Kto przejmie władzę w Iranie? Ekspert wskazuje na możliwe scenariusze
- Reza Pahlawi jest bardziej projektem PR-owym Stanów Zjednoczonych i Izraela niż realnym liderem irańskiej opozycji - mówi Interii Jakub Katulski, politolog. Śmierć Alego Chameneiego otworzyła dyskusję na temat nowej władzy w Iranie. Tę mógłby przejąć przebywający w USA Pahlawi, syn ostatniego szacha. Ale czy na horyzoncie widać szansę na przewrót?

Ateny, okolice irańskiej ambasady. Na chodnikach gromadzą się przeciwnicy reżimu Ajatollahów. Dzień wcześniej świat obiegła informacja o zabiciu najwyższego przywódcy Iranu Ali Chameneiego.
Zgromadzeni mają ze sobą plakaty - widać na nichDonalda Trumpa i Cyrusa Rezę Pahlawiego, najstarszego syna ostatniego szacha Iranu Mohammada Rezy Pahlawiego. Obok podpis: "Make Iran great again" ("uczyńmy Iran znów wielkim).
Atak na Iran. Co dalej z władzą w kraju?
W sobotę rano Izrael i Stany Zjednoczone przeprowadziły naloty na cele w Iranie. W nagraniu opublikowanym krótko po rozpoczęciu operacji Donald Trump poinformował, że siły amerykańskie prowadzą "masową i ciągłą operację" wymierzoną w armię Iranu oraz wezwał Irańczyków do przejęcia władzy w kraju.
W nalotach wraz z Chameneim zabici zostali niektórzy z jego najbliższych współpracowników. Co dalej z władzą w Iranie i czy istnieje jakakolwiek szansa na obalenie reżimu ajatollahów - to jedno z najczęściej powtarzanych w ostatnich dniach pytań.
- Chyba jest za wcześnie, żeby wyrokować jakiekolwiek scenariusze dotyczące przyszłej władzy w Iranie - komentuje dla Interii Jakub Katulski, politolog i znawca Bliskiego Wschodu. Zwraca uwagę, że nie jest jasny rzeczywisty cel operacji USA i Izraela.
- Wygląda na to, że zmiana reżimu poprzez bombardowanie Iranu jest raczej mało prawdopodobna, zwłaszcza że prezydent Stanów Zjednoczonych deklarował chęć negocjacji z nowymi przedstawicielami obecnego reżimu - mówi.
Katulski ocenia, że wiara w to, iż działania Benjamin Netanjahu i Donalda Trumpa mają na celu poprawę jakości życia Irańczyków, jest naiwna, a bardziej prawdopodobnym celem jest długotrwała destabilizacja największego regionalnego rywala Izraela.
Iran. Kto zajmie miejsce Chameneiego
Zabicie Chameneiego nie oznacza jednak upadku systemu. Jakub Katulski podkreśla, że Islamska Republika nie jest systemem opartym wyłącznie na władzy jednego człowieka. - Nawet tak zwana dekapitacja państwa, czyli likwidacja najwyższego przywódcy, nie oznacza automatycznie chaosu i rozpadu systemu. Już w ostatnich dniach przed śmiercią ajatollah Chamenei przekazał znaczną część prerogatyw Alemu Laridżaniemu, sekretarzowi Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
Jeśli ginie jeden przywódca, jego miejsce zajmuje inny duchowny o odpowiednim autorytecie religijnym - w ten sposób system się replikuje.
Laridżani ogłosił, że wkrótce zostanie sformowana tymczasowa rada przywódcza. Do czasu wyboru przyszłego przywódcy odpowiedzialność przejmą prezydent (Masud Pezeszkian), szef władzy sądowniczej (Golamhosejn Mohseni Edżei) oraz jeden z prawników Rady Strażników.
Dodał, że rada przywódcza powstanie "jak najszybciej". - Od dzisiaj pracujemy nad jej sformowaniem - powiedział. Według niego tymczasowe kierownictwo może się ukonstytuować już w niedzielę.
