Wojnę na Bliskim Wschodzie wygrywa… Rosja. Ceny niemal 100 proc. w górę
Konflikt na Bliskim Wschodzie służy Rosji i dolewa paliwa do jej wielkiej machiny wojennej. - Jeszcze w listopadzie Rosja sprzedawała ropę po ok. 50 dolarów za baryłkę, w tym momencie cena wzrosła do około 90 dolarów - mówi Interii dr Witold Rodkiewicz. To nie jedyna zła wiadomość dla Ukrainy.

Spis treści:
- Ropa w górę. Blokada cieśniny Ormuz spowodowała zwrot
- Bardzo zła wiadomość dla Ukrainy. Dostawy zagrożone
- Donald Trump dzwonił do Władimira Putina. Dlaczego teraz?
- Ekspert: Iran i Rosja mają wspólne cele strategiczne
- Jak dotąd w tej wojnie jest tylko jeden zwycięzca: Rosja - powiedział przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa, odnosząc się do konfliktu w rejonie Zatoki Perskiej. Od 28 lutego trwa intensywna wymiana ognia między Iranem a koalicją USA-Izrael.
Nowa wojna służy Rosji na wielu polach. Jednak na pierwszy plan wysuwają się ceny surowców energetycznych: ropy czy gazu - eksportowych hitów Rosji.
- W ostatnich czterech latach Rosjanie przepalali swoje rezerwy finansowe w ogniu wojny, atakując Ukrainę, co doprowadziło do poważnego zmniejszenia tych rezerw - przypomina w rozmowie z Interią dr Witold Rodkiewicz, główny specjalista w Zespole Rosyjskim Ośrodka Studiów Wschodnich (dalej OSW).
Na skutek sankcji, w tym limitów cenowych i zamknięcia się europejskich rynków zbytu, cena rosyjskich surowców znacząco spadła. To był dotkliwy cios wymierzony w rosyjski budżet.
Ropa w górę. Blokada cieśniny Ormuz spowodowała zwrot
Wojna i blokada cieśniny Ormuz, kluczowej w przypadku dostaw ropy i skroplonego gazu ziemnego z krajów Zatoki Perskiej, doprowadziły do zwrotu. Kreml zyskuje nowe środki na finansowanie wojny przeciwko Ukrainie. Władimir Putin może zacierać ręce.
- Jeszcze w listopadzie Rosja sprzedawała ropę po około 50 dolarów za baryłkę, w tym momencie cena wzrosła do około 90 dolarów z baryłkę. Obecna sytuacja rozwiązuje fundamentalny problem Rosji - żeby prowadzić wojnę, trzeba mieć pieniądze. Pytanie, jak długo taki stan rzeczy się utrzyma - zastanawia się ekspert OSW.
Sankcje na rosyjską ropę poluzowały także USA. Sekretarz skarbu Scott Bessent poinformował, że USA udzieliły 30-dniowej zgody na zakup przez Indie rosyjskiej ropy, która utknęła na morzu. Jak uzasadniał Bessent, ten tymczasowy krok pomoże zmniejszyć "presję wywołaną próbą wykorzystania przez Iran globalnego rynku energii jako zakładnika". To nawiązanie właśnie do blokowania przez Iran cieśniny Ormuz, przez którą przechodzi ok. 20 proc. ropy naftowej transportowanej drogą morską.
O potrzebie "poluzowania" restrykcji wobec Moskwy słychać także w Europie. Norweski minister energii Terje Aasland wprost stwierdził: - W obecnej sytuacji geopolitycznej wierzę, że debata o rezygnacji z rosyjskich surowców w UE zostanie zrewidowana.
Konflikt na Bliskim Wschodzie powoduje ochłodzenie kontaktów państw Globalnego Południa z USA. Z kolei Rosja szukała tam nowych ekonomicznych relacji, by zapobiec skutkom sankcji i zamknięcia się rynków zachodnich. Teraz ta droga jeszcze bardziej się otwiera.
Bardzo zła wiadomość dla Ukrainy. Dostawy zagrożone
Dodatkowe pieniądze na wojnę to nie jedyna zła wiadomość z perspektywy broniącej się przed rosyjską agresją Ukrainy.
