W skrócie
- Turcja, Pakistan i Arabia Saudyjska będą współpracować w zakresie produkcji broni, organizowania manewrów wojskowych i konsultacji polityczno-wojskowych.
- Pakiet obronny został podpisany w Mekce i zawiera zapis zbliżony do artykułu 5. NATO, przewidując wspólną obronę w przypadku ataku.
- Według "Le Monde" konsekwencją tej umowy jest zmniejszenie wpływów Stanów Zjednoczonych, Izraela i Iranu w regionie.
- Porozumienie z Mekki zakłada wsparcie Palestyny i przedstawia działania Izraela oraz Iranu jako niekorzystne dla stabilności regionu.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Turcja, Arabia Saudyjska i Pakistan utworzą mechanizmy polityczne i wojskowe na mocy podpisanego w zeszłym tygodniu paktu obronnego - poinformował w czwartek resort spraw zagranicznych w Ankarze.
Sojusz pogłębi również współpracę trzech regionalnych mocarstw w zakresie produkcji i dzielenia się technologiami w przemyśle zbrojeniowym.
Przypomnijmy, porozumienie stanowi, że zbrojny atak na któregokolwiek z członków będzie traktowany jak atak na wszystkich, podobnie jak w przypadku artykułu 5. NATO.
Mechanizmy współpracy będą obejmować regularne konsultacje ministrów obrony, ministrów spraw zagranicznych oraz dowódców sił zbrojnych trzech państw. W ramach paktu planowane są również wspólne ćwiczenia wojskowe.
Porozumienie z Mekki. Media: USA tracą wpływy w regionie
"Porozumienie z Mekki o wspólnej obronie" podpisano 7 sierpnia. Zdaniem "Le Monde" mocarstwa z Bliskiego Wschodu "wysyłają mocny sygnał rywalom".
W artykule wskazano na "malejące wpływy USA w regionie" oraz chęć powstrzymania przez sygnatariuszy zaciekle zwalczających się Izraela i Iranu.
Turcja to druga największa armia w NATO, zaawansowana w produkcji dronów. Pakistan posiada broń jądrową, z kolei Arabia Saudyjska może wnieść do sojuszu wielkie pieniądze pochodzące ze sprzedaży ropy naftowej.
Jak wskazano, mimo że pakt nie jest wymierzony w konkretne państwa, w Waszyngtonie, Jerozolimie i Teheranie słychać pomruki niezadowolenia.
Bliski Wschód czeka na przełom po niekończącej się wojnie USA z reżimem ajatollahów. "Nieprzewidywalność Trumpa i jego brak strategicznej wizji przekształciły agresję na Iran w bagno" - czytamy. Nowe otwarcie proponują sygnatariusze porozumienia z Mekki.
Izrael i Iran wśród przegranych. Chodzi o nowy pakt na Bliskim Wschodzie
Podpisany 7 sierpnia pakt faktycznie kładzie kres Porozumieniom Abrahama z września 2020 roku. Wówczas Izrael zawarł historyczne umowy o normalizacji stosunków z częścią państw arabskich przy mediacji Stanów Zjednoczonych.

"Izrael, który miał nadzieję przekształcić Bliski Wschód zgodnie z własnymi interesami poprzez przewagę militarną, zobaczył, że ambicje te zostały udaremnione przez porozumienie z Mekki" - pisze "Le Monde".
Turcja, Pakistan i Arabia Saudyjska wspólnie deklarują wsparcie dla państwa palestyńskiego, co wyklucza dobre stosunki z Izraelem. Dodatkowo uważają "hegemoniczne ambicje" Binjamina Netanjahu za "źródło niestabilności" w regionie.
Iran również traci. Jak wskazuje francuski dziennik, porozumienie z Mekki "stanowi próbę przeciwdziałania regionalnej strategii Teheranu, opartej na podmiotach niepaństwowych w Iraku, Libanie i Jemenie".
Źródło: Reuters, "Le Monde"














