Oklepane kierunki przechodzą do lamusa. W 2026 roku rozkwita nowy trend
Instagram jest pełen idealnych obrazków: szczęśliwych ludzi na rajskich plażach, zachodów słońca niczym z pocztówki i tętniących życiem miast, w których wszystko trzeba zobaczyć i wszystkiego spróbować. Tymczasem w 2026 roku turyści mówią basta. Nie chcą już odhaczać atrakcji z listy must see, lecz udać się do miejsc opustoszałych, nieznanych, a nawet… brzydkich.

W podróżniczych trendach na 2026 dominuje antyturystyka. Jej istotą jest unikanie miejsc popularnych, zatłoczonych i bardzo często przereklamowanych. Skuszeni nieskazitelnymi pejzażami modnych kierunków, których zdjęć pełno w mediach społecznościowych, nieraz wracaliśmy z nich zawiedzeni.
Wenecja jest zatłoczona tak bardzo, że za wstęp do miasta trzeba zapłacić. Do Sagrada Familia nie da się wejść bez uprzedniej rezerwacji, a blask zachodzącego słońca na Santorini przyćmiewają bajońskie ceny noclegów.
Zmęczenie komercją da się wyczuć nie tylko w powakacyjnych opowieściach znajomych, ale też w raportach trendów podróżniczych. Analizy specjalistów wskazują, że coraz większą popularnością cieszą się wakacje poza głównymi ośrodkami turystycznymi.
Wakacje 2026. Obóz antyinstagramowy
- Coraz więcej naszych podróżnych, zwłaszcza z obozu antyinstagramowego, odwraca się od przepełnionych hotspotów, które rzadko dorównują swojemu przesadnie filtrowanemu, wyidealizowanemu wizerunkowi w sieci - mówi w rozmowie z BBC Nick Pulley, założyciel Selective Asia, biura podróży specjalizującego się w organizacji spersonalizowanych wycieczek po Azji.
Tym samym zainteresowanie zyskują miejsca poza utartym szlakiem. I tak oto zamiast obleganej Barcelony turyści coraz częściej odwiedzają hiszpańskie Toledo, zaś na city break lecą do Brandenburgii w Niemczech. Żądni przygód na swój urlopowy kierunek wybierają z kolei… Irak.
BBC przywołuje również badania trendów przeprowadzone przez sieć hoteli Hilton, które jasno wskazują, że klasyczne wycieczki z tzw. punktami obowiązkowymi, są powoli wypierane przez podróże napędzane ciekawością, chęcią przeżycia przygody i poznania mniej uczęszczanych regionów.
- Dziś, w dobie mediów społecznościowych, doświadczenia są znacznie bardziej namacalne i mogą przez długi czas, przed szeroką publicznością, stanowić dowód statusu. Część tego statusu wynika również z faktu, że podróże przygodowe są postrzegane jako typowe dla osób z bogatszym "dorobkiem podróżniczym" - takich które wyszły już poza doświadczenia typowe i masowe - podsumowuje Milena Nikolova, dyrektorka ds. analizy zachowań w firmie BehaviorSMART, specjalizującej się w badaniu zwyczajów podróżnych.
Śladem kryminalnych opowieści
Poza mniej znanymi kierunkami, w antyturystykę wpisują się też wizyty w miejscach dziwnych, mrocznych, a nawet brzydkich. Tak brzydkich, że aż trzeba je zobaczyć - jak na przykład prehistoryczne gady w Dolinie Dinozaurów w Łęcznej.
Rosnąca popularność podcastów kryminalnych przekłada się z kolei na zainteresowanie miejscami, w których niegdyś doszło do zbrodni. Choć tego typu wycieczki często balansują na granicy etyki, chętnych wciąż przybywa.
Odkrywanie "brzydoty", omijanie tłumów i dawanie szansy zakątkom świata, które nie grają pierwszych skrzypiec na Instagramie, może być świetnym pomysłem na urlop.
Do sezonu wakacyjnego zostało jeszcze trochę czasu - warto już teraz rozejrzeć się w poszukiwaniu mniej obleganych miejsc, z których przywieziemy niezapomniane wrażenia.












