"Największy cios dla USA". Ekspert mówi wprost o "porażce" Amerykanów
Choć na Bliskim Wschodzie zawarto rozejm, sytuacja w regionie pozostaje niestabilna i nieprzewidywalna. Eskalacja wisi na włosku. - To właśnie najpoważniejszy problem i największy cios dla Stanów Zjednoczonych. Poziom nieufności między państwami Zatoki Perskiej a USA jest bardzo wysoki, podobnie jak napięcia w relacjach transatlantyckich. W szerszej perspektywie obecny stan rzeczy można uznać za porażkę Amerykanów - mówi Interii Krzysztof Strachota z OSW.

W skrócie
- USA i Iran zgodziły się na dwutygodniowe zawieszenie broni.
- Eksperci wskazują, że pomimo osłabienia potencjału militarnego Iranu, nie doszło do zmiany reżimu, a irański system władzy wykazał odporność.
- Region pozostaje niestabilny, a Stany Zjednoczone poniosły znaczące koszty i nie rozwiązały kluczowych problemów w wymiarze strategicznym.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W nocy z wtorku na środę, tuż przed upływem terminu ultimatum wyznaczonego przez prezydenta Donalda Trumpa, USA i Iran zgodziły się na dwutygodniowe zawieszenie broni.
Warunki na jakich zawarto rozejm oraz plany trwałego pokoju są na razie niejasne. Biały Dom ogłosił, że głównym postulatem dwutygodniowego rozejmu jaki postawiły Stany Zjednoczone było natychmiastowe otwarcie cieśniny Ormuz. Iran miał przystać na tę zmianę, a w środę odnotowano wzrost natężenia ruchu w kluczowej dla transportu ropy cieśninie. Sytuacja pozostaje jednak napięta i niestabilna, a ruch w Ormuz jest daleki od tego sprzed wojny w Zatoce Perskiej.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Ekspert o metodach Donalda Trumpa
Na razie kruchy rozejm trwa, a obie strony konfliktu ogłosiły swój triumf. Czy po ponad miesiącu wojny i tąpnięciu na rynkach ropy i gazu, które doprowadziły do zawirowań na świecie, Donald Trump rzeczywiście ma podstawy, by czuć się wygranym, bo jak sam powiedział - wszystkie cele USA zostały zrealizowane?
- Donald Trump decyduje, kiedy wchodzi do wojny i kiedy z niej wychodzi. To jak z grą w kasynie. Trzeba widzieć, kiedy odejść od stołu, bo im dłużej grasz, tym więcej cię to kosztuje. Trump, wiedząc, że w listopadzie tego roku szykują się tzw. wybory połówkowe, odszedł od stołu w medialnym szumie chwały zwycięstwa. To jego stara metoda - mówi Interii ppłk Maciej Korowaj, analityk wojskowy w Instytucie Wschodniej Flanki i wykładowca na Uniwersytecie w Białymstoku.
Pytanie, czy tym razem stara metoda okaże się skuteczna? I czy Trump rzeczywiście zrealizował swoje cele?
- Można się spierać. Natomiast faktem jest, że wojna w Zatoce Perskiej pokazała, że USA mają potencjał prowadzenia globalnej polityki militarnej - uważa.
Krzysztof Strachota, koordynator Projektu Środkowy Wschód w Ośrodku Studiów Wschodnich (dalej OSW) uważa, że USA nie zrealizowały swojego celu maksymalistycznego, jakim była zmiana reżimu.
- Ten cel nie został osiągnięty i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie mogło do tego dojść. Warto przy tym pamiętać, że z perspektywy amerykańskiej nigdy nie był on uznawany za absolutnie kluczowy, natomiast dla Izraela priorytetem było raczej załamanie reżimu i trwałe osłabienie państwa niż stworzenie nowego porządku politycznego - mówi Interii.
Koalicja USA-Izrael doprowadziła jednak do osłabienia irańskich władz, likwidując już pierwszego dnia wojny najwyższego przywódcę Iranu Alego Chameneiego oraz zabijając kolejnych dowódców irańskiej armii.
Ekspert: Amerykanie i Izraelczycy się tego nie spodziewali
- USA doprowadziły do wymiany pokoleniowej w irańskim reżimie i prawdopodobnie zakładają, że w dłuższej perspektywie ta wymiana okaże się dla nich korzystna. Zauważmy, że wraz z rozwojem konfliktu w Iranie wzrósł poziom skłonności do negocjacji - wskazuje ppłk Maciej Korowaj.
Tygodnie wojny w Zatoce Perskiej pokazały, jak zaciekle potrafi bronić się Iran.
System dowodzenia został zdecentralizowany, wykorzystując doświadczenia Ukrainy.
- Polowi dowódcy dostali więcej swobody do działania, dlatego po uderzeniach w centrum kierownictwa irańskiej armii, strata głównodowodzących nie spowodowała ani załamania państwa ani katastrofy na polu walki - mówi analityk wojskowy.
Poziom nieufności między państwami Zatoki Perskiej a USA jest bardzo wysoki, podobnie jak napięcia w relacjach transatlantyckich. W szerszej perspektywie obecny stan rzeczy można uznać za porażkę Amerykanów
Militarnie rozwój wydarzeń okazał się inny, niż zakładali Amerykanie i Izraelczycy, rozpoczynając konflikt.
