Rodziny nie miały pojęcia, norweskie władze milczały. Zapadł wyrok
Dwie norweskie rodziny przez kilka dekad nie wiedziały, że w szpitalu doszło do zamiany ich córek. Sprawa wyszła na jaw przypadkiem w 2021 roku. Państwowe służby wcześniej wiedziały o tym zdarzeniu, jednak nie poinformowały rodzin. Teraz sąd wydał wyrok.

W skrócie
- W norweskim szpitalu w 1965 roku doszło do zamiany dwóch noworodków, których rodziny przez lata żyły w nieświadomości.
- Dopiero po kliku dekadach, dzięki badaniom DNA i publikacji na portalu genealogicznym, prawda wyszła na jaw.
- Rodziny pozwały państwo norweskie, jednak sąd uznał, że nie doszło do naruszenia praw człowieka.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W 1965 roku w prywatnym szpitalu Herøy na zachodzie Norwegii doszło do przypadkowej zamiany dwóch nowo narodzonych dziewczynek. Obie rodziny przez dekady żyły w niewiedzy.
Po odkryciu prawdy dorosłe dziś kobiety, wraz z jedną z matek, postanowiły pozwać państwo norweskie za ukrywanie prawdy o zdarzeniu. Liczyły, że uda im się otrzymać zadośćuczynienie za wyrządzoną krzywdę.
Norwegia. Zapadł wyrok w sprawie zamiany dziewczynek w szpitalu
Sprawę opisał norweski nadawca publiczny NRK. Ostatecznie kwestia zamienienia dziewczynek w szpitalu trafiła w 2024 roku do sądu rejonowego.
Wyrok był wówczas korzystny dla władz Norwegii. Złożono jednak apelację, ale sąd podtrzymał wcześniejsze stanowisko.
Stwierdzono, że mimo iż "pomyłka miała znaczące i trwające przez całe życie konsekwencje dla zaangażowanych osób", to nie ma dowodów, że państwo naruszyło prawa człowieka. Adwokatka jednej z matek, Sølvi Nyvoll Tangen nie kryła rozczarowania wyrokiem.
- Jesteśmy bardzo, bardzo rozczarowani - mówiła, cytowana przez stację NRK.
Norweska telewizja dodaje, że na ten moment nie wiadomo, czy zostanie wniesiona kasacja do Sądu Najwyższego.
Norwegia. Dwie rodziny pozwały państwo. Chodzi o zamianę dzieci
Do odkrycia doszło przypadkowo w 2021 roku, gdy jedna z dorosłych już kobiet zamieściła próbkę swojego DNA na znanym portalu genealogicznym. Wyniki, które otrzymała, stały się dla niej i jej rodziny początkiem żmudnego procesu odkrywania prawdziwej tożsamości.
Dodajmy, że w latach 80. jedna z matek odkryła po badaniu krwi, że córka nie może być jej biologicznym dzieckiem. Sytuacja ta została zgłoszona władzom, jednak kobieta nie uzyskała od nich żadnej odpowiedzi.
Państwo miało w tym czasie przeprowadzić dochodzenie, które potwierdziło, że doszło do pomyłki. Urzędnicy mieli jednak uznać, że dziewczynki są wychowywane w dobrych warunkach, więc sprawa miała zostać umorzona. Rodziny dziewczynek nie zostały jednak poinformowane o zamianie. W zamian sprawa miała zostać utajona.
Źródło: NRK












