W skrócie
- Trydent-Górna Andyga łączy wpływy włoskie, austriackie i tyrolskie, co przejawia się w języku, kulturze i kuchni.
- Kuchnię regionu charakteryzuje prostota i wysoka jakość składników, z wykorzystaniem tradycyjnych technik konserwacji.
- W Górnej Andydze popularne są potrawy takie jak canederli, pizzoccheri, zielone gnocchi, zupy, sery oraz desery z jabłkami.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Trydent-Górna Andyga, bo tak brzmi pełna nazwa regionu, to najbardziej na północ wysunięta część Italii. Zwana również Południowym Tyrolem, jest kulturowo-społecznym tyglem wpływów włoskich, austriackich i tyrolskich. Słychać je w języku, widać na talerzu i czuć w kulturze. Narciarzom szusującym w pełnym słońcu towarzyszy kapitalny widok na Dolomity.
Powiedzieć, że nie brakuje tu tras narciarskich, to duże niedopowiedzenie - tyrolskie stoki są jednymi z najlepszych w Europie. Gdy śnieg ustępuje miejsca zieleni, zbocza gór zamieniają się w szlaki dla wędrowców. Nie sposób nie wspomnieć o crème de la crème tutejszej natury - jeziora Garda i Carezza swoimi kolorami mogą śmiało konkurować z turkusem karaibskich wód.
Kuchnia odporna na niedobór tlenu
Bezkonkurencyjne są natomiast trydenckie smaki. Kuchnię Górnej Andygi charakteryzuje prostota i wysoka jakość składników. Zwłaszcza ta druga cecha odgrywa ważną rolę.
Podobnie jak fani dolomickich stoków, tak i produkty, z których są przygotowywane potrawy, muszą dobrze znosić niskie temperatury, wiatr i deficyt tlenu.
W sukurs przychodzą tu techniki konserwacji znane już przed wiekami:
- suszenie,
- fermentacja,
- mrożenie nocą.
Wszystko po to, aby uzyskać treściwe, rozgrzewające, a przede wszystkim - pyszne - dania.
Królewskie kluski, zielone kluski
Berło ich króla (a raczej królów) dzierżą canederli - tradycyjne kluski formowane z chleba i podawane najczęściej ze speckiem; wędzonym, suszonym boczkiem. Najpierw są gotowane, a następnie podsmażane na maśle. Dobrze smakują również w towarzystwie bulionu. Sam speck jest także godny wyróżnienia. Umniejszeniem byłoby pozostawienie go w roli dodatku - jako główny składnik króluje na pieczywie lub w duecie z serem.
W Południowym Tyrolu znajdą coś dla siebie również wegetarianie. Naprzeciw ich oczekiwaniom wychodzi bowiem pizzoccheri. To rodzaj makaronu podawany z ziemniakami, kapustą, masłem i serem. I choć jego pochodzenie przypisuje się ogólnie kuchni alpejskiej, w menu lokalnych restauracji i gospód pizzoccheri ma swoje miejsce.
Za to słynne na cały świat gnocchi mogą już dumnie szczycić się trydenckimi korzeniami. Z jednym drobnym zastrzeżeniem - mowa o wersji zielonej niczym zbocza Dolomitów latem, przygotowywanej ze szpinakiem i ricottą.
Polenta di Patate brzmi dźwięcznie i smakuje wybornie - choć jej wygląd skłania do polemiki. To nic innego jak gęsta masa ziemniaczana z dodatkiem mąki gryczanej lub kukurydzianej, sera, warzyw, przypraw i sosów. Jej obecność w kuchni Trydentu-Górnej Andygi jest podyktowana położeniem regionu na północy Włoch. Polenta z ziemniakami była znana tutaj już w średniowieczu, a spopularyzowano ją po sprowadzeniu w XVI wieku kukurydzy z Ameryki Południowej.
Smaganych wiatrem i mrozem turystów rozgrzewają przede wszystkim zupy. Sycą zawartością wieprzowiny, flaków, warzyw i oczywiście ziemniaków. Znajdziemy tu nawet coś na kształt kapuśniaku - w menu widnieje pod nazwą zuppa di crauti.
Owoc poznania dobra i… smaku!
Dzięki kwitnącemu tu przemysłowi mleczarskiemu Południowy Tyrol wyróżnia się dobrej jakości serami, z Asiago na czele. Jego niektóre wersje dojrzewają nawet około roku!

Dobrze ma się również rolnictwo i sadownictwo. Wśród owoców prym wiodą jabłka. I tu płynnie przechodzimy do tego, co łasuchy lubią najbardziej - deserów. Biblijny zakazany owoc świetnie smakuje w klasycznym strudlu (apfelküchel), w smażonych lub pieczonych ciastkach z dżemem (krapfen), a najlepiej… prosto z drzewa. W Górnej Andydze znajdziemy również różne warianty kremów oraz desery na bazie sera.
Choć Trydent i Górną Andygę scala nazwa, wspomniany tygiel - jeśli chodzi o kuchnie - można zawęzić do dwóch regionów. Trydent, przed słynnym soborem mającym miejsce w połowie XVI wieku, był ubogą prowincją. Trwające kilkanaście lat zgromadzenie skłoniło kościelnych hierarchów do zadbania nie tylko o sprawy duchowe, ale też cielesne.
Wysocy rangą urzędnicy zaczęli ściągać do miasta wybitnych kucharzy, których kunszt owocował coraz nowszymi potrawami. Tymczasem Górna Andyga, która w duecie z Trydentem stanowi nazwę regionu dopiero od 2001 roku postawiła na pielęgnowanie lokalnych tradycji. I choć kapusta, ziemniaki czy placek jabłkowy mogą brzmieć przaśnie, u stóp majestatycznych Dolomitów smakują wybornie.














