Mogą dołączyć do wojny przeciwko Iranowi. Dwa kraje namawiają Trumpa
Państwa Zatoki Perskiej są coraz bliżej przyłączenia się do działań militarnych przeciwko Teheranowi w związku z irańskimi atakami w regionie - pisze "Wall Street Journal". Według doniesień Arabia Saudyjska oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie mają naciskać na Stany Zjednoczone, by kontynuowały uderzenia na Iran.

W skrócie
- Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie naciskają na Stany Zjednoczone, by kontynuowały działania militarne przeciwko Iranowi.
- Arabia Saudyjska zezwoliła siłom amerykańskim na korzystanie z bazy lotniczej King Fahd oraz zawarła pakt strategiczny z Pakistanem.
- Zjednoczone Emiraty Arabskie oficjalnie nie deklarują udziału w atakach na Iran, ale według doniesień trwają dyskusje o przyłączeniu się do wojny.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Przywódcy państw Zatoki Perskiej, zwłaszcza Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, namawiają prezydenta USA Donalda Trumpa, aby dokończył operację i zniszczył potencjał militarny Iranu - napisał w poniedziałek "Wall Street Journal", powołując się na arabskich urzędników.
"New York Times" podał z kolei we wtorek, że rządzący de facto Arabią Saudyjską następca tronu Mohammed bin Salman miał naciskać na Trumpa, by kontynuował wojnę z Iranem. Władca miał argumentować, że amerykańsko-izraelskie działania zbrojne stanowią "historyczną okazję" do zmian na Bliskim Wschodzie.
Arabia Saudyjska traci cierpliwość. W tle tajny pakt z Pakistanem
Władze w Rijadzie zezwoliły ostatnio siłom amerykańskim na korzystanie z bazy lotniczej King Fahd w zachodniej części kraju. Przed rozpoczęciem wojny Arabia Saudyjska zastrzegała, że USA nie będą mogły korzystać z jej terytorium do ataków na Iran.
- Cierpliwość Arabii Saudyjskiej wobec irańskich ataków nie jest nieograniczona - powiedział w czwartek minister spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej Faisal bin Farhan po serii irańskich ataków na infrastrukturę energetyczną w Zatoce Perskiej. Dodał, że przekonanie, iż kraje Zatoki Perskiej nie są w stanie zareagować, jest błędem.
Jak napisał "NYT", powołując się na źródła, Arabia Saudyjska postrzega Iran jako długoterminowe zagrożenie dla państw Zatoki Perskiej, które można wyeliminować przez obalenie jego obecnych władz.
Dziennik zaznaczył, że Saudowie nie chcę jednak doprowadzić do upadku irańskiego państwa, co z kolei wydaje się być celem Izraela.
Jak pisaliśmy w Interii, coraz bardziej realne staje się dołączenie do wojny Arabii Saudyjskiej. Tomasz Otłowski, analityk ds. Bliskiego Wschodu w Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego, zwraca uwagę na pakt strategiczny, który ten kraj zawarł z Pakistanem. Islamabad, choć obawia się, że zostanie wciągnięty w konflikt, próbuje powstrzymać eskalację.
- Pytanie, czy działania dyplomatyczne są z inspiracji samego Pakistanu, czy może bardziej Pakistan działa tutaj w imieniu Arabii Saudyjskiej - zastanawia się w rozmowie z Interią Otłowski.
Zjednoczone Emiraty Arabskie dołączą do wojny? Media: Trwają dyskusje
Chociaż Zjednoczone Emiraty Arabskie publicznie oświadczyły, że nie wezmą udziału w atakach na Iran, to według ustaleń "WSJ", trwają dyskusje na temat przyłączenia się państwa do działań wojennych. Gazeta dodała, że władze w Abu Zabi opowiadają się też przeciwko zawieszeniu broni, które pozwoliłoby Iranowi na zachowanie potencjału militarnego.
Oba amerykańskie dzienniki podkreśliły, że wojna ma ogromne konsekwencje dla gospodarek państw Zatoki Perskiej i stawia je w trudnym położeniu politycznym. Arabskie państwa regionu wiedzą, że nie mają dużego wpływu na decyzję USA i obawiają się, że jeśli Trump postanowi nagle zakończyć wojnę, będą musiały same stawić czoła Iranowi - skomentował "WSJ".
Stany Zjednoczone i Izrael od 28 lutego bombardują Iran, który w odpowiedzi atakuje Izrael i państwa Zatoki Perskiej, uderzając zarówno w położone tam amerykańskie bazy, jak i w cele cywilne, w tym w infrastrukturę wydobywczą. Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) ogłosił w odwecie także zamknięcie cieśniny Ormuz, przez którą transportowana jest na rynki międzynarodowe większość ropy naftowej z Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Kuwejtu.












