Szukano jej 24 lata. Nagły zwrot, rodzina wstrząśnięta
Przytuliła dzieci, wyszła z domu zrobić świąteczne zakupy i zniknęła. Członkowie rodziny zastanawiali się, co stało się z Michele Hundley Smith przez ponad dwie dekady. W sprawie zaginięcia kobiety w końcu nastąpił przełom. Jej córka zamieściła w mediach społecznościowych przejmujący apel.

Późnym wieczorem 9 grudnia 2001 r., Michele Hundley Smith przekazała rodzinie, że jedzie do sklepu na świąteczne zakupy. 38-latka Amerykanka ucałowała dzieci na dobranoc i wyszła z domu w Stoneville w Karolinie Północnej. O godzinie 20:30 wsiadła do swojego Pontiaca z 1995 roku i odjechała. Najbliżsi już nigdy więcej jej nie zobaczyli.
- Nigdy nie zapomnę tych pierwszych świąt Bożego Narodzenia bez niej - mówiła córka kobiety Amanda Smith w wywiadzie w programie NBC "Dateline" w 2020 r. W momencie zniknięcia swojej mamy miała 14 lat.
- Nie dbaliśmy nawet o prezenty ani nic - naszej mamy już nie było. Od tamtej pory nic już nie było takie samo - dodawała, wskazując, że Michele była jej "najbliższą przyjaciółką". Kobieta wychowywała z mężem jeszcze ośmioletniego syna, z kolei najstarsza, 19-letnia córka nie mieszkała już w rodzinnym domu.
Michele Hundley Smith zniknęła z dnia na dzień. "To było coś innego"
Amanda podkreśla, że matka często jeździła na wieczorne zakupy, w jej zachowaniu nie było nic podejrzanego, a sklep był oddalony od ich domu zaledwie 30 minut drogi samochodem. Jako pierwszy zniknięcie kobiety zauważył jej mąż, który obudził się po północy.
- Bardzo się martwił. Potrafiła wyjść z domu już wcześniej, gdy na przykład się pokłócili i wracała następnego dnia. Ale to było coś innego. Nie było jej u babci. Nigdzie jej nie było - wspominała Amanda.
Nad ranem rodzina zgłosiła zaginięcie kobiety. Szerko zakrojona akcja służb nie przyniosła żadnego rezultatu. Następnie lata bez mamy zaczęły mijać błyskawicznie. Jak wspominała Amanda co jakiś czas pojawiali się nowi detektywi i śledczy, ale sprawa stała w miejscu. W 19. rocznicę zaginięcia Michele Hundley Smith biuro szeryfa z hrabstwa Rockingham wystosowało apel do osób, które mogłyby mieć jakiekolwiek informacje na temat miejsca pobytu zaginionej. Z kolei Amanda założyła profil w mediach społecznościowych, na którym nie tylko apelowała o pomoc w poszukiwaniach matki, ale też innych zaginionych.
Zwrot w poszukiwaniach. Zaskakujący komunikat policji
Niespodziewany zwrot nastąpił pięć lat później. Okazało się, że poszukiwana od 24 lat kobieta nie opuściła stanu. Detektywi odnaleźli 62-letnią Michele Hundley Smith całą i zdrową po otrzymaniu "nowych informacji" o jej zaginięciu.
Funkcjonariusze z Rockingham nie ujawniają szczegółów miejsca pobytu kobiety. O jej odnalezieniu zostali poinformowani członkowie jej rodziny. Według 38-letniej dziś Amandy jej mama "wybrała nowe życie".
Za pośrednictwem Facebooka córka Michele podziękowała za okazywane przez lata wsparcie internautów. "Teraz wiemy, że żyje i na ten moment nam to wystarczy. Nie mogę myśleć trzeźwo w tej sytuacji, nie mam głowy do napisania podnoszącej na duchu wiadomości" - napisała w sobotę, gdy media informowały o odnalezieniu kobiety.
Zaginiona wybrała nowe życie. Rodzina szukała jej przez dwie dekady
W kolejnym wpisie Amanda ujawniła, że jej rodzina, a w szczególności jej ojciec, przez lata zmagała się z oskarżeniami i teoriami spiskowymi w sprawie losów jej matki. Zaapelowała o uszanowanie prywatności najbliższych. Dodała też, że sama nie wie, co czuje względem swojej matki.
"Być może w pewnym momencie całkowicie wybaczę mojej matce, a może będzie to zbyt trudne i będę po prostu starała się iść naprzód najlepiej, jak potrafię. Być może zdecyduję się całkowicie o wszystkim zapomnieć, a może nigdy nie będę w stanie tego zrobić" - podkreśliła.
Ponownie podziękowała za okazane wsparcie i ogłosiła, że profil poświęcony jej matce będzie wciąż pomagał innym rodzinom, których bliscy zaginęli bez wieści.
Źródło: Fox 8, NBC News, Interia












