Warto się pospieszyć, bo tylko do 30 sierpnia podróżni mogą skorzystać z nietypowego przejazdu. Pociąg Różowej Zupy kursuje na trasie Mockava - Wilno, a inspiracją do jego powstania był chłodnik litewski. Róż botwinki wypełniła wnętrza wagonów, tworząc niepowtarzalną przestrzeń.
Radosne wnętrze idealnie wpisuje się w instagramowe trendy - zamontowano nawet lustro do selfie. O znajomym smaku przypominają elementy składników chłodnika: wytłoczone jajka, buraki czy ogórki.
- Šaltibarščiai (lit. chłodnik litewski, przyp. red.) stały się już symbolem lata na Litwie, rozpoznawalnym zarówno dla mieszkańców, jak i gości. Wprowadzając pociąg šaltibarščiai, chcemy sprawić, aby podróż koleją była nie tylko sposobem na dotarcie do celu, ale także niezapomnianym doświadczeniem, pełnym smaków i wrażeń - powiedziała w oficjalnym komunikacie prasowym Kristina Meidė, dyrektor generalna LTG Link.
To narodowy litewski przewoźnik kolejowy, który wraz z Go Vilnius, miejską agencją rozwoju turystyki i biznesu jest pomysłodawcą i twórcą Pociągu Różowej Zupy.
Jak kupić bilet na Pociąg Różowej Zupy?
Bilety na Pociągu Różowej Zupy można kupić za pośrednictwem PKP Intercity lub LTG Link. Podróż odbywa się w formie jednego przejazdu.
W Polsce można wsiąść na stacjach m.in. w Warszawie, Krakowie, Szczecinie czy Suwałkach. Należy dojechać do znajdującej się na granicy polsko-litewskiej Mockawy, a następnie przesiąść się w zdobiony pociąg LTG Link.
Ceny biletów na Pociąg Różowej Zupy zaczynają się od ok. 69 zł z Warszawy, warto się jednak pospieszyć, gdyż ich wysokość zmienia się dynamicznie, a zainteresowanie Pociągiem Różowej Zupy jest duże. Pociąg kursuje do 30 sierpnia.
Film o Barbie? Inspiracje do powstania Pociągu Różowej Zupy
Mimo że wnętrze Pociągu Różowej Zupy wygląda niczym pokój Barbie, to właśnie chłodnik litewski był inspiracją do zbudowania wyjątkowego składu. Pomysł LTG Link i Go Vilnius to część obchodów festiwalu chłodnika Vilnius Pink Soup Fest, który odbył się w maju.
Wówczas całe miasto przybrało kolor różowy, a wśród atrakcji znalazły się m.in. 50-metrowa różowa zjeżdżalnia wodna, coroczny wyścig kelnerów i oczywiście możliwość skosztowania šaltibarščiai.
Poprzez festiwal i oryginalny środek transportu, organizatorzy chcieli nie tylko krzewić lokalną kulturę wśród mieszkańców, ale też wypromować Wilno w oczach polskich turystów.
- Założenie było takie, by sama podróż stanowiła swoisty początek wizyty w Wilnie. Wilno nie jest położone nad wyraz daleko od Polski, dlatego chcieliśmy dodać tej podróży elementu zaskoczenia. Chodziło o coś lekkiego, zabawnego i oddającego lokalny oraz niepowtarzalny charakter miasta - podsumowała Eglė Girdzijauskaitė, dyrektorka ds. komunikacji w Go Vilnius.













