Izraelskie wojsko zatwierdziło nowe plany. Wyznaczono "strefę śmierci"
Szef Sztabu Generalnego izraelskiego wojska gen. Ejal Zamir poinformował o zatwierdzeniu nowych planów walk z Hezbollahem. Wskazał, że południe Libanu stanie się "strefą śmierci dla terrorystów". O kontynuacji zmagań z organizacją mówił także Binjamin Netanjahu.

W skrócie
- Izraelska armia zatwierdziła nowe plany walk z Hezbollahem i określiła południe Libanu jako "strefę śmierci dla terrorystów".
- Izraelska ofensywa w południowym Libanie zmusiła ponad milion osób do opuszczenia domów; trwają wysiłki na rzecz rozejmu, na który naciskają USA.
- Ministerstwo zdrowia Libanu poinformowało, że w izraelskich atakach zginęło 2167 osób, w tym 260 najmłodszych i 172 kobiety.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
- Wczoraj zatwierdziłem wraz ze Sztabem Generalnym przyszłe plany. Kontynuujemy bieżącą ocenę sytuacji i zatwierdzamy strategie zarówno odnośnie do Libanu, jak i Iranu - powiedział gen. Ejal Zamir, cytowany przez portal "Times of Israel".
Dowódca odwiedził w środę żołnierzy walczących na południu Libanu. Izraelska armia rozpoczęła na początku marca operację przeciwko Hezbollahowi, prowadząc naloty na Liban, a także działania lądowe na południu tego państwa.
Izrael ma nowe plany ataków w Libanie. Netanjahu potwierdza
Głos w sprawie działań wymierzonych w Hezbollah zabrał też premier Izraela Binjamin Netanjahu. Zapewnił, że armia wciąż uderza w cele związane z organizacją. - Wkrótce przytłoczymy Bint Dżubajl (miasto na południu Libanu, przy granicy z Izraelem - red.) - poinformował.
Szef rządu wskazał też, że polecił wojsku "kontynuowanie wzmacniania strefy bezpieczeństwa w południowym Libanie". Gen. Ejal Zamir określił natomiast obszar południowego Libanu mianem "strefy śmierci dla terrorystów z Hezbollahu".
Konflikt wybuchł po tym, gdy wspierany przez Iran Hezbollah zaczął ponownie atakować północ Izraela. Była to z kolei reakcja na rozpoczęte 28 lutego amerykańsko-izraelskie uderzenia na Iran.
W konflikcie z Iranem obowiązuje od tygodnia zawieszenie broni, które upływa 21 kwietnia. Jego przedłużenie jest niepewne. Porozumienie nie przerwało walk w Libanie.
Do rozejmu dąży rząd w Bejrucie, który nie kontroluje Hezbollahu i nakazał grupie złożenie broni, czego ta odmawia.
Działania Izraela w południowym Libanie. Ponad milion osób uciekło z domów
We wtorek w Waszyngtonie doszło do pierwszych od dekad bezpośrednich rozmów Izraela i Libanu. Państwa nie utrzymują oficjalnych relacji dyplomatycznych. Nie ma bliższych informacji o ustaleniach z tego spotkania. Przewodniczący izraelskiej delegacji i ambasador tego państwa w USA Jechiel Leiter powiedział po rozmowach, że rządy w Jerozolimie i Bejrucie stoją "po tej samej stronie" przeciwko Hezbollahowi.
Przedstawiciele izraelskich władz informowali wcześniej, że wojsko nie wycofa się z ofensywy, dopóki nie zostanie zapewnione bezpieczeństwo atakowanej przez Hezbollah północy Izraela.
Dwóch wyższych rangą urzędników libańskich powiedziało w środę Reutersowi, że trwają wysiłki na rzecz zawarcia rozejmu i USA naciskają w tej sprawie na Izrael. W środę wieczorem ma się spotkać izraelski rząd. Według mediów być może będzie dyskutować ewentualne zawieszenie broni.
Izraelska ofensywa zmusiła do ucieczki z południowego Libanu ponad milion osób. Cały kraj liczy około sześć milionów mieszkańców.
Izrael zbiera śmiertelne żniwo w Libanie. Nie żyją tysiące osób
W izraelskich atakach zginęło 2167 osób, w tym 260 najmłodszych i 172 kobiety - przekazało Ministerstwo Zdrowia Libanu. Uzupełniono, że tylko w środę śmierć poniosło trzech pracowników medycznych. Urząd nie informuje w swoich komunikatach, jaką część z 1735 zabitych mężczyzn stanowili bojownicy Hezbollahu.
Zamir powiedział w środę, że od początku trwającej kampanii zabito ponad 1700 członków ugrupowania.
W walkach w Libanie zginęło też 13 izraelskich żołnierzy, a w atakach Hezbollahu na północ Izraela - dwóch cywilów - dodał Reuters.