- Druga korzyść dla Rosji to zaangażowanie sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych w konflikt. I tu powstaje kolejne pytanie, w jakim stopniu Amerykanie będą nadal w stanie sprzedawać broń, zwłaszcza systemy przeciwlotnicze Ukraińcom za europejskie pieniądze - słyszymy.
Konflikt pochłania zapasy, których Ukraina pilnie potrzebuje do obrony przed rosyjskimi atakami. Kijów szacuje, że miesięcznie zużywa minimum 60 pocisków PAC-3, by na nie odpowiadać.
Na powagę sytuacji zwrócił uwagę także szef polskiego MON Władysław Kosiniak-Kamysz, zaznaczając, że jeśli rakiety do obrony powietrznej będą zużywane w takim tempie jak obecnie, istnieje poważne ryzyko dotyczące dostaw sprzętu amerykańskiego do Ukrainy.
Donald Trump dzwonił do Władimira Putina. Dlaczego teraz?
Wojna na Bliskim Wschodzie odwróciła uwagę od tej, która toczy się tuż za polskimi granicami. Trójstronne negocjacje pokojowe Rosja-Ukraina-USA zeszły na dalszy plan.
Co prawda w poniedziałek doszło do rozmowy telefonicznej prezydentów USA i Rosji, w której poruszono temat wojny z Ukrainą, ale to nie ona była głównym celem połączenia, które zainicjował Waszyngton.
Ekspert OSW zwraca uwagę, że komunikaty dotyczące szczegółów tej rozmowy są bardzo okrojone. Dlaczego Donald Trump zdecydował się zadzwonić akurat teraz?
- Prawdopodobnie po to, aby wysondować, czy nie udałoby się uzyskać pomocy Putina w zakończeniu wojny z Iranem na warunkach, które administracja mogłaby przedstawić jako swoje zwycięstwo. Być może chciał także uzyskać zapewnienia, że Moskwa nie będzie udzielać żadnej realnej pomocy Iranowi, zwłaszcza wywiadowczej. Według Steve'a Witkoffa Putin w trakcie rozmowy miał zaprzeczyć, jakoby Rosja dostarczała informacje wywiadowcze Iranowi - mówi dr Rodkiewicz.
- Co ciekawe, podczas tej rozmowy, z tego co pisze pomocnik Putina na oficjalnej stronie Kremla, Trump wrócił do stanowiska, że oczekuje jak najszybszego zawieszenia broni na linii ukraińsko-rosyjskiej. Jeżeli to się potwierdzi, to byłaby duża zmiana - dodaje.
Ekspert: Iran i Rosja mają wspólne cele strategiczne
- Atak na Iran musiał wywołać na Kremlu szok. Okazało się bowiem, że USA i Izrael były w stanie uderzyć i zlikwidować kierownictwo liczącego się państwa - wskazuje ekspert.
Początkowo Donald Trump liczył, że po wyeliminowaniu Alego Chameneiego i innych liderów Irańczycy wyjdą na ulice i obalą reżim, a na czele Iranu stanie władza, z którą Amerykanie będą się w stanie porozumieć. Na to na razie się nie zanosi. Nowym najwyższym przywódcą Iranu został syn zabitego ajatollaha - Modżtaba Chamenei. Teraz to on stał się jednym z celów uderzeń koalicji USA-Izrael.
A co gdyby w dłuższej perspektywie USA rzeczywiście dopięły swego, zabiły Modżtabę i doprowadziły do sytuacji, w której na czele Iranu stają władze akceptowane przez Trumpa?
- To bardzo mało prawdopodobny scenariusz, ale oznaczałby dla Rosji istotny cios. Reżim irański i putinowska Rosja mają wspólne cele strategiczne: osłabienie USA i rewizja porządku międzynarodowego. Irańczycy mają też swoje zasługi w kwestii wspierania Rosji w inwazji na Ukrainę, zwłaszcza na jej początkowym etapie m.in. poprzez dostarczanie dronów i technologii ich produkcji. Natomiast z perspektywy ekonomicznej Iran nie był dla Rosji szczególnie istotnym sojusznikiem - kwituje główny specjalista w Zespole Rosyjskim OSW, dr Witold Rodkiewicz.
Jolanta Kamińska-Samolej (kontakt do autorki: jolanta.kaminska@firma.interia.pl)














