Trump stawia nowe ultimatum Iranowi. "Rozpęta się piekło"
"Pamiętacie, jak dałem Iranowi dziesięć dni na zawarcie porozumienia lub otwarcie cieśniny Ormuz? Czas ucieka" - napisał Donald Trump w mediach społecznościowych. Prezydent USA poinformował, że Teheranowi pozostało 48 godzin, zanim "rozpęta się piekło". "Chwała Bogu" - podsumował.

W skrócie
- Donald Trump wystosował ultimatum wobec Iranu, żądając otwarcia cieśniny Ormuz w ciągu 48 godzin, grożąc "rozpętaniem piekła".
- Teheran zaprzeczył, jakoby zwracał się do USA z prośbą o zawieszenie broni lub negocjacje, a szef irańskiego MSZ nazwał te informacje fałszywymi.
- Na Bliskim Wschodzie siły USA straciły myśliwce F-15E i A-10 Warthog, a zaginionego amerykańskiego żołnierza poszukują zarówno USA, jak i Iran.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
21 marca Donald Trump zagroził zniszczeniem irańskich elektrowni, jeśli Iran nie otworzy cieśniny Ormuz w ciągu 48 godzin, po czym 23 marca złagodził ton, mówiąc o "bardzo dobrych rozmowach" i odkładając ataki o pięć dni. 27 marca wydłużył ten termin do 10 dni (do 6 kwietnia) na prośbę Iranu, ale w Wielką Sobotę ponownie wrócił do ultimatum 48 godzin, grożąc, że inaczej "spadnie na nich piekło".
Teheran wielokrotnie zaprzeczał, że zwrócił się do USA z prośbą o zawieszenie broni, a także odrzucił tezę, że nalegał na negocjacje. W środę szef MSZ Iranu Esmail Bagei nazwał to fałszywymi i bezpodstawnymi słowami.
Donald Trump ponagla Iran. Odliczanie ruszyło
W Wielką Sobotę Donald Trump przypomniał o terminie wygaśnięcia jego decyzji i ponownie wysunął żądanie odblokowania cieśniny Ormuz oraz zawarcia porozumienia. Oświadczył, że "zostało 48 godzin, zanim rozpęta się piekło".
Wcześniej, w piątek, Donald Trump przekonywał na platformie Truth Social, że mając więcej czasu, USA mogłyby łatwo odblokować cieśninę Ormuz, zabrać ropę i "zarobić fortunę". Jego zdaniem świat doznałby wówczas "wylewu". Kilka godzin później tego samego dnia Trump opublikował kolejny wpis: Zatrzymać ropę, ktoś coś?
Zdaniem agencji Reutera wydarzenia na Bliskim Wschodzie, w tym niedawna informacja o stratach amerykańskich myśliwców, pokazują jednak, że USA i Izrael muszą liczyć się z zagrożeniem i nie mają pełnej kontroli nad irańskim niebem.
Straty USA na Bliskim Wschodzie. Na celowniku samoloty
Również w piątek doniesiono, że siły USA na Bliskim Wschodzie straciły myśliwiec wielozadaniowy F-15E oraz myśliwiec A-10 Warthog. Oba miały zostać trafione przez irańskie pociski.
Ponadto dwaj amerykańscy urzędnicy poinformowali agencję Reutera, że dwa śmigłowce Black Hawk, zaangażowane w poszukiwanie zaginionego członka załogi F-15E, zostały także ostrzelane, ale udało im się opuścić irańską przestrzeń powietrzną.
Zaginionego amerykańskiego żołnierza szuka nie tylko USA, ale i Iran. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej poinformował w mediach państwowych, że przeczesuje teren, a osobie, której uda się wskazać lub zabić Amerykanina, obiecuje nagrodę.
Źródła: Reuters, BBC














