Reklama

Reklama

Gips i 2,5 promila czyli jazda po polsku

Pewien kierowca z Ostródy (warmińsko-mazurskie) nie dość, że spowodował kolizję mając 2,5 promila alkoholu w organizmie, to jeszcze... prowadził samochód mając nogę w gipsie.

Jak poinformowała warmińsko-mazurska policja, policyjni motocykliści z Iławy przejeżdżając w poniedziałek w okolicach Ostródy zauważyli samochód w rowie.

Reklama

Okazało się, że golf, kierowany przez 39-letniego Sławomira O., na łuku drogi zjechał na przeciwny pas ruchu, następnie na pobocze, po czym przewrócił się na dach. W samochodzie znajdowało się jeszcze dwóch pasażerów, jednym z nich był zabrany na "stopa" turysta. Po przyjeździe policjantów wszyscy byli już na zewnątrz. Mężczyźni twierdzili, że nic nikomu się nie stało i nie potrzebują pomocy.

Policjanci ze zdziwieniem zobaczyli, że kierowca ma prawą nogę w gipsie. Jakby tego było mało, czuć było od niego zapach alkoholu. Badanie wykazało, że miał blisko 2,5 promila w organizmie. Mężczyzna po przesłuchaniu został zwolniony do domu.

Za kierowanie samochodem pod wpływem alkoholu grozi mu do dwóch lat pozbawienia wolności i utrata prawa jazdy nawet do 10 lat.

Dowiedz się więcej na temat: kierowca | gips | jazda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne