Izrael ma sposób na kryzys energetyczny. Netanjahu składa propozycję
Premier Izraela Binjamin Netanjahu oświadczył w czwartek, że konieczna jest budowa nowego szlaku transportu ropy i gazu z Bliskiego Wschodu, który omijałby cieśninę Ormuz. Nowa magistrala miałaby biec przez Półwysep Arabski bezpośrednio do izraelskich portów nad Morzem Śródziemnym. - W ten sposób raz na zawsze zlikwidujemy wąskie gardła transportu surowców - stwierdził Netanjahu.

W skrócie
- Binjamin Netanjahu zaproponował budowę nowego szlaku transportu ropy i gazu z pominięciem cieśniny Ormuz.
- Premier Izraela oświadczył, że Izrael samodzielnie zaatakował irańskie pola gazowe South Pars oraz że prezydent Trump poprosił o wstrzymanie dalszych ataków.
- Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej zakwestionowała twierdzenia Netanjahu o zniszczeniu irańskiego programu nuklearnego.
- Premier Izraela zasugerował możliwość użycia wojsk lądowych w wojnie z Iranem.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Podczas 45-minutowej konferencji prasowej Binjamin Netanjahu przedstawił wizję całkowitej przebudowy architektury przesyłu surowców na Bliskim Wschodzie.
Premier Izraela zaproponował budowę magistrali naftowych i gazowych biegnących przez Półwysep Arabski bezpośrednio do izraelskich portów nad Morzem Śródziemnym.
- Wystarczy poprowadzić ropociągi i gazociągi na zachód, przez Półwysep Arabski, aż do samego Izraela i naszych portów nad Morzem Śródziemnym. W ten sposób raz na zawsze zlikwidujemy wąskie gardła transportu surowców - oświadczył Netanjahu.
Netanjahu: Trump poprosił nas o wstrzymanie ataków
W zamyśle izraelskiego premiera plan ten ma na celu trwałe uniezależnienie światowych rynków od zagrożeń w cieśninie Ormuz, która jest blokowana przez Iran. - To realna zmiana, która nastąpi po tej wojnie. Wyeliminujemy punkty zapalne raz na zawsze - zapowiedział Netanjahu.
Deklaracja ta pada w momencie, gdy wzajemne ataki na infrastrukturę energetyczną w Zatoce Perskiej doprowadziły do gwałtownego wzrostu cen paliw na świecie.
Netanjahu odniósł się także do ataku na irańskie pola gazowe South Pars, przyznając, że Izrael działał samodzielnie. - Prezydent Trump poprosił nas o wstrzymanie kolejnych ataków - przyznał premier Izraela.
Netanjahu stwierdził również, że potencjał militarny Teheranu został niemal całkowicie zdruzgotany. - Iran nie ma dziś możliwości wzbogacania uranu ani produkcji pocisków - ogłosił, choć nie przedstawił na to dowodów.
Spór o atom i widmo inwazji lądowej
Słowa izraelskiego premiera o zniszczeniu irańskiego programu nuklearnego zostały natychmiast skontrowane przez organizacje międzynarodowe. Szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) Rafael Grossi stwierdził w rozmowie z CBS News, że "wiele przetrwało", a Iran wciąż posiada wiedzę i zaplecze przemysłowe do wznowienia prac.
Najbardziej niepokojącym elementem wystąpienia była jednak sugestia dotycząca komponentu lądowego. Netanjahu przyznał, że same naloty mogą nie wystarczyć do obalenia rządu w Teheranie.
- Musi istnieć także komponent lądowy. Istnieje wiele możliwości jego realizacji, ale pozwólcie, że nie będę się nimi wszystkimi teraz dzielił - uciął premier Izraela.
Zaznaczył przy tym, że ostateczny los reżimu leży w rękach Irańczyków, których wezwał do "wykorzystania momentu" i wyjścia na ulice.
Źródło: Reuters











