Unia Europejska jest jedną z najpotężniejszych gospodarek na świecie. Wytwarza towary i usługi o całkowitej wartości 17 bln euro, odpowiadając za prawie 15 proc. światowego produktu krajowego brutto. Pod tym względem wyprzedzają ją jedynie Chiny oraz Stany Zjednoczone. Oba mocarstwa dysponują jednak przy tym potężnym wojskiem, czego o UE powiedzieć nie można. W ostatnich latach debata o wzmocnieniu Unii również w dziedzinie bezpieczeństwa jest coraz intensywniejsza. Duży w tym udział ma Parlament Europejski.

Przez lata w Unii Europejskiej toczyła się debata nad tym, czy unijny blok również powinien rozwinąć swój wojskowy potencjał. Impulsem, który zdecydowanie przyspieszył działania w tej dziedzinie, okazała się rosyjska agresja na Ukrainę.
W chwili napaści na Ukrainę Rosja dysponowała armią liczącą w przybliżeniu 800 tys. żołnierzy. Duże straty zadane przez broniących się Ukraińców znacznie zmniejszyły tę liczbę, jednak zarządzony pobór oraz pomoc ze strony Korei Północnej oraz Chin sprawiają, że agresor jest w stanie odbudowywać swój potencjał.
W rezultacie rosyjska armia wciąż jest znacznie większa od wojsk każdego unijnego państwa z osobna. Przykładowo największe liczebnie wojska w UE posiadają: Polska (według danych rządowych 210 tysięcy żołnierzy), Francja (około 205 tys.), Niemcy (180 tys.), Włochy (170 tys.), Grecja (130 tys.) oraz Hiszpania (120 tys.).
Gdyby jednak potencjał wojskowy członków UE połączyć, w dodatku wykorzystując doświadczenia i procedury wypracowane w ramach członkostwa w NATO (do którego należy zdecydowana większość państw unijnych), powstałaby siła, z którą każdy przeciwnik musiałby się liczyć.
W krajach UE mieszka łącznie około 448 milionów ludzi, czyli 5,5 proc. światowej populacji. Unijny blok posiada więc olbrzymi potencjał, w dodatku - jak wynika z sondaży - większość Europejczyków chce, by Unia Europejska stała się silniejsza nie tylko gospodarczo, lecz również w dziedzinie bezpieczeństwa.

"WOT" po europejsku? Sposób na wspólną armię na większe kryzysy
Według badania Eurobarometru Parlamentu Europejskiego opublikowanego pod koniec marca 2025 roku 66 proc., czyli dwie trzecie obywateli państw członkowskich UE chce, żeby Unia Europejska odgrywała większą rolę w kwestiach związanych z ochroną przed globalnymi kryzysami i zagrożeniami dla bezpieczeństwa.
Oznacza to, że przywódcy unijnych krajów dysponują mocnym obywatelskim mandatem do pogłębiania współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony.
Trzeba to pogodzić z naturalnym poczuciem niezależności każdego z państw członkowskich. Wbrew pozorom nie wydaje się to takie trudne, jeśli spojrzy się na potencjalną wspólną europejską armię jako podmiot swoją największą siłę pokazujący wtedy, kiedy jest to najbardziej potrzebne.
Wspólna europejska armia mogłaby więc funkcjonować na podobieństwo sił, które wspólnie występują w obliczu większego zagrożenia. Jako przykład mogą służyć Wojska Obrony Terytorialnej w Polsce: na co dzień żołnierze WOT pozostają w gotowości, a do pełnienia służby wzywani są na szkolenia lub w przypadku kryzysu.
Analogicznie wojska poszczególnych państw unijnych cały czas wykonywałyby swoje typowe obowiązki, chroniąc bezpieczeństwo obywateli swojego kraju i zachowując pełną autonomię.
Gdyby jednak pojawiło się większe zagrożenie, przykładowo dla jednego z państw członkowskich UE, poszczególne armie działałyby razem, zwiększając swój potencjał, uzupełniając braki w poszczególnych dziedzinach i wspólnie stanowiąc element odstraszania wroga. Wspólna armia mogłaby działać sprawnie dzięki procedurom, możliwej do pewnego stopnia standaryzacji, a nawet europejskiej infrastrukturze.

