Najbardziej tajemniczy las na świecie. Nazywany jest rumuńskim Trójkątem Bermudzkim
Są takie miejsca na świecie, w których wizyta przyprawia o dreszcze, a wspomnienia z wyprawy rezonują w pamięci przez lata. Jednym z nich jest z pewnością znajdujący się w Rumunii las Hoia-Baciu.

Zalesione wzgórze jest położone w bezpośrednim sąsiedztwie miasta Kluż-Napoka, a dokładniej w Transylwanii. Jego dwuczłonową nazwę tworzą archaizmy, nieużywane już dzisiaj w języku rumuńskim.
Za enigmatycznie brzmiącym Hoia-Baciu kryje się Wzgórze Przodownika lub Wzgórze Pastucha. We wsiach otaczających las mieszkali bowiem gospodarze trudniący się hodowlą owiec.
Hoia-Baciu. Skąd pochodzi nazwa?
Mogłoby się wydawać - ot, historia, jakich wiele. Nic bardziej mylnego. Legenda głosi, że jeden z mieszkańców zaginął bezpowrotnie w drodze na targowisko. Udał się tam z zamiarem sprzedania owiec. Jego pokaźne stado liczyło wówczas 200 zwierząt.
Pasterz, choć świetnie znał teren, nie dotarł do celu swojej wędrówki. Mimo zaangażowania lokalnej społeczności w poszukiwania sąsiada, nigdy nie odnaleziono ani mężczyzny, ani żadnej z jego owiec. Ślad po Baciu zaginął, a dziś jedynie nazwa lasu przywołuje na myśl dramatyczną postać tajemniczego pasterza z pierwszej połowy XX wieku.
Niewyjaśnione zjawiska w Hoia-Baciu
Nie cichną opowieści gawędziarzy, którzy twierdzą, że Hoia-Baciu jest miejscem tajemniczym i niebezpiecznym, a wspomniany gospodarz nie był jedyną ofiarą tego mrocznego miejsca.
W lesie ma dochodzić do zjawisk dziwnych, wręcz nadprzyrodzonych. Najpierw znikały w nim zwierzęta, później ludzie. Ich ciał nigdy nie odnaleziono.
Z ust do ust przekazywana jest również historia o pewnej nauczycielce, która wybrała się do lasu na grzyby. Po pewnym czasie znaleźli ją miejscowi. Wydawała się być zagubiona, nie pamiętała, co się wydarzyło. Nie była w stanie nawet powiedzieć, jak się nazywa.
Inna anegdota mówi o pięcioletniej dziewczynce, która wbiegła do lasu w pogoni za kolorowym motylem. Dziecko odnalazło się… po pięciu latach. Niezmienione. W tym samym wieku i w tym samym ubraniu. Z barwnym owadem w dłoni. W jego odczuciu minęło zaledwie kilka minut.
O dziwnej atmosferze Hoia-Baciu wspominają również turyści. - Las z pewnością wywołuje niepokojące uczucie, którego nie sposób dokładnie określić - czytamy w komentarzu na TripAdvisor. - Upiorny i tajemniczy... Krąży wiele plotek, że las jest pełen złej energii. Wszyscy przyznają, że w okolicy dzieją się dziwne rzeczy - pisze turysta z Hiszpanii.
Nie sposób jednak nie zauważyć, że zdecydowana większość opinii jest pozytywna, a przyjezdni podkreślają, że żadne nadprzyrodzone zjawiska nie mają tam miejsca. Skąd zatem tak duża popularność lasu jako miejsca mrocznego, które nawet zostało ochrzczone mianem rumuńskiego Trójkąta Bermudzkiego?
Naukowe podejście do tematu
Próby odpowiedzi na to pytanie podjął się rumuński biolog, Alexandru Sift. W latach 60. minionego stulecia wybrał się do Hoia-Baciu, w którym przez rok nocował, badał glebę, roślinność i systematycznie fotografował teren.
Projekt zakończył się bez żadnych uszczerbków na zdrowiu naukowca, ale też rewolucyjnych wyników badań. W głębi lasu Sift zauważył okrągłą polanę, o której w okolicy mówiono, że jest miejscem lądowania UFO.
Pobrał próbki gleby z rzekomego parkingu istot pozaziemskich, jednak - jak podaje portal kronikidziejow.pl - porównanie ich ze zwykłą glebą nie wykazało żadnych odchyleń do normy. Słowem: deficyt roślinności na polanie nie ma podstaw biologicznych.
Wodą na młyn lokalnych plotek były za to rezultaty sesji fotograficznej. Na wywołanych zdjęciach widać rzekomo trudne do zidentyfikowania duże, świetliste obiekty. Naukowcy nie znajdują wyjaśnienia dla tego zjawiska, ale mieszkańcy są pewni - świecące kule to dusze osób, których pochłonął Hoia-Baciu.
Co ciekawe, pracę Sifta kontynuował w 1968 roku inżynier Emil Barnea. Na swoich fotografiach uchwycił metaliczny dysk unoszący się nad drzewami. Do tej pory latający obiekt ze zdjęć Barnea uznawany jest za najbardziej wyraźne i wiarygodne zdjęcie UFO wykonane w Rumunii.
Niezależnie od tego, czy - jak u Mickiewicza - widzimy "świat w proszku, w każdej gwiazd iskierce", czy zostawiamy przestrzeń na zjawiska niewyjaśnione, jedno jest pewne: opinia o Hoia-Baciu jako miejscu dziwnym i zagadkowym umiejscawia go na mapie najbardziej tajemniczych atrakcji na świecie.













