Reklama

Zaczęłam spać pod kołdrą obciążeniową. Oto co stało się z moim snem

Na początku służyła dzieciom z autyzmem, ADHD czy zaburzeniami przetwarzania sensorycznego. Dziś szturmem zdobywa wiernych fanów spoza spektrum zaburzeń, ale za to z problemami ze snem, z Alzheimerem czy demencją, przy zespołach lękowych, a nawet... samotnością. Wysłuchawszy licznych peanów na temat kołdry obciążeniowej, stwierdziłam, że i ja wypróbuję jej "zbawienne właściwości".

Opinie na temat kołdry obciążeniowej

"Drodzy znajomi! Czy ktoś z was korzystał z kołdry obciążeniowej i poleca lub przeciwnie, żałuje zakupu?" - taką wiadomość umieściłam jakiś czas temu w swoich mediach społecznościowych. Odpowiedziało na nią kilka osób - wszystkie co do jednej posiadały bądź testowały taką kołdrę i jednogłośnie były nią zachwycone.

"Mam i polecam! Lepiej mi się pod nią śpi niż pod zwykłą, mojej żonie też. Jedyny minus taki, że trudniej się wychodzi rano z łóżka" - pisał mój znajomy Michał.

"Kupiłem to mojej lubej i to był strzał w dziesiątkę. Bardzo jej pomogło, bo ma koszmarnie lekki sen. Warte swojej ceny wbrew pozorom" - twierdził Łukasz.

Reklama

"Ja mogę polecić, jest naprawdę super. Nie wiem, jak jest teraz z cenami, ale 2 lata temu zamawiałam za ok. 200 zł. Do tej pory mam, super się sprawdza i nic się z nią nie dzieje" - opisywała Marlena.

Opinie znajomych dopięły mój proces decyzyjny. Teraz wystarczyło tylko wybrać produkt, poczekać na zamówienie i cieszyć się niczym niezmąconym snem.

Do czego służy kołdra obciążeniowa?

Temat kołdry obciążeniowej pojawił się w moim życiu z powodu problemów z zasypianiem. Próbowałam już przeróżnych domowych sposobów: począwszy od wieczornego picia melisy, poprzez ćwiczenia, wyciemniające rolety, ograniczenie niebieskiego światła, medytacje, a nawet słuchanie białego szumu. Niestety nic nie przynosiło rezultatów.

Koniec końców stanęłam przed wizją rozpoczęcia farmakoterapii. Zanim jednak zdecydowałam się regularnie faszerować swoje ciało lekami i liczyć się ze skutkami ubocznymi ich stosowania, usłyszałam o kołdrze obciążeniowej.

Osoba, która mi ją polecała, twierdziła, że kołdra obciążeniowa była istnym zbawieniem w jej kłopotach ze snem. Przed jej stosowaniem potrafiła spędzić kilka godzin, zanim udało jej się zasnąć. Kiedy jednak zaczęła z niej korzystać, sen przychodził momentalnie.

O to właśnie mi chodziło!

Co więcej, jak przekonywała moja znajoma, oprócz ułatwiania zasypiania, kołdra znacznie poprawiła jej samopoczucie - koiła również nerwy oraz dawała uczucie "przytulania".

Czy kołdry obciążeniowe działają? Badania

Kołdry obciążeniowe powstały w Stanach Zjednoczonych w latach 90. z myślą o dzieciach cierpiących na stany lękowe, zaburzenia integracji sensorycznej i zaburzenia neurorozwojowe, takie jak ADHD czy autyzm. Poddawanie ich uciskowi sensorycznemu ograniczało strach i łagodziło ataki paniki.

W pewnym momencie ktoś wpadł na pomysł, by kołdry obciążeniowe sprzedawać również osobom dorosłym. Szybko zaczęto zachwalać je jako idealny produkt na leczenie bezsenności.

Jest tylko jeden problem - skuteczność kołdry obciążeniowej w zasadzie nie została potwierdzona żadnymi szerszymi badaniami. Nie dość, że badań na ten temat jest niewiele, to jeśli już jakieś się znajdą, okazuje się, że zostały przeprowadzone na niewielkiej grupie badawczej. Jak wyjaśniał w rozmowie z portalem HelloZdrowie.pl Kamil Dance Lucci, psychoterapeuta z Centrum Terapii Dialog, wynika to stąd, że badania nad integracja sensoryczną są bardzo skomplikowane.

- Pojawia się na ten temat wiele sprzecznych informacji. Wszystko dlatego, że nasze zmysły są niezwykle delikatne i bardzo trudno skonstruować badanie, które obiektywnie oceni poprawę funkcjonowania danej osoby dzięki terapii SI - mówił.

Mimo to kilka najnowszych badań zasługuje na uwagę. W sierpniu 2020 roku American Academy of Sleep Medicine opublikowała badania szwedzkich naukowców, którzy potwierdzili wpływ oddziaływania kołder obciążeniowych na problemy z bezsennością.

"Jak dowodzą badania, kołdry obciążeniowe są bezpiecznym i efektywnym sposobem w leczeniu bezsenności (...) Cierpiący na bezsenność pacjenci z zaburzeniami psychicznymi dzięki kołdrom obciążeniowym doświadczyli zmniejszenia intensywności problemów ze snem, poprawy jakości snu i mniejszej senności w ciągu dnia" - przytacza wnioski z badań serwis Sciencedaily.com. 

120 uczestników badania używało kołder przez cztery tygodnie. Oprócz znaczącej poprawy snu i zmniejszenia bezsenności, zaobserwowali u siebie również zmniejszenie ogólnego zmęczenia, depresji i niepokojów.

- Sugerowanym wyjaśnieniem efektu uspokajającego i ułatwiającego zasypianie jest wywierany przez koc nacisk na różne punkty w ciele. Nacisk stymuluje odczuwanie dotyku, podobnie jak w akupresurze czy masażu - wyjaśniał wówczas szef zespołu badawczego, dr Mars Alder, psychiatra z wydziału neurobiologii klinicznej w Karolinska Insitutet w Sztokholmie.

Jak dobrać kołdrę obciążeniową

Aby kołdra obziążeniowa faktycznie działała, musi być dobrana wagowo do użytkownika. Waga kołdry powinna wynosić około 10-15 proc. masy ciała. Nie może być również za krótka - powinna być dłuższa od ciała o ok. 20 cm.

Na polskim rynku kołder obciążeniowych jest już całe mrowie. Można zdecydować się na różne rozmiary, wzory i wypełnienia - począwszy od kulek ze stali nierdzewnej, po szklany granulat, a nawet naturalny żwirek.

Jeśli chodzi o ceny, wystarczy powiedzieć, że kołdra obciążeniowa nie jest tanim zakupem. Jakościowe kołdry dla dorosłego człowieka rozpoczynają się od kwoty 250 złotych. Górna granica cenowa to kołdry za ponad 1 tys. złotych - droższe egzemplarze zwykle są większe i mają dodatkowe ocieplenie.

Specjaliści polecają skonsultowanie zakupu kołdry obciążeniowej z terapeutą integracji sensorycznej, ponieważ stosowanie tego produktu w zły sposób może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego. Źle dobrana kołdra zamiast przynosić ukojenie, może powodować rozdrażnienie i niepokój.

Ja nie zdecydowałam się na taką konsultację, ponieważ przede wszystkim nie miałam funduszy, by opłacić zarówno konsultację ze specjalistą (150-200 zł), jak i kupić kołdrę (min. 250 zł). Ostatecznie przekonały mnie opinie moich znajomych.

Po przejrzeniu internetu wzdłuż i wszerz dokonałam swojego wyboru. Zważyłam się, po czym wybrałam cienką, bawełnianą, wypełnioną szklanymi perełkami kołdrę polskiej marki. Wraz z przesyłką kosztowała mnie 295 złotych.

Instrukcja użytkowania kołdry obciążeniowej

Wyciągnięcie kołdry z paczkomatu okazało się nie lada wyzwaniem. Paczka umieszczona była wysoko i ważyła prawie sześć kilo! Jeśli zatem miałabym kupować jeszcze jedną kołdrę, to zdecydowałabym się na dostawę bezpośrednio do domu.

Kiedy już wtachałam przesyłkę na górę, nie mogłam doczekać się testów, więc mimo wczesnej pory dnia, wskoczyłam pod kołdrę od razu.

Niektórzy mogą spać pod ciężkimi kołdrami od samego początku, inni odczuwają dyskomfort i potrzebują przyzwyczajać ciało do ciężaru kołdry. Producenci polecają zatem, by przez pierwsze trzy dni leżeć pod kołdrą po 15 minut dziennie. Następnie należy zwiększyć czas pod kołdrą do godziny dziennie. Po około tygodniu czas wydłuża się do dwóch godzin dziennie, a po 20 dniach spokojnie można spać pod kołdrą całą noc.

Mnie początkowo kołdra ciążyła. Miałam wrażenie, że przydusza mnie i uniemożliwia swobodne oddychanie. Jednak mimo lekkiego dyskomfortu równocześnie czułam się wspaniale - jakby otulał mnie ciężki, terapeutyczny kokon. Mój umysł powoli się wyciszał, a nerwy puszczały. Podejrzewałam już zatem, że kołdra wkrótce okaże się strzałem w dziesiątkę.

Kołdra obciążeniowa - opinia po zakupie i korzystaniu przez kilka tygodnie

Przez pierwsze trzy dni korzystałam z kołdry wieczorem przez godzinę dziennie. Gdy spod niej wychodziłam, czułam się maksymalnie rozluźniona i jakby wymasowana. Następnie chciałam zwiększyć czas pod kołdrą do dwóch godzin dziennie, ale nie udało mi się to, ponieważ... zasnęłam. I spałam jak zabita przez całą noc.

Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że był to jeden z najlepszych snów mojego życia. Znacie to uczucie bardzo mocnego i głębokiego snu, z którego nic i nikt nie może was wyrwać, nawet budzik? Właśnie tak czułam się pierwszej nocy. Nie wierciłam się, nie męczyły mnie żadne koszmary, a sen miałam głęboki i spokojny. Wydaje mi się nawet, że tej nocy ani razu się nie obróciłam, ponieważ obudziłam się dokładnie w tej samej pozycji, w której zasnęłam.

Następne tygodnie były błogosławieństwem. W ciągu dnia wręcz nie mogłam się doczekać, aż wieczorem wskoczę pod kołdrę, która przynosiła ulgę i relaks. Przez kilka tygodni spałam wspaniale i budziłam się wypoczęta i zrelaksowana.

Jednak po około miesiącu zaczęłam zauważać, że moje ciało przyzwyczaiło się do ucisku kołdry. Przestałam odczuwać jej działanie tak intensywnie, jak wcześniej. Kołdra zaczęła być codziennym, normalnym elementem mojego snu. Nie dawała już takiego relaksu, a problemy z zaśnięciem znów delikatnie się nasiliły.

Po kolejnym poszperaniu w internecie dowiedziałam się, że do kołdry obciążeniowej faktycznie można się przyzwyczaić, przez co jej efekt przestaje być aż tak odczuwalny. W takich sytuacjach producenci polecają odstawić kołdrę na kilka dni, by pozwolić ciału o niej zapomnieć, a następnie wrócić - gwarantują, że po takim zabiegu ponownie zaczniemy odczuwać jej zbawienne właściwości.

Na początku odstawiłam kołdrę na cztery noce. Niestety, po powrocie ciągle nie odczuwałam jej działania, więc zdecydowałam się na dłuższą, prawie dwutygodniową przerwę. Tym razem zadziałało - po tym czasie kołdra obciążeniowa znów zaczęła relaksować i ułatwiać zasypianie.

Ogólne wrażenia? Zupełnie nie żałuję pieniędzy wydanych na kołdrę sensoryczną. Uważam, że jest to produkt, który zdecydowanie pomaga mi w codziennym funkcjonowaniu. Jeśli jednak ktoś ma wątpliwości, czy i mu spodoba się spanie pod kołdrą obciążeniową, to wiele firm oferuje miesięczny okres testowy, po którym użytkownik jest w stanie stwierdzić, czy to produkt dla niego, czy nie.

Patrycja Wszeborowska

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama