USA i Izrael miały zaatakować wcześniej. Nowe doniesienia mediów
Stany Zjednoczone i Izrael początkowo planowały atak na Iran tydzień wcześniej - 21 lutego, lecz zdecydowały się przełożyć uderzenie - donosi portal Axios. Jako powód zmiany planów informatorzy wskazują złe warunki pogodowe oraz problemy z koordynacją działań między sojusznikami. Uderzenie poprzedziła seria negocjacji na linii Waszyngton-Teheran. Wiemy, jakie warunki odrzucili Irańczycy.

W skrócie
- Stany Zjednoczone i Izrael planowały atak na Iran 21 lutego, ale przełożyły go z powodu złych warunków pogodowych i problemów z koordynacją.
- Negocjacje między USA a Iranem w Genewie nie przyniosły porozumienia, a propozycja Waszyngtonu została przez Teheran odrzucona.
- Jeden z izraelskich urzędników powiedział, że rozmowy miały utrzymać Irańczyków w przekonaniu, że dyplomacja jest "główną drogą" Donalda Trumpa.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Portal Axios podaje, że po tym, jak druga runda negocjacji Stanów Zjednoczonych z Iranem 17 lutego zakończyła się bez znaczącego postępu, amerykańscy i izraelscy planiści wojskowi przygotowywali się do ataku na Teheran w sobotę 21 lutego. W tym dniu do uderzenia jednak nie doszło.
Atak USA na Iran miał się zacząć wcześniej. Media o powodach zmiany decyzji
"Amerykańscy i izraelscy urzędnicy stwierdzili, że jednym z głównych powodów była zła pogoda w regionie. Inny izraelski urzędnik stwierdził, że opóźnienie było spowodowane głównie przez stronę amerykańską i wiązało się z potrzebą lepszej koordynacji z siłami obronnymi Izraela" - pisze Axios, powołując się na źródła.
Zgodnie z założeniami pierwszy atak miał być wymierzony w najwyższego przywódcę Iranu Alego Chameneiego i jego synów. W związku z tym w ciągu tygodnia między pierwotną a ostateczną datą ataku w izraelskich i amerykańskich agencjach wywiadowczych narastały obawy, że ajatollah przeniesie się ze swojej rezydencji do podziemnego bunkra.
Stany Zjednoczone i Izrael chciały "wyraźnie dać do zrozumienia, że nie planują rychłego ataku, by Chamenei i inni poczuli się bezpiecznie" - powiedział jeden z izraelskich urzędników.
Waszyngton chciał zachować pozory? Chodzi o negocjacje USA i Iranu w Genewie
Opóźnienie ataku stworzyło przestrzeń do kolejnej rundy rozmów, która odbyła się w czwartek w Genewie. Jeden z izraelskich urzędników powiedział, że negocjacje miały na celu odwleczenie terminu ataku i utrzymanie Irańczyków w przekonaniu, że dyplomacja jest nadal "główną drogą" Donalda Trumpa.
Inny urzędnik stwierdził jednak, że nowa data ataku została ustalona "ze względów taktycznych i operacyjnych", a rozmowy były "autentyczne". Według tego informatora gdyby Trump dostrzegł w Genewie znaczący postęp, mógłby ponownie opóźnić uderzenie.
Twierdzeniom, że czwartkowe rozmowy w Szwajcarii były pozorne zaprzeczyło również dwóch urzędników amerykańskich.
Amerykanie w rozmowie z Axios stwierdzili, że wysłannicy Trumpa Jared Kushner i Steve Witkoff byli "skrajnie sceptyczni" co do zawarcia porozumienia. Delegacja USA "bardzo jasno" zadeklarowała użycie siły militarnej, jeśli Irańczycy nie zaakceptują warunków.
Propozycja USA obejmowała 10-letnie moratorium na wzbogacanie uranu w Iranie. Stany Zjednoczone zaoferowały również Teheranowi nieodpłatne dostarczanie paliwa jądrowego na potrzeby cywilne. Ostatecznie Irańczycy odrzucili ofertę. Kushner i Witkoff poinformowali o tym Trumpa, który zdecydował o ataku - podaje Axios.
Atak USA i Izraela na Iran. Zginął najwyższy przywódca Ali Chamenei
Władze Iranu potwierdziły, że Ali Chamenei zginął w sobotę rano w swoim biurze. Wcześniej media izraelskie informowały, że rezydencja ajatollaha w Teheranie została "całkowicie zniszczona" w wyniku rozpoczętych w sobotę amerykańsko-izraelskich uderzeń.
Teheran potwierdził też śmierć szefa Gwardii Rewolucyjnej (IRGC) Mohammada Pakpura i doradcy ds. bezpieczeństwa Alego Szamchaniego. Zginąć mieli również szef sztabu generalnego sił zbrojnych Iranu Abdulrahim Musawi oraz minister obrony Aziz Nasir Zadeh.
Libański Hezbollah ogłosił w niedzielę chęć odwetu za śmierć Chameneiego. W nocy izraelskie siły przeprowadziły pierwsze ataki - uderzenia lotnicze objęły cele organizacji w Bejrucie oraz w południowym Libanie. Izrael ogłosił w poniedziałek rano rozpoczęcie "kampanii ofensywnej" przeciwko Hezbollahowi.
Źródło: Axios














