny.
Malowniczo położona na wzgórzu Sighișoara została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Otaczają ją dobrze zachowane mury obronne, a samo miasto uchodzi za jeden z najpiękniejszych średniowiecznych grodów Europy.
Wznosi się nad nim zabytkowa wieża zegarowa, będąca najbardziej charakterystycznym symbolem miasta. Tradycja mówi, że to właśnie tutaj urodził się wspomniany już pierwowzór hrabiego Draculi - Vlad III Palownik.
Średniowiecznego ducha zachował też Braszów. Jego zwiedzanie dobrze jest rozpocząć od punktu widokowego na górze Tâmpa. Roztacza się z niej widok m.in. na Rynek (Piața Sfatului) i tzw. Czarny Kościół. Świątynia "zawdzięcza" swą nazwę ogromnemu pożarowi z 1689 roku, który strawił znaczną jej część i pozostawił osmolone mury.
Jedną z najczęściej fotografowanych części miasta jest ulica Sforii. Ma zaledwie 110 - 135 cm, a w XVII wieku służyła jako przejście dla strażaków. Spacerując po Braszowie można odnieść wrażenie, że czas tutaj się zatrzymał. Zanurzenie się w tutejszej historii i spróbowanie lokalnej kuchni to idealne zwieńczenie wycieczki po średniowiecznych miastach Transylwanii.
Najlepsza droga na świecie
O pięknie kultowej już Trasy Transfogarskiej nie trzeba nikogo przekonywać. Mierzy 151 km, choć jej wspaniałość mierzy się w spektakularnych widokach, a nie przebytych kilometrach.
Przecina Góry Fogaraskie między ich dwoma najwyższymi szczytami - Moldoveanu i Negoiu, łączy Sybin w Siedmiogrodzie i Pitești na Wołoszczyźnie. Jej wysokość w najwyższym punkcie, tuż przy jeziorze Bâlea, wynosi 2 042 m n.p.m.
Przemierzając dziesiątki serpentyn wijących się po zboczach górskich szczytów, można podziwiać zielone doliny i majestatyczne Karpaty. Po drodze warto zatrzymać się przy wspomnianym jeziorze Bâlea, wodospadzie Capra i imponującej, wysokiej na 160 metrów zaporze Vidraru.
Popularność Trasy Transofgarskiej gwałtownie wzrosła po tym, jak w 2009 roku, w programie motoryzacyjnym "Top Gear", prowadzący Jeremy Clarkson nazwał ją "najlepszą drogą do jazdy samochodem na świecie".
Czy w Rumunii jest bezpiecznie?
Decydując się na wakacje w Rumunii, należy zadbać nie tylko o kwestie praktyczne czy plan zwiedzania, ale przede wszystkim o bezpieczeństwo. Ta zasada dotyczy oczywiście każdego kierunku.
Na szczęście, poziom bezpieczeństwa w Rumunii jest zbliżony do polskiego. Naturalnie należy uważać na kieszonkowców, zwłaszcza w miejscach turystycznych, jednak wg rankingu Numbeo wskaźnik przestępczości w Rumunii wynosi zaledwie 33,18.
Z kolei indeks bezpieczeństwa sięga 66,82 (w skali od 0 do 100). To wskaźniki porównywalne, a w niektórych aspektach nawet niższe niż te notowane w Polsce.
Jeśli chodzi o transport, najlepiej korzystać z taksówek łapanych na ulicy lub oficjalnych aplikacji. W ten sposób unikniemy oszustw i zawyżonych cen. Podczas podróży po zmroku należy zachować szczególną ostrożność na drodze - na jezdni często pojawiają się nieoświetlone wozy konne czy zwierzęta gospodarskie.
Jak czytamy w informacjach dla podróżnych na rządowej stronie, "należy również liczyć się z ryzykiem wypadków komunikacyjnych na trudnych, wyeksploatowanych górskich drogach Rumunii".
Wakacje w Rumunii, ceny i koszty podróży
Do Rumunii można wybrać się zarówno samolotem, autem, jak i pociągiem (przez Wiedeń lub Budapeszt). Przejazd koleją może wyjść najdrożej. Podróż w jedną stronę to wydatek rzędu 500 - 900 zł (w zależności od taryfy i połączenia).
Podniebna podróż będzie zdecydowanie najszybsza. Choć przed pandemią tani przewoźnicy rozpieszczali podróżujących biletami "za grosze", niezmienna pozostaje zasada - im wcześniej kupisz bilet, tym mniej zapłacisz.
Koszt lotu w tę i z powrotem to wydatek rzędu od kilkudziesięciu do nawet 1000 złotych. W przypadku podróży autem, cena przejazdu zależy oczywiście m.in. od cen paliwa, spalania samochodu i liczby pasażerów. Przejazd z pewnością zajmie minimum kilkanaście godzin. Odległość z Warszawy do Bukaresztu, czyli stolicy Rumunii, to około 1500 km.
Ceny w Rumunii porównywalne są do tych w Polsce. Walutą kraju jest lej rumuński (RON), którego wartość, w momencie pisania tego artykułu wynosi 0,83 złotego. Za przykładowe towary lub usługi zapłacimy:
- nocleg w 3-gwiazdkowym hotelu: 180 - 350 RON/noc (150-300 zł),
- obiad w restauracji: 35-60 RON (30 - 50 zł),
- Kawa w kawiarni: 10 - 18 RON (9 - 16 zł),
- butelka wody 1,5 l w sklepie: 2,5 - 5 RON (2 - 4,5 zł),
- bilet na autobus miejski: 3 - 5 RON (2,5 - 4,5 zł).


