- Nie spodziewali się, że Iran utrzyma tak znaczący potencjał militarny oraz zdolność odstraszania po kilku tygodniach działań zbrojnych. Choć w tym czasie rzeczywiście zniszczono istotną część infrastruktury wojskowej i zaplecza produkcji uzbrojenia, zasadniczy cel nie został osiągnięty. Doszło jednak do wyraźnego osłabienia potencjału militarnego Iranu - wskazuje z kolei ekspert z OSW Krzysztof Strachota.
- Natomiast on jest i będzie - podkreśla ppkł Maciej Korowaj, wskazując, że to właśnie potencjał rakietowy i strategiczne położenie w cieśninie Ormuz uchroniło Iran przed jeszcze dotkliwszym uderzeniem ze strony USA i Izraela.
Iran kontra USA i Izrael. "Mamy sytuację win-win"
Niejasna pozostaje kwestia związana z irańskim programem nuklearnym. Nie ma pewności, jaki jest poziom zaangażowania Iranu w budowę broni nuklearnej.
- Tak naprawdę nie wiadomo, czy Iran ją ma czy nie. Natomiast nawet posiadanie broni nuklearnej nie daje Iranowi pewności, że USA nie zaatakują i to zostało udowodnione w ostatnich tygodniach - wskazuje analityk wojskowy ppkł Maciej Korowaj.
Czy Iran rzeczywiście jest wielkim przegranym tego konfliktu, jak chciałby to widzieć prezydent USA?
- Uważam, że nie. To właśnie jest paradoksalne. Mamy obecnie sytuację win-win. Iran pokazał swoją asertywność i żywotność, bo pod tak silnym ciosem zachował strukturę państwa, czyli pion republikański i pion polityczno-religijny - mówi Interii ppkł Maciej Korowaj.
Grad amerykańsko-izraelskich pocisków, jaki spadł na Iran, nie doprowadził do załamania reżimu.
- Obecnie obserwujemy mobilizację reżimu i skuteczną kontrolę sytuacji w warunkach wyjątkowego napięcia. Wyraźnie osłabła rola władz cywilnych - rządu, prezydenta oraz duchowieństwa - przy jednoczesnym wzmocnieniu Korpusu Strażników Rewolucji. Istotne znaczenie ma także eliminacja kilkudziesięciu wysokich rangą przywódców i dowódców. Obecna sytuacja to przede wszystkim przejaw odporności i zdolności przetrwania reżimu, a także brak widocznej alternatywy politycznej. Nie oznacza to jednak, że system władzy w Iranie jest stabilny i silny w długiej perspektywie - wylicza Strachota.
Stany Zjednoczone dążyły do ustabilizowania sytuacji w regionie oraz pokazania, że to one odgrywają kluczową rolę w zarządzaniu bezpieczeństwem na Bliskim Wschodzie. Istotnym elementem tych ambicji było także podkreślenie kontroli nad strategicznym dla światowej gospodarki rynkiem surowców energetycznych.
Obecnie region pozostaje niestabilny i nieprzewidywalny.
- To właśnie należy uznać za najpoważniejszy problem i największy cios dla Stanów Zjednoczonych. Poziom nieufności między państwami Zatoki Perskiej a USA jest bardzo wysoki, podobnie jak napięcia w relacjach transatlantyckich. W szerszej perspektywie obecny stan rzeczy można uznać za porażkę Amerykanów - mówi ekspert OSW.
Strachota podkreśla, że Stany Zjednoczone nie okazały się w tym konflikcie wystarczająco skuteczne ani sprawcze.
- Ich kontrola nad rynkiem surowców energetycznych w rejonie Zatoki Perskiej jest co najmniej dyskusyjna. Jednocześnie poniosły one znaczące koszty i w pewnym sensie ugrzęzły w konflikcie, nie rozwiązując żadnego z kluczowych problemów w wymiarze strategicznym. Relacje z sojusznikami uległy pogorszeniu i są dziś znacznie trudniejsze niż jeszcze dwa miesiące temu. W efekcie Stany Zjednoczone znalazły się w niekorzystnym momencie strategicznym - choć sytuacja pozostaje otwarta i dalszy rozwój wydarzeń nadal jest możliwy - mówi ekspert.
Negocjacje na temat warunków trwałego pokoju
Niedługo po ogłoszeniu rozejmu irańska Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego przedstawiła 10-punktową propozycję pokojową. To lista postulatów, wśród których znalazło się utrzymanie przez Iran kontroli nad cieśniną Ormuz, zgoda USA na wzbogacanie uranu i zniesienie wszystkich sankcji pierwotnych i wtórnych.
Wśród warunków były też zapisy o wycofaniu sił USA z Bliskiego Wschodu, zakończeniu ataków na Iran i jego sojuszników, uwolnieniu zamrożonych aktywów irańskich oraz rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nadającą porozumieniu prawnie wiążący charakter.
Strona amerykańska nie ujawnia szczegółów negocjowanych kwestii. Trump zapowiedział jednak, że plan pokojowy zakłada pozbycie się irańskich zapasów wzbogaconego uranu i zakończenie wzbogacania paliwa nuklearnego.
W piątek w Islamabadzie, stolicy Pakistanu, mają odbyć się negocjacje na temat warunków trwałego pokoju.













