"Wyjedźcie natychmiast". USA apeluje do obywateli na Bliskim Wschodzie
Departament Stanu USA zaapelował do amerykańskich obywateli przebywających na terenie kilkunastu krajów Bliskiego Wschodu o ich niezwłoczne opuszczenie. Na liście znajduje się Izrael, a nawet Egipt. Sekretarz stanu Marco Rubio zapowiada, że działania wojska Stanów Zjednoczonych wymierzone w Iran mają stać się wkrótce "surowsze niż obecnie".

W skrócie
- Departament Stanu USA zaapelował do amerykańskich obywateli przebywających w krajach Bliskiego Wschodu o natychmiastowe opuszczenie tych terenów ze względu na "poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa".
- Na liście państw objętych ostrzeżeniem znalazły się m.in. Izrael, Egipt, Zachodni Brzeg, Gaza, Liban, Syria, Irak, Jordania, Arabia Saudyjska, Jemen, Oman, Bahrajn, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Katar i Iran.
- Sekretarz stanu Marco Rubio zapowiedział zintensyfikowanie działań wojskowych Stanów Zjednoczonych wymierzonych w Iran oraz podkreślił, że bezpieczeństwo obywateli amerykańskich jest priorytetem.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Amerykański rząd argumentował odezwę do swoich obywateli na Bliskim Wschodzie "poważnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa". Apel wystosowała zastępczyni sekretarza stanu ds. konsularnych, Mora Namdar.
Serwis "The Times of Israel" określił inicjatywę mianem "wysoce nietypowej dyrektywy". Na liście krajów, które objęte zostały ostrzeżeniem Departamentu Stanu pojawił się Izrael.
Departament stanu apeluje do Amerykanów. "Wyjedźcie natychmiast"
Oprócz Izraela w komunikacie amerykańskiego rządu uwzględniono także Zachodni Brzeg i Gazę, Liban, Syrię, Irak, Jordanię, Arabię Saudyjską, Jemen, Oman, Bahrajn, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Katar, Iran i Egipt.
Ostatnie z wymienionych państw - niezwykle popularne wśród zagranicznych artystów - pojawiło się na liście, pomimo tego że w czasie trwającej eskalacji nie było dotąd celem irańskich działań odwetowych.
"Wyjedźcie natychmiast, korzystając z dostępnego transportu komercyjnego" - napisano w wydanym komunikacie. Stany Zjednoczone nie podjęły się organizacji lotów ewakuacyjnych.
Jak podaje "The Times of Israel", apel Departamentu Stanu USA może być skierowany do nawet miliona amerykańskich obywateli przebywających obecnie na Bliskim Wschodzie. Szacuje się, że w samym Izraelu i na Zachodnim Brzegu znajduje się obecnie ponad 200 tys. Amerykanów.
Tymczasem przestrzeń powietrzna nad Izraelem, Katarem, Syrią, Iranem, Irakiem, Kuwejtem i Bahrajnem, została zamknięta. Ewakuujący się mogą liczyć jedynie na transport naziemny.
Atak na Iran to dopiero rozgrzewka? Rubio zapowiada mocniejsze uderzenia
Apel rządu USA może mieć związek z ostatnimi zapowiedziami sekretarza stanu Marco Rubio, który wskazywał, że ataki na Iran zostaną zintensyfikowane. W rozmowie z dziennikarzami w Waszyngtonie stwierdził, że "najcięższe ciosy ze strony amerykańskiego wojska mają dopiero nadejść".
- Następna faza będzie dla Iranu jeszcze bardziej surowa niż obecnie - zapowiedział Rubio.
W swoich mediach społecznościowych zapewnił natomiast, że bezpieczeństwo amerykańskich obywateli jest dla Białego Domu najwyższym priorytetem.