Zwolennicy reżimu mają nowego męczennika
O niepewności mówi także Aein Ghobadi, tłumacz polskiej literatury na język perski, który cztery lata temu wyjechał z Iranu do Polski. Podkreśla, że sytuacja zmienia się z godziny na godzinę i trudno o jednoznaczne prognozy.
- Śmierć Alego Chameneiego była dla wielu Irańczyków czymś, co jeszcze niedawno wydawało się nierealne - mówi. Jednocześnie pojawia się pytanie, co dalej. - W szyickiej kulturze męczeństwo ma ogromne znaczenie, a martwy przywódca może oddziaływać silniej niż żywy. Za życia jego autorytet stopniowo słabł. Teraz jednak jako męczennik może stać się jeszcze silniejszym symbolem dla zwolenników reżimu.
Paradoksalnie więc śmierć najwyższego przywódcy może utrudnić proces osłabiania systemu.
Pahlavi - lider opozycji czy projekt PR-owy?
Część Irańczyków wiąże nadzieje z przebywającym w USA, przychylnym Donaldowi Trumpowi Cyrusem Rezą Pahlavim, synem ostatniego szacha Mohammada Rezy Pahlawiego.
Ten w 1979 roku został odsunięty od władzy w wyniku irańskiej rewolucji islamskiej. Po jego śmierci Cyrus Reza Pahlawi ogłosił się dziedzicem perskiego tronu. Prowadzi działalność na rzecz przywrócenia monarchii w Iranie.
Pahlawi oświadczył, że jest gotowy przejąć władzę tymczasową w kraju. W wywiadzie dla stacji Fox News powiedział, że jego celem są przemiany demokratyczne.
- Dla części społeczeństwa nawet silna zależność od USA nie byłaby problemem, ponieważ obecnie Iran postrzegany jest jako zależny od Rosji czy Chin. W tej logice lepiej być powiązanym z Ameryką i Izraelem niż z Moskwą czy Pekinem - mówi Ghobadi, który w młodości był więziony w irańskim więzieniu i do dziś zmaga się z traumą.
Zdaniem Jakuba Katulskiego Pahlavi jest jednak bardziej "projektem PR-owym Stanów Zjednoczonych i Izraela niż realnym liderem irańskiej opozycji". Jak zauważa, jego odezwy mają charakter reaktywny.
- Irańska opozycja za granicą nie jest silnie sformalizowana. Istnieje krąg sympatyków powrotu monarchii, ale nie oznacza to, że Pahlavi jest potężnym liderem ruchu społecznego. Reprezentuje raczej dawny ład, do którego część środowisk, zwłaszcza dawnych elit, chciałaby wrócić - wyjaśnia Katulski.
- Jednocześnie znaczna część opozycji, także tej mieszkającej poza granicami kraju, wolałaby przemiany demokratyczne. Wolałaby nie wybierać między Republiką Islamską a monarchią z absolutnym władcą, lecz dążyć do świeckiej republiki - podkreśla.
Republika Islamska nie jest systemem, któremu przeciwstawiają się wszyscy Irańczycy. - Duża część społeczeństwa - być może około jednej trzeciej - popiera Republikę. W Iranie nie można prowadzić badań opinii publicznej, więc są to jedynie szacunki - dodaje politolog.
Wspomina także o innej istotnej grupie w irańskim społeczeństwie - o obywatelach, którzy woleliby drogę reform i stopniowego zeświecczenia państwa zamiast kolejnej gwałtownej rewolucji. - Są też tacy, którzy nie popierają obecnego kształtu Republiki, ale nie chcą radykalnego przesilenia - mówi Jakub Katulski.
Czy ta trzecia droga, czyli nie nowy przywódca reżimu i nie powrót do monarchii razem z Pahlawim, a stopniowe zeświecczenie, w ogóle jest możliwa? - Na razie nie widać przesłanek, by w najbliższym czasie mogło do tego dojść. Republika jest bardzo dobrze naoliwioną maszyną, zaprojektowaną tak, by utrzymywać władzę nawet w razie dekapitacji Najwyższego Przywódcy - dodaje Katulski.
Anna Nicz
Chcesz porozmawiać z autorką? Napisz: anna.nicz@firma.interia.pl















