Reklama

Reklama

Upiory i demony naszych przodków

Żeby choć trochę poznać życie dawnych Słowian, nie wystarczy przekonać się, jak mieszkali, co jedli i jak wykonywali narzędzia. Trzeba jeszcze wiedzieć, w co wierzyli i czego się bali.

Tegoroczna edycja Tradycyjnego Święta Rękawki przebiegła pod hasłem "Ludzie i Nieludzie". 

Dlatego obok wojów w pełnym uzbrojeniu, białogłów, czy wczesnośredniowiecznych rzemieślników, pokazały się upiory i demony, w których istnienie wierzyli nasi przodkowie. 

Budziły niemałe zainteresowanie, nie tylko dzieci, ale też dorosłych. 

Kim są upiorna strzyga, czająca się przy jeziorze topielica i tajemniczy leszy? Czytelnikom Interii przedstawiają się demony we własnej osobie. 

Więcej o Tradycyjnym Święcie Rękawki przeczytasz TUTAJ.

Topielica

Reklama

Upiorny "rękawkowy" korowód otwiera topielica. To złowroga dusza dziewczyny, która kiedyś została utopiona, albo sama się utopiła. - Mogła umrzeć z tęsknoty, zgryzoty, albo innych pobudek "romantyczno-miłosnych" - wyjaśnia Barbara, która wcieliła się w rolę tego starosłowiańskiego demona. Po śmierci nieszczęsna dziewka odradza się jako truposz, który żyje w bagnistym jeziorze. Kusząc, obiecując albo prosząc o pomoc, przyciąga młodych mężczyzn i topi. 

Południca

Starosłowiańskie straszydła, którymi stawały się tragicznie zmarłe panny albo dziewczyny tuż po ślubie to południce. - Lepiej nie spotkać ich na polu, bo były jednymi z najbardziej brutalnych demonów - wyjaśniają Marzena i Mszczuja, które odegrały role tych mitologicznych upiorów. Południce pojawiały się na polach w samo południe. Ubrane były w białe płótna, w rękach miały sierpy. Porywały dzieci, dusiły mężczyzn, ale działały tylko latem. Zimą zapadały w sen. - Południce były potężnymi demonami. Mieszkały na polach, a zboże było dla średniowiecznych ludzi szczególnie ważne - opowiadają dziewczyny.

Leszy

Ten malowniczy stwór to Leszy, Pan Lasu. - Robił dobre i złe rzeczy - wyjaśnia Konrad, strażnik lasu spod Kopca Kraka. - Leszy był niebezpieczny dla tych, którzy las niszczyli. Ale mógł też wyprowadzić zagubionych z gąszczu, a nawet leczyć - dodaje. 

Rusałka

Rusałka, inaczej boginka, to taki "pół słodki, pół gorzki demon", jak to określa Kaja, która rusałką została na potrzeby Rękawki. Według wierzeń dawnych Słowian, rusałką po śmierci stawała się nieszczęśliwie zakochana dziewczyna, albo taka, która zobaczyła korowód tańczących rusałek. Te mitologiczne stwory przedstawiane były jako młode, piękne dziewczęta, ubrane w białe, zwiewne stroje, albo wręcz nagie. - Swoim powabem i wyglądem wodziły młodych mężczyzn na pokuszenie - wyjaśnia odtwórczyni roli rusałki. Zwykle boginki wabiły młodych mężczyzn w odmęty jeziora, gdzie ci tonęli. - Miały też inny ciekawy sposób torturowania: poprzez łaskotki. Mogły zagilgotać mężczyznę na śmierć - dodaje Kaja. 

Psogłów

Potwór, o którym pewnie niewielu słyszało. Psogłów, to stwór o głowie psa i tułowiu człowieka. - Demony te mieszkały w podziemiach. Czasem wychodziły, żeby polować na ludzi i zdzierać z nich drogie albo po prostu święcące się kamyczki - tłumaczy "Pielgrzym", który w czasie Rękawki odgrywał rolę psogłowa. Jak dodaje, upiór ten występował w mitologii Słowian zachodnich i południowych.

Wąpierz

Wąpierz to słowiańska nazwa znanego dziś wszystkim wampira. W jego rolę wcielił się Mateusz. Wąpierz to był człowiek, który po śmierci, skazany na wieczne potępienie, błąkał się po ziemi. Jak wyjaśnia Mateusz, taki demon często mścił się na swoich oprawcach albo innych, którzy przyczynili się do jego zgonu. Upiorem zostawał też trup ożywiony przez złego ducha. Błąkał się taki po świecie żywych, nękając ludzi i wypijając ich krew. 

Strzyga

Strzyga była upiorem podobnym do wąpierza, ale zostawała nią tylko kobieta. - Wierzono, że kobiety, które mogły zostać strzygami, miały dwie dusze. Kiedy umierały, ich druga dusza nie była w stanie odejść ze świata żywych - wyjaśnia Katarzyna, która zagrała rolę kobiecego demona. Nasi przodkowie wierzyli, że nocą strzyga wypełzała z grobu i zabijała, rozszarpując ciało biedaka na strzępy. Żywiła się swoimi ofiarami. Najczęściej polowała na mężczyzn.

Wiedźma

Wiedźma nie była demonem ani upiorem. - To była mądra kobieta, która znała się na ziołach i była dobrym psychologiem - tłumaczy Marina, wiedźma z tegorocznej "Rękawki". - Nie należy jej mylić z czarownicą. Czarownica rzucała czary, a wiedźma leczyła i służyła radą - wyjaśnia. Wiedźmy najczęściej mieszkały na uboczach albo pod lasem. Budziły szacunek i respekt, bo wiedziały więcej niż zwykli ludzie ze wsi. Swoją wiedzę często czerpały z doświadczenia, albo była ona przezywana z matki na córkę. Marina, zapytana, kiedy wiedźmy zniknęły z nadwiślańskich terenów, powiedziały krótko: Każda mądra, doświadczona kobieta ma w sobie coś z wiedźmy.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje