USA zaatakowały cele w Iranie. Rośnie groźba eskalacji na Bliskim Wschodzie
Armia Stanów Zjednoczonych zaatakowała irańskie obiekty wojskowe w mieście Garuk i na wyspie Keszm - poinformowało amerykańskie dowództwo. Uderzenia mają być odwetem za wtorkowe zestrzelenie drona USA przez irańską obronę. W odpowiedzi Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej poinformował o zaatakowaniu jednej z baz wykorzystywanych przez lotnictwo USA na Bliskim Wschodzie.

W skrócie
- Wojsko Stanów Zjednoczonych przeprowadziło ataki na irańskie cele wojskowe w Garuk i na wyspie Keszm. Według USA to odpowiedź na zestrzelenie amerykańskiego drona przez Iran.
- Podczas ataków zniszczono instalacje radarowe, centra dowodzenia oraz dwa irańskie drony.
- W odpowiedzi Teheran poinformował o ataku na jedną z baz wykorzystywanych przez amerykańskie lotnictwo.
- Od kwietnia zawieszenie broni między USA, Izraelem a Iranem jest naruszane przez kolejne incydenty, a trwałe porozumienie pokojowe dotychczas nie zostało osiągnięte.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Centralne Dowództwo armii USA poinformowało w o przeprowadzeniu uderzeń na cele w mieści Garuk i na wyspie Keszm, zaatakowane zostały instalacje radarowe oraz centra dowodzenia.
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej w odpowiedzi zaatakował bazę wojskową wykorzystywaną przez USA do ataków na irańską infrastrukturę telekomunikacyjną - podał Reuters. Według Teheranu amerykańskie lotnictwo korzystało z obiektu przy okazji wcześniejszych ataków na wyspę Sirik.
Naruszenie rozejmu w Iranie. USA zaatakowały cele wojskowe
Do amerykańskich ataków doszło w sobotę i niedzielę. USA przekazały w komunikacie, że decyzja o operacjach została podjęta w odpowiedzi na działania Iranu.
"Te adekwatne i precyzyjne ataki miały miejsce w sobotę i niedzielę w odpowiedzi na agresywne działania Iranu, w tym zestrzelenie amerykańskiego drona MQ-1, który wykonywał lot nad wodami międzynarodowymi" - podało amerykańskie dowództwo.
Ataków dokonano z użyciem myśliwców, które zniszczyły obiekty irańskiej obrony przeciwlotniczej, naziemne centrum dowodzenia oraz dwa drony, które według Amerykanów "stanowiły jasne zagrożenie dla statków pływających po wodach regionu".
USA potwierdziły, że w ataku nie ucierpiał żaden amerykański żołnierz. "Centralne Dowództwo będzie nadal chronić aktywa i interesy USA w odpowiedzi na nieuzasadnioną irańską agresję w trakcie trwającego zawieszenia broni" - podało wojsko.
Rośnie ryzyko eskalacji na Bliskim Wschodzie
O zestrzeleniu amerykańskiego drona MQ-9 Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej poinformował we wtorek. Ostrzelany został wówczas także amerykański myśliwiec F-35. Według Teheranu atak podważający rozejm był rezultatem naruszenia przez USA irańskiej przestrzeni powietrznej.
Amerykański atak to kolejne naruszenie zawieszenia broni pomiędzy USA i Izraelem a Iranem, które weszło w życie 8 kwietnia. W czwartek zaatakowane zostały cele, które w ocenie Pentagonu miały zagrażać bezpieczeństwu Cieśniny Ormuz.
Mimo oficjalnego wstrzymania walk wciąż dochodzi do tego typu incydentów. Przez blisko dwa miesiące stronom nie udało się wypracować trwałego porozumienia pokojowego.
Źródło: Reuters












