W skrócie
- Rebelianci Huti wsparci przez Iran przeprowadzili ataki na saudyjskie obiekty nad Morzem Czerwonym, uderzając w instalacje Aramco za pomocą pocisków i dronów.
- Arabia Saudyjska wydała ostrzeżenia dla mieszkańców Dżizan i Janbu po atakach, które były odpowiedzią Hutich na wcześniejsze saudyjskie działania wojskowe.
- Rośnie napięcie na Bliskim Wschodzie, a walki między Huti a Arabią Saudyjską postrzegane są jako możliwe otwarcie nowego frontu konfliktu w regionie.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Wspierani przez Iran rebelianci Huti w Jemenie poinformowali, że w sobotę przeprowadzili serię uderzeń na saudyjskie instalacje na wybrzeżu Morza Czerwonego.
Ofiarą operacji padły obiekty powiązane z Aramco, państwowym koncernem zajmującym się wydobyciem ropy naftowej - największą firmą tego typu na świecie. "Wykorzystano dziesiątki pocisków balistycznych i dronów" - przekazano w komunikacie.
Eskalacja na Bliskim Wschodzie. Wrze na linii Arabia Saudyjska - Huti
Arabia Saudyjska nie odniosła się na razie oficjalnie do ataków, choć w sobotę rano wydała specjalne ostrzeżenie dla mieszkańców dwóch zaatakowanych miast - Dżizan oraz Janbu. W pierwszym z nich znajduje się duży port, zdolny do transportu milionów baryłek ropy naftowej dziennie, w drugim - istotna rafineria.
Sobotnie uderzenia Hutich stanowią odpowiedź na piątkowe ataki Saudyjczyków na jemeński port Al-Hudajda, które, w ocenie rebeliantów, potwierdzają "determinację saudyjskiego wroga, by kontynuować oblężenie naszego narodu i naruszać suwerenność naszego kraju".
"Nie będziemy wahać się rozszerzyć naszych działań i zintensyfikować ich w zależności od rozwoju sytuacji w nadchodzących godzinach i dniach" - zadeklarowali Huti. "To była proporcjonalna odpowiedź militarna" - stwierdzili tymczasem Saudyjczycy.
Władze Arabii Saudyjskiej podkreślają, że atak był reakcją na wcześniejsze uderzenie na jeden z ich statków. Jednostka ta, trafiona w piątek na Morzu Czerwonym, doznała uszkodzenia kadłuba. Wcześniej w tym tygodniu Huti ogłosili blokadę morską rywala.
Wojna w Iranie. Przerwa w atakach USA, otwarcie "nowego frontu"
Na Bliskim Wschodzie trwa poważna eskalacja konfliktu na linii Stany Zjednoczone - Iran. Noc z piątku na sobotę była pierwszą od 13 dni, podczas której nie doszło do wymiany ciosów. Przez ostatnie dwa tygodnie amerykańskie wojsko przeprowadzało regularne ataki na irańskie terytorium, a Teheran odpowiadał uderzaniami na bazy wojskowe USA w regionie.
W tym kontekście, jak zauważają dziennikarze CNN, narastające walki na linii Arabia Saudyjska - Huti mogą oznaczać otwarcie "nowego frontu" i stanowić poważne zagrożenie dla perspektyw pokojowego zakończenia wojny oraz grozić rozlaniem się konfliktu na cały region Bliskiego Wschodu.
Huti od 2015 roku toczą regularną wojnę z uznawanym przez społeczność międzynarodową i wspieranym przez Saudyjczyków oficjalnym jemeńskim rządem. Grupa, otrzymująca regularną pomoc ze strony Teheranu, kontroluje obecnie stolicę kraju i znaczną część wybrzeża Morza Czerwonego.
Źródło: CNN














