Wojna wisi w powietrzu? Iran grozi bronią, która może pokonać Amerykanów
- Okręt wojenny to z pewnością niebezpieczna broń, ale jeszcze groźniejsza jest broń zdolna ją zatopić - powiedział we wtorek najwyższy przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei. W ten sposób odniósł się do faktu, iż Amerykanie zadecydowali o wysłaniu kolejnych sił militarnych w rejon Bliskiego i Środkowego Wschodu. Po zakończeniu wtorkowych negocjacji szef irańskiego MSZ przekazał, iż ta runda rozmów "przyniosła dobre wyniki".

W skrócie
- Ayatollah Ali Chamenei skomentował wysłanie przez Donalda Trumpa amerykańskich okrętów wojennych na Bliski i Środkowy Wschód.
- Siły USA, w tym lotniskowce i samoloty myśliwskie, zostały rozmieszczone w regionie przed rozmowami z Iranem.
- W Genewie odbyły się negociacje między Iranem a Stanami Zjednoczonymi dotyczące długotrwałego sporu nuklearnego.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Agencja Reutera we wtorek przed godz. 11 poinformowała o rozpoczęciu kolejnej tury rozmów pomiędzy Teheranem a Waszyngtonem. Zgodnie z relacją agencji AFP, najwyższy przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei, odniósł się do sprawy amerykańskich okrętów, które Donald Trump wysłał w rejon Bliskiego i Środkowego Wschodu.
Rozmowy na linii Iran - USA. "Runda negocjacji przyniosła dobre wyniki"
- Ciągle słyszymy, że oni (Amerykanie - red.) wysłali okręt wojenny w kierunku Iranu. Okręt wojenny to z pewnością niebezpieczna broń, ale jeszcze groźniejsza jest broń zdolna ją zatopić - powiedział Chamenei.
Rozmowy w Genewie między USA i Iranem zakończyły się we wtorek po godzinie 15 (czasu polskiego). Szef irańskiego MSZ Abbas Araqchi poinformował, że "w porównaniu z poprzednią rundą negocjacji ta przyniosła dobre wyniki".
- Postępy nie oznaczają, że porozumienie zostanie osiągnięte w najbliższym czasie, ale droga do porozumienia została już rozpoczęta - powiedział irańskim mediom po zakończeniu rozmów.
Z informacji podawanych przez agencję Reutera wynika, że teraz obie strony konfliktu przygotują stosowane dokumenty, którymi wymienią się w kolejnej części negocjacji.
USA zwiększają presję na Iran. Wysłali na miejsce ogromne siły
Amerykańska stacja CNN relacjonowała w poniedziałek, że USA gromadziły kolejne siły powietrzne i morskie w regionie Bliskiego i Środkowego Wschodu przed zaplanowanymi na wtorek rozmowami. W ocenie dziennikarzy miało to służyć zastraszeniu władz w Teheranie i dać USA możliwość uderzenia na ten kraj, w razie załamania rozmów.
Zdaniem stacji bliżej regionu wysyłane były tankowce i myśliwce, które wcześniej stacjonowały w Wielkiej Brytanii. Dodatkowo Amerykanie mieli przenosić na Bliski i Środkowy Wschód kolejne systemy obrony powietrznej. Kilka jednostek rozlokowanych w regionie, które miały być poddane rotacji w najbliższych tygodniach, otrzymało rozkaz dłuższego pozostania na miejscu.
W piątkowy wieczór wiele myśliwców otrzymało pozwolenie na wlot w przestrzeń powietrzną Jordanii. Stacja CNN podała, powołując się na zdjęcia satelitarne, że od 25 stycznia w jordańskiej bazie lotniczej Muwaffaq Salti stacjonuje 12 amerykańskich samolotów myśliwskich F-15.
Również w piątek agencja Associated Press informowała o tym, że rozkaz wypłynięcia na Bliski Wschód otrzymała jednostka USS Gerald Ford, największy i najnowocześniejszy lotniskowiec na świecie. Jeszcze wcześniej na miejsce dotarł lotniskowiec USS Abraham Lincoln wraz z trzema niszczycielami.
Trump grozi Iranowi. Teheran odpowiada słowami o uderzeniu
Jeszcze w poniedziałek Donald Trump ostrzegał, że "Irańczycy nie chcą doświadczyć konsekwencji braku porozumienia" i przekonywał, że Teheran chce zawrzeć umowę z USA. Jak podkreślała agencja Reutera, przed przystąpieniem do kolejnej tury negocjacji kwestiami spornymi pozostawały amerykańskie żądania ustępstw w sprawie programu rozwoju rakiet balistycznych i zaprzestania wspierania zbrojnych ugrupowań w regionie. USA domagają się od Teheranu również całkowitego wstrzymania wzbogacania uranu.
We wtorek irański przywódca, cytowany przez agencję, miał powiedzieć Trumpowi, że "on również nie będzie w stanie obalić Islamskiej Republiki". Ali Chamenei wypowiedział te słowa zaledwie kilka dni po tym, jak Trump oświadczył, że zmiana reżimu "byłaby najlepszą rzeczą, jaka mogłaby się wydarzyć".
Najwyższy przywódca Iranu oświadczył dodatkowo, że choć USA twierdzą, iż dysponują najsilniejszą armią na świecie, to "bardziej niebezpieczna od amerykańskiego okrętu wojennego jest broń, która może go zepchnąć na dno morza".
Ajatollah Ali Chamenei dodał ponadto, że "zakładanie z góry wyniku negocjacji jest idiotyczne".
Rozmowy Iran - USA. Media przypominają ubiegłoroczny atak
Wtorkowe negocjacje pomiędzy Iranem a Stanami Zjednoczonymi w Genewie miały na celu zakończyć długotrwały spór nuklearny. Do tego szwajcarskiego miasta przybyli m.in. amerykański wysłannik Steve Witkoff i zięć Donalda Trumpa, Jared Kushner. Strona irańska wysłała tam z kolei ministra spraw zagranicznych, Abbasa Araghchiego.
Wcześniej - 6 lutego - odbyła się pierwsza runda negocjacji w Maskacie, stolicy Omanu. Wówczas obie strony zapewniły o gotowości do kontynuowania rozmów. Agencja Reutera przekazała, że Iran odrzucił wezwania USA do całkowitego wstrzymania wzbogacania uranu.
Jak przypomina agencja Reutera, w nocy z 21 na 22 czerwca ubiegłego roku amerykańskie wojsko przeprowadziło atak na Iran, uderzając w trzy kluczowe obiekty jądrowe: Fordow, Natanz i Isfahan. - Mogliśmy się dogadać zamiast wysyłać B-2, by zniszczyć ich potencjał nuklearny. I musieliśmy wysłać B-2 - powiedział w poniedziałek Trump, komentując tamtą sytuację. Od tamtej chwili Iran miał wstrzymać swoją działalność związaną ze wzbogacaniem uranu.
Źródła: agencja Reutera, AFP, CNN, Associated Press













