Niesamowite skutki zamknięcia plaży. Surowe zasady wciąż obowiązują
O tej rajskiej plaży zrobiło się głośno po premierze dramatu "The Beach" ("Niebiańska plaża"). Turyści, podobnie jak filmowy Richard, tłumnie ruszyli na Maya Bay w poszukiwaniu przygody i odpoczynku z dala od cywilizacji. Niestety, tamtejszemu ekosystemowi nie wyszło to na dobre. Władze Tajlandii zdecydowały o zamknięciu zatoki, co przyniosło już pierwsze rezultaty. Jak sytuacja wygląda w 2026 roku?

Maya Bay to przepiękna, wręcz ikoniczna plaża znajdująca się na wyspie Koh Phi Phi Leh w Tajlandii. Kiedy w 2000 roku, na dużym ekranie, pojawiła się hollywoodzka produkcja z miejscem akcji właśnie na Maya Bay, władze kraju zacierały ręce.
To był złoty strzał dla tajlandzkiej gospodarki. Turyści z całego świata szturmem podbili rajską zatokę. Turystyka kwitła, PKB Tajlandii rosło, a społeczeństwo się wzbogacało. Wielu podróżników opuszczało Azję z poczuciem doświadczenia wakacji życia. Mogłoby się wydawać, że to książkowy przykład sytuacji win-win, w której obie strony "wygrywają".
Problem tkwi w tym, że istnieje też trzecia strona, która - niestety - dostała rykoszetem. To delikatna natura wyspy Koh Phi Phi Leh. Tamtejszy ekosystem uległ zniszczeniu - piasek został skażony, rośliny i koralowce zdewastowane, a ryby i inne zwierzęta wodne zniknęły. Do tego doszło skrajne przeludnienie i chaos łodziowy - do zatoki wpływało nawet 200 - 300 łodzi dziennie.
Zamknięcie Maya Bay
Dramatyczna sytuacja doprowadziła władze Tajlandii do podjęcia jedynej słusznej decyzji o tymczasowym zamknięciu Maya Bay. W latach 2018-2022 wejście na plażę było niemożliwe. Przez ten czas na miejscu pracowali ekolodzy i oceanolodzy, którzy ruszyli w sukurs "zmęczonej" naturze.
Oczyścili zatokę ze śmieci, posadzili nowe drzewa i rośliny, zadbali o okaleczone przez kotwice koralowce. Zbudowano również nową promenadę, mającą na celu ochronę piasku i flory przed skażeniami, a łodziom zakazano kotwiczenia w zatoce.
Cel był jeden - przywrócić pierwotny ekosystem Maya Bay.
Maya Bay - nowe zasady
Cztery lata zamknięcia, oczyszczania i odnawiania okazały się być idealnym remedium dla "obolałej" przyrody. Gdy zimą 2022 roku ponownie otwarto Maya Bay, jej stan był zdecydowanie lepszy niż przed 2018 rokiem.
- Do zatoki powróciły rekiny, rafy koralowe znów się rozwijają, a woda jest nareszcie czysta. Natura jest w stanie sama się uzdrowić, jeśli tylko jej na to pozwolimy - mówiła wówczas dla agencji Reuters dr Yuthasak Supasorn, minister do spraw turystyki Tajlandii.
W myśl zasady o zwalczaniu nie tylko skutków, ale też przyczyny, władze kraju wprowadziły restrykcje mające na celu uniknięcie powtórnego zniszczenia ekosystemu. Wejście na plażę możliwe jest jedynie na 60 minut w godzinach 10-16. Obowiązuje również limit osób - 375 na godzinę.
Łodzie motorowe mogą cumować poza zatoką, wyłącznie w określonych miejscach. Turyści docierają na plażę przez drewniany deptak. Nurkowanie, snurkowanie, a nawet pływanie są surowo zabronione - do wody można wejść jedynie na głębokość kolan. Głębsze wejście mogłoby spłoszyć rekiny i uszkodzić niedawno odbudowane rafy koralowe.
Przestrzegania zasad pilnują ukryci w dyskretnych wieżach wśród drzew ratownicy. Za złamanie regulaminu grozi grzywna w wysokości 5000-10000 batów (ok. 558 - 1116 zł).
Czy Maya Bay jest otwarta w 2026 roku?
To jednak nie koniec obostrzeń obowiązujących na Maya Bay. Od momentu zakończenia renowacji plaża nie jest dostępna całorocznie. Dokładając wszelkich starań, aby sytuacja sprzed lat nie powtórzyła się, władze Tajlandii zdecydowały o corocznym zamykaniu zatoki.
Na szczęście dla turystów, zamknięcia są okresowe i mają miejsce od 1 sierpnia do 30 września. To ważna informacja dla podróżników, którzy nie wyobrażają sobie urlopu w Tajlandii bez odwiedzenia Maya Bay. Warto się pospieszyć albo… poczekać do jesieni.












