Trump ogłosił "przytłaczające zwycięstwo". Głosy z administracji mu przeczą
Przedstawiciele administracji Donalda Trumpa głośno mówią o "miażdżącym zwycięstwie" i realizacji "każdego z celów". Tymczasem zwykli urzędnicy w anonimowych rozmowach z Politico wydają się mieć wyraźnie inne zdanie. "Trump rozpaczliwie chce się z tego wycofać", "brzmi bardziej jak porażka", "to tak naprawdę niczego nie zmieni" - to tylko niektóre z ich komentarzy.

W skrócie
- USA i Iran doszły do porozumienia w sprawie dwutygodniowego zawieszenia broni, które szybko zostało zagrożone przez odmowę Izraela ws. wstrzymania ataków na Liban.
- Przedstawiciele administracji USA wyrażają wątpliwości co do ogłoszonego przez Biały Dom "miażdżącego zwycięstwa", wskazując na brak jasnych strategii i trudności z osiągnięciem satysfakcjonującego rezultatu.
- Urzędnicy podkreślają, że chociaż Stany Zjednoczone osiągnęły pewne sukcesy wojskowe przeciwko Iranowi, porozumienie to jedynie forma "kupienia czasu".
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W nocy z wtorku na środę, na krótko przed upływem wyznaczonego przez Donalda Trumpa ultimatum, ogłoszono, że USA i Iran doszły do porozumienia w sprawie dwutygodniowego zawieszenia broni.
Kilka godzin później sekretarz wojny Pete Hegseth w trakcie konferencji prasowej odmalował obraz pełnego sukcesu, wymieniając szereg osiągnięć Stanów Zjednoczonych i mówiąc o "historycznym i miażdżącym zwycięstwie", dzięki któremu zrealizowano "każdy z wyznaczonych celów".
Sam rozejm szybko jednak zawisł na włosku - siły Izraela odmówiły wstrzymania ataków na Liban i działający w nim proirański Hezbollah, argumentując, że kraj ten nie jest objęty porozumieniem. W odpowiedzi Iran wznowił blokadę cieśniny Ormuz.
Iran. Donald Trump ogłosił zwycięstwo. Urzędnicy mają wątpliwości
Inną niż Hegseth i sam prezydent Trump opinię na temat "zwycięstwa" USA mają przedstawiciele amerykańskiej administracji, z którymi rozmawiali dziennikarze portalu Politico.
- Nie mam pojęcia, co mielibyśmy na tym etapie zrobić, co zaoferować lub czym zagrozić Iranowi, aby osiągnąć satysfakcjonujący wynik - stwierdził szczerze przedstawiciel kierowanego przez Hegsetha Departamentu Wojny, dodając, że USA musiałyby "zupełnie zmienić swoje cele strategiczne".
Biały Dom ogłosił także, że amerykańskie siły pozostaną w regionie, aby zapewnić przestrzeganie przez Teheran warunków zawieszenia broni. - Ogłaszanie zwycięstwa poprzez zapowiedź kolejnych ataków na Iran brzmi raczej jak porażka - skwitował azjatycki dyplomata, prosząc o anonimowość.
Wojna na Bliskim Wschodzie. "To niczego nie zmieni"
Eksperci, komentujący przebieg wojny, wydają się zgodni, że Amerykanie, choć nie przejęli kontroli nad cieśniną Ormuz, osiągnęli szereg sukcesów wojskowych - m.in. niemal zniszczyli irańską flotę i zdolności Teheranu do produkcji dronów i pocisków.
- To tak naprawdę niczego nie zmieni. Chyba że w Iranie dojdzie do poważnego powstania… Ale wątpię, żeby tak się stało - powiedział inny urzędnik.
Rozmówca Politico związany z Białym Domem zauważył z kolei, że wojna z Iranem to "głęboki paradoks" - USA nie są gotowe na "wojnę totalną", więc swoimi atakami jedynie wzmacniają pozycję reżimu.
- Iran wie, że Trump rozpaczliwie chce się z tego wycofać. I zamierzają to wykorzystać, niezależnie od zniszczeń po naszych atakach - powiedział.
Wątpliwości co do działań administracji pojawiają się także wśród polityków. Republikański kongresman Don Bacon, emerytowany generał Sił Powietrznych, mimo przekonania o zagrożeniu, jakie Iran stanowi dla USA, porozumienie postrzega jedynie jako formę "kupienia czasu".
Źródło: Politico













