Na Bliskim Wschodzie wciąż iskrzy. Rosja zarządziła ostateczną ewakuację
Rosyjski koncern Rosatom rozpoczął ostatnią fazę ewakuacji irańskiej elektrowni jądrowej w Buszehr - podaje Reuters. Elektrownię opuściło 108 pracowników zakładu. Decyzja o ostatecznym zakończeniu ewakuacji pojawia się na tle fiaska irańsko-amerykańskich negocjacji prowadzonych z udziałem Pakistanu w Islamabadzie.

W skrócie
- Rosatom rozpoczął ostatnią fazę ewakuacji pracowników z elektrowni jądrowej w Buszehr, informując o opuszczeniu obiektu przez 108 osób.
- Przed rozpoczęciem procesu ewakuacji Donald Trump zapowiadał, że Stany Zjednoczone "uderzą bardzo mocno w każdą z irańskich elektrowni, prawdopodobnie jednocześnie".
- Tymczasem negocjacje pokojowe między Iranem a Stanami Zjednoczonymi w Islamabadzie zakończyły się fiaskiem.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Informację o podjętej decyzji przekazał w poniedziałek Aleksiej Lichaczow - szef Państwowej Korporacji Energii Jądrowej Rosatom, cytowany przez prorosyjską agencję RIA.
Bliski Wschód. Rosja ewakuuje pracowników elektrowni w Buszehr
- 108 osób jest obecnie w drodze do Isfahanu, wszystko przebiega zgodnie z planem - powiedział Lichaczow dziennikarzom, w tym przedstawicielom AFP, dodając, że po tej "ostatniej rotacji" w elektrowni pozostało "dwadzieścia osób", w tym kadra kierownicza i kierownicy zespołów.
Poprzedni etap wycofywania pracowników z zakładu przeprowadzono 4 kwietnia. Wtedy opuściło go 198 pracowników. Dwa dni wcześniej Kreml przekazał, że Rosja zwróci się do Stanów Zjednoczonych i Izraela z prośbą o zapewnienie zawieszenia broni na czas ewakuacji.
Wcześniej Donald Trump zapowiadał, że Stany Zjednoczone "uderzą bardzo mocno w każdą z irańskich elektrowni, prawdopodobnie jednocześnie".
- Mamy wszystkie karty, oni nie mają żadnych. W ciągu następnych dwóch-trzech tygodni będziemy mocno uderzać w Iran. Powróci do epoki kamienia łupanego - mówił prezydent USA.
Zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie. Fiasko rozmów w Islamabadzie
Tymczasem w Islamabadzie doszło do fiaska rozmów Iranu i Stanów Zjednoczonych. Po osiągnięciu porozumienia w sprawie zawieszenia broni rozpoczęto negocjacje pokojowe w Pakistanie, którego władze pełnią w tym procesie rolę mediatora.
W niedzielę ogłoszono jednak, że stronom nie udało się wypracować zgody.
- Zła wiadomość jest taka, że nie osiągnęliśmy porozumienia. I myślę, że to zła wiadomość dla Iranu znacznie bardziej niż dla Stanów Zjednoczonych - przekazał wiceprezydent USA J.D. Vance podczas konferencji prasowej.
Dodał, że głównym celem strony amerykańskiej jest uzyskanie "stanowczego zobowiązania, że (Irańczycy - red.) nie będą dążyć do broni jądrowej".
Głos w sprawie powodów fiaska zabrała też irańska telewizja państwowa IRIB.
"Delegacja irańska prowadziła niestrudzone i intensywne negocjacje przez 21 godzin, broniąc interesów narodu irańskiego. Pomimo licznych inicjatyw z jej strony, nierozsądne żądania strony amerykańskiej uniemożliwiły postęp w negocjacjach. W związku z tym rozmowy zostały zakończone" - przekazano za pośrednictwem komunikatora Telegram.
Na czele irańskiej delegacji biorącej udział w negocjacjach stał przewodniczący parlamentu Mohammad Bager Ghalibaf. Obecny był również minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi. Z kolei stronę amerykańską, poza wiceprezydentem, reprezentowali specjalny wysłannik Donalda Trumpa,Steve Witkoff i zięć prezydenta USA Jared Kushner.