10 września o godz. 9:00 w Strasburgu odbędzie się orędzie o stanie Unii Europejskiej (SOTEU) - jedno z kluczowych wydarzeń w kalendarzu Parlamentu Europejskiego. To moment, w którym europosłowie, wybrani w bezpośrednich wyborach, rozliczają Komisję Europejską z dotychczasowych działań i poznają jej priorytety na kolejny rok.
Transmisję orędzia można będzie obejrzeć tutaj:
W 2025 roku Ursula von der Leyen wystąpi po raz pierwszy po ponownym wyborze na przewodniczącą Komisji oraz po zatwierdzeniu nowego składu KE przez Parlament. Debata odbywa się w wyjątkowym momencie, gdy:
W agendzie znajdą się także kwestie konkurencyjności Unii i sytuacji humanitarnej w Strefie Gazy.
Parlament Europejski od lat wyznacza kierunki politycznej debaty w UE.
W tym roku temat obronności będzie jednym z głównych punktów orędzia i dyskusji.
Orędzie przewodniczącej Komisji i reakcje europosłów stanowią punkt odniesienia nie tylko dla europejskiej, ale i polskiej opinii publicznej - wskazując, w którą stronę zmierzać będzie wspólna Europa.
Armie krajów UE mogłyby działać razem w przypadku większego konfliktu, zagrażającego interesom Unii Europejskiej lub na prośbę jednego z członków, który odczuwa zagrożenie ze strony innego kraju, takiego jak Rosja.
Do Paktu Północnoatlantyckiego należy 23 z 27 państw członkowskich Unii Europejskiej. Dzięki temu europejskie armie korzystają ze wspólnych procedur i standardów, a ich żołnierze regularnie się szkolą i współpracują w ramach struktur NATO. W wielu przypadkach dysponują też sprzętem wojskowym o zbliżonych parametrach, co ułatwia wzajemną kompatybilność. Wzmocnienie zdolności obronnych Unii Europejskiej ma zatem charakter uzupełniający wobec NATO - zwiększa odporność całego kontynentu i sprawia, że Europa może szybciej i skuteczniej reagować na pojawiające się zagrożenia.
Cały czas trwają prace nad większą spójnością między działaniami poszczególnych państw Unii i NATO. Jednocześnie obie strony starają się unikać niepotrzebnego powielania i dublowania swoich działań.
Przykładowo sekretarz generalny NATO udostępnił już jawne porozumienia standaryzacyjne Paktu europejskim partnerom, czyli Komisji Europejskiej oraz odpowiadającej za politykę zagraniczną i bezpieczeństwa Unii Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych (ESDZ). To ułatwia procedury i logistykę poszczególnym armiom, które w sytuacji kryzysu będą mogły skuteczniej współpracować.
Europejskie wojsko może lepiej działać również dzięki sprzyjającej mu infrastrukturze.
W rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady UE nr 2024/1679 z 13 czerwca 2024 roku, w artykule 48 zapisano, że podczas budowy lub modernizacji sieci transportowej tam, gdzie może to służyć celom wojskowym, należy dostosowywać obiekty do transportu między innymi ciężkiego sprzętu wojskowego. To znaczy, że takie obiekty jak mosty czy wiadukty na strategicznie ważnych szlakach powinny być znacznie mocniejsze, niż to wynika z cywilnych zastosowań.

Zyska na tym między innymi Polska, ponieważ to właśnie nasz kraj znalazł się w pierwszym zaplanowanym korytarzu strategicznym. Międzynarodowy korytarz, którym przerzut sił wojskowych w obrębie Unii Europejskiej ma być ułatwiony, połączy Holandię, Niemcy i Polskę. Oprócz tego rozwijane są kolejne korytarze, łączące inne kraje.
Nie tylko sama infrastruktura jest rozwijana tak, by mogła służyć zapewnieniu krajom członkowskim większego bezpieczeństwa. Unijne instytucje stawiają również na rozwój europejskiego przemysłu zbrojeniowego.
Inwestowanie w unijny przemysł zbrojeniowy to nie tylko wzmacnianie gospodarki państw członkowskich. Jest to jednocześnie inwestycja we wzmacnianie autonomii strategicznej całej UE.
18 czerwca Parlament Europejski wstępnie zgodził się na ustanowienie programu finansowania projektów obronnych (EDIP).
Chociaż w realiach budżetów obronnych nie jest to suma imponująca, ma stanowić impuls do zwiększenia inwestycji w unijny przemysł obronny, na wypadek zakończenia tymczasowych rozwiązań, takich jak ASAP (przyspieszenie produkcji amunicji w Europie, by pomóc Ukrainie oraz uzupełnić braki w europejskich zapasach) czy EDIRPA (instrument wspierający wspólne zamówienia obronne).
EDIP ma stać się modelem dla kolejnych, długofalowych rozwiązań w dziedzinie rozwijania przemysłu obronnego. Kolejne programy tego typu mają już dotyczyć znacznie większych sum. Warto też podkreślić, że EDIP skierowany jest również do Ukrainy, a pieniądze na ten cel mogą pochodzić z zamrożonych w Europie środków rosyjskich.
Przed ewentualną wspólną armią europejską stoi szereg wyzwań. Jednym z większych jest określenie, które gremium i w jaki sposób decydowałoby o wysłaniu do akcji unijnych wojsk.
Najprawdopodobniej będzie to wymagać zmiany traktatów unijnych oraz likwidacji prawa weta i wprowadzenia zamiast niego większości kwalifikowanej, by przyspieszyć podejmowanie decyzji i reakcję na wydarzenia.
Można jednak zakładać, że w obliczu utrzymującej się rosyjskiej agresji oraz kontrowersji związanych z postawą Stanów Zjednoczonych kwestia bezpieczeństwa oraz rosnącej samodzielności UE pozostanie jednym z najważniejszych wyzwań stojących przed Unią Europejską.
O tym, czy będzie to skutkować powstaniem wspólnej europejskiej armii, przekonamy się zapewne w kolejnych latach.
Płatna współpraca z Biurem Parlamentu Europejskiego w Polsce