USA planują inwazję lądową na kluczową wyspę? Iran wściekły. "Zaminujemy"
USA nie mają innego wyjścia, jak tylko rozpocząć operację lodową, by zająć irańską wyspę Chark - taką wiadomość Amerykanie mieli przekazać Izraelowi i innym krajom regionu. Media donoszą, że wobec oporu Iranu Waszyngton poważnie rozważa taki krok. Teheran odgraża się rozszerzeniem działań odwetowych. Mowa o zaminowaniu całej Zatoki Perskiej.

W skrócie
- USA rozważają rozpoczęcie operacji lodowej, aby zająć wyspę Chark, która jest kluczowym punktem eksportu ropy naftowej dla Iranu - donoszą media.
- W ostatnich dniach podano, że USA wysyłają kolejne siły na Bliski Wschód.
- Iran ostrzegł, że każda próba ataku spotka się z odwetem, w tym z możliwym zaminowaniem Zatoki Perskiej.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
O nowych ruchach USA donosi "The Jerusalem Post", powołując się na dwa źródła zaznajomione ze sprawą.
Jak czytamy, w ostatnich dniach wysocy rangą urzędnicy Stanów Zjednoczonych mieli przekazać swoim odpowiednikom w Izraelu i w innych krajach, że "zdaje się, iż USA nie mają innego wyjścia, jak tylko rozpocząć operację lodową, by zająć irańską wyspę Chark".
Media: USA rozważają atak lądowy na wyspę Chark
Wyspa Chark ma dla Iranu strategiczne znaczenie. To dla Teheranu główny punkt eksportu ropy naftowej, przez wyspę transportowane jest około 80-90 proc. surowca. Na wyspie znajdują się lotnisko, terminale i inne obiekty infrastruktury naftowej, magazyny i porty. Wody wokół wyspy są wystarczająco głębokie, by mogły tam cumować supertankowce.
USA w poprzednim tygodniu zaatakowały Chark z powietrza, trafiając - jak ogłaszał Donald Trump - w cele militarne.
W piątek CBS News zacytowało urzędnika Białego Domu, który przekazał, iż USA mogą "zneutralizować wyspę Chark w każdej chwili", a prezydent Trump "pozostawia sobie wszystkie opcje".
Wojna w Iranie. Nowe siły USA płyną na Bliski Wschód
W ostatnich dniach Amerykanie mieli rozpocząć dyskusję na temat zajęcia wyspy, by zmusić Iran do odblokowania ruchu w cieśninie Ormuz. Zbiega się to w czasie z potwierdzeniem przedstawiciela władz amerykańskich dla "The Post", że "armia amerykańska przyspieszyła rozmieszczenie tysięcy żołnierzy piechoty morskiej i marynarki wojennej na Bliskim Wschodzie".
W skład jednostek zmierzających w ten rejon wchodzą okręt desantowy USS Boxer, a także doki transportowe USS Portland i USS Comstock. Na ich pokładzie ma być 4,5 tysiąca marines i dodatkowy personel.
W niedzielę Trump zagroził Iranowi atakami na obiekty energetyczne, jeśli nie zniosą blokady morskiej w cieśninie Ormuz. "The Jerusalem Post" ocenia, że reakcja Iranu była wyzywająca i Teheran raczej sam nie zdecyduje się na deeskalację.
Iran reaguje na doniesienia o planach ataku USA na Chark. Grożą wielkim odwetem
Fakt, że do deeskalacji raczej nie dojdzie, potwierdzać zdają się kolejne komunikaty płynące z Iranu.
"Atak na południowe wybrzeże i wyspy Iranu doprowadzi do odcięcia szlaków żeglugi w Zatoce Perskiej poprzez zaminowanie tych obszarów" - podała irańska Rada Obrony.
Irańczycy ostrzegają, że z odwetem spotka się "każda próba ataku" - opisuje Reuters. Irańska rada w oświadczeniu grozi zaminowaniem obszaru różnego rodzaju sprzętem - w tym minami pływającymi, które mogą być zrzucane z wybrzeża.
"W takim przypadku cała Zatoka przez długi czas będzie praktycznie w sytuacji podobnej do tej w cieśninie Ormuz" - zagroził reżim. Przypomniano jednocześnie o jednostkach, które w latach 80. "nie zdołały uniknąć min morskich".
W komunikacie podkreślono, że przez cieśninę przepływać mogą jednostki niebędące stroną konfliktu jedynie w uzgodnieniu z Iranem.
Źródła: "The Jerusalem Post", Reuters












