Amerykanie chcą rozmieścić dodatkowe siły w Rumunii. Pilna prośba do sojusznika
USA proszą Rumunię o zgodę na rozmieszczenie dodatkowych samolotów i żołnierzy w jej bazie Kogalniceanu. Prezydent Nicusor Dan zwołał na środę posiedzenie Rady Bezpieczeństwa UE i NATO, by rozpatrzyć tę decyzję. Kraj przystanie na prośbę Amerykanów - poinformowała agencja Bloomberga. Zdaniem emerytowanego dowódcy zgoda Rumunii może nieść ze sobą poważne konsekwencje.

W skrócie
- USA poprosiły Rumunię o rozmieszczenie dodatkowych samolotów i żołnierzy w bazie Kogalniceanu.
- Emerytowany wojskowy Sandu Valentin Mateiu stwierdził, że zgoda na rozmieszczenie wojsk może uczynić Rumunię 'krajem współwojującym' i spowodować reakcję, w tym możliwość ataku Iranu.
- W Rumunii stacjonuje obecnie około 3500 żołnierzy NATO, a kraj ten dzieli 650 km granicy lądowej z Ukrainą.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Jak donosi Reuters, rada spotka się po raz pierwszy w tym roku, aby omówić skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie dla bezpieczeństwa, jego wpływ na rynek energetyczny Rumunii oraz "tymczasowe rozmieszczenie sił zbrojnych na terytorium Rumunii".
Rozmieszczenie to, jak podały niesprecyzowane "źródła polityczne", odnosiło się do prośby Stanów Zjednoczonych o wykorzystanie bazy lotniczej Mihail Kogalniceanu.
Rumuński prezydent zaznaczył, cytowany przez Reutersa, że rozmieszczenie tam amerykańskiego sprzętu i wojsk miałoby "charakter obronny". Z informacji agencji Bloomberga wynika, że Rumunia przystanie na prośbę Stanów Zjednoczonych.
Podczas gdy niektóre kraje UE, takie jak Francja, Grecja i Włochy, wysłały okręty wojenne na Cypr po tym, jak irańskie drony uderzyły w brytyjską bazę na wyspie, inne zezwoliły na wykorzystanie swoich baz wojskowych.
Rumunia wesprze USA bazami lotniczymi? Emerytowany wojskowy: Nastąpi reakcja
O potencjalnych skutkach decyzji mówił w rozmowie z Digi24 emerytowany dowódca Sandu Valentin Mateiu. Zastanawiając się nad praktycznym jej aspektem, stwierdził, że mogłoby to być rozmieszczenie na terenie Rumunii samolotów wsparcia albo samolotów wykonujących misje bojowe, startujących z tamtejszej bazy.
Jego zdaniem uczyniłoby to Rumunię "krajem współwojującym", co rodziłoby wątpliwości w zakresie prawa międzynarodowego. - Nastąpi reakcja i, naturalnie, będziemy musieli być na nią przygotowani - powiedział.
Pytany o potencjalną reakcję Iranu, były emerytowany wojskowy stwierdził, że Teheran, mimo osłabienia starciem z USA i Izraelem, może odpowiedzieć, atakując pociskami balistycznymi, tak jak próbowano w Akrotiri na Cyprze, nawet prewencyjnie, lub jak to miało miejsce w przypadku dwóch pocisków balistycznych w kierunku Turcji.
- Nie wspominając o obawie przed aktywacją komórek terrorystycznych, o których się mówi - dodał.
Bliski Wschód. Iran gotowy uderzyć w Rumunię? Były dowódca nie ma wątpliwości
Pytany wprost, czy Rumunia może stać się celem Iranu, Sandu Valentin Mateiu odparł: Tak. - Teheran już zapowiedział, że zaatakuje każde państwo uwikłane w konflikt, czy atak na Iran zostanie przeprowadzony z jego baz, czy samoloty bombardujące Iran przelatują przez jego przestrzeń powietrzną (…) Iran może uderzyć. Powodem zainstalowania tarczy w Deveselu było przechwytywanie irańskich pocisków, a oni, w ostateczności, dysponują pociskami, które mogą trafić w południowo-wschodnią Europę - podsumował w programie Jurnalul de sera.
Większość wysokich rangą urzędników UE potępiła irańskie ataki w regionie i wezwała do zakończenia konfliktu oraz rozwiązania dyplomatycznego.
W zeszłym roku Stany Zjednoczone wycofały około 1000 żołnierzy z rumuńskiej bazy lotniczej Mihail Kogalniceanu, ponieważ skoncentrowały się na swoich granicach i regionie Indo-Pacyfiku. W Rumunii pozostaje kolejnych 1000 żołnierzy amerykańskich.
Stała obecność sojuszników w Rumunii wynosi około 3500 żołnierzy NATO, w tym żołnierzy amerykańskich.
Rumunia dzieli z Ukrainą granicę lądową o długości 650 km, nad którą rosyjskie drony przeleciały w kierunku Kijowa, a miny w Morzu Czarnym pozostałe po konflikcie mają wpływ na kluczowe szlaki handlowe i energetyczne.
Źródła: Reuters, Digi24, Bloomberg












