Reklama

Reklama

Ekspedycja odszuka ORP "Orzeł"

Z Gdyni wyruszyła w niedzielę ekspedycja na poszukiwanie słynnego polskiego okrętu podwodnego ORP "Orzeł", który zaginął podczas patrolu na Morzu Północnym w 1940 roku. Jego los do dziś jest nieznany.

Rzecznik prasowy ekspedycji, Wojciech Godlewski powiedział, że katamarana z 16-osobową załogą, która chce odnaleźć wrak okrętu, pożegnało bardzo wielu mieszkańców Gdyni i turystów. Załogę stanowią nurkowie, historycy i badacze. Katamaran wyposażony jest m.in. w robota podwodnego oraz sonar.

Reklama

Ekspedycja Orzeł Balex Metal płynie na teren jednego z dawnych niemieckich pól minowych na Morzu Północnym, około 150 mil na zachód od cieśniny Skagerrak.

Przygotowania do wyprawy, która zainicjowana została przez grupę osób związanych z Morską Agencją Poszukiwawczą (MAP) trwały trzy lata. W tym czasie przeprowadzono m.in. badania historyczne w oparciu o polskie i zagraniczne archiwa.

Członkowie MAP odrzucili wersje, według których okręt został storpedowany czy nawet omyłkowo zatopiony przez aliancki niszczyciel. Najbardziej prawdopodobna wydała im się hipoteza zakładająca, że jednostka poszła na dno po tym, jak trafiła na jedno z niemieckich pól minowych.

Poszukiwania mają objąć obszar o kształcie prostokąta i wymiarach 20 na 15 mil morskich. O postępach w pracach poszukiwacze będą informować na bieżąco na stronie internetowej ekspedycji - www.orzel.balex.eu.

Uczestnicy wyprawy zapowiedzieli, że jeśli odnajdą wrak, nie podadzą dokładnych współrzędnych miejsca, w którym się on znajduje. Chcą w ten sposób ochronić okręt przed piracką eksploracją.

W razie sukcesu - na jego dowód - płetwonurkowie chcą wydobyć spod wody tabliczkę umieszczoną na kiosku okrętu. Po powrocie ekspedycji do kraju, tabliczka trafiłaby do gdyńskiego Muzeum Marynarki Wojennej.

ORP "Orzeł" został zbudowany w okresie międzywojennym, dzięki składkom polskiego społeczeństwa, w jednej z holenderskich stoczni. Kosztował 8,2 mln zł. Wodowano go 15 stycznia 1938 roku.

Wyposażony w działo typu Bofors, jedno podwójne działko przeciwlotnicze, 12 wyrzutni torpedowych i podwójny przeciwlotniczy najcięższy karabin maszynowy - ORP "Orzeł" zawinął do portu w Gdyni 10 lutego 1939 roku.

Na powierzchni wody jednostka mogła osiągnąć prędkość 20 węzłów na godzinę, pod wodą - 9 węzłów. Bez uzupełniania zbiorników paliwa mógł przepłynąć 7 tys. mil morskich (pod wodą - 100 mil). Maksymalnie okręt mógł zejść na 80 metrów pod wodę.

Rano 1 września 1939 roku "Orzeł" wypłynął na Bałtyk, by zabezpieczać polskie wybrzeże przed ewentualnym desantem niemieckim od strony morza. Po dopłynięciu - z wielkim trudem i poświęceniem - do bazy Rosyth na wybrzeżu Wielkiej Brytanii "Orzeł" został przydzielony do Drugiej Flotylli Okrętów Podwodnych.

Okręt wychodził wielokrotnie na patrole i służbę konwojową. 8 kwietnia 1940 roku zatopił niemiecki transportowiec wojskowy "Rio de Janeiro", przewożący żołnierzy i sprzęt wojskowy, czym przyczynił się do zdemaskowania przygotowywanej przez Hitlera inwazji na Norwegię.

Wieczorem 23 maja 1940 roku załoga ORP "Orzeł" wypłynęła na swój kolejny patrol na Morze Północne. Z tej misji jednostka już nie wróciła.

Dowiedz się więcej na temat: jednostka | okręt | Gdynia | ekspedycja | orzeł

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne