Reklama

Reklama

Żółta kartka dla Scholza. Niemcy wolą kogo innego

Przebywający na urlopie kanclerz Olaf Scholz zapewne nie ucieszył się z tej wiadomości, a właściwie żółtej kartki, którą dostał od wyborców. Większość Niemców woli, by na stanowisku szefa rządu znalazł się obecny minister gospodarki i energii Robert Habeck. Tak wynika z najnowszego sondażu, który przygotowany został na zlecenie telewizji RTL i N-TV.

Gdyby Niemcy mogli wybierać bezpośrednio szefa federalnego rządu, Olaf Scholz opuściłby urząd kanclerski. 31 procent wyborców głosowałoby na popularnego w ostatnim czasie polityka Zielonych i ministra gospodarki Roberta Habecka. To właśnie on wzbudza większe zaufanie. Scholz uzyskałby dziś 26 procent. 

Aroganckie wpadki Olafa Scholza

Ten sondaż pokazuje, że Niemcom nie podoba się do końca sposób, w jaki szef rządu komunikuje się w ważnych sprawach. Wśród nich są wojna w Ukrainie i kryzys gospodarczy. Kanclerz zaliczył w ostatnich tygodniach kilka medialnych wpadek, które przyjęte zostały za aroganckie. 

Reklama

Podczas konferencji prasowej na szczycie G7 odpowiadał na pytanie dziennikarki "Deutsche Welle", która zapytała go o możliwość skonkretyzowania gwarancji, jakich udzielą Niemcy Ukrainie. Scholz z uśmiechem na twarzy odparł, że "mógłby..." i na tym skończył swoją odpowiedź.

W innym programie telewizyjnym został zapytany o to, czy ma rady dla Niemców, jak oszczędzać. I tu ponownie z uśmiechem na twarzy, powiedział, że "nie ma". 

Habeck w oczach Niemców wypada zdecydowanie lepiej. Konkretnie mówi o swoich pomysłach dotyczących walki z kryzysem energetycznym i - często szczerze - o tym, co Niemców czeka w najbliższych miesiącach.

Sondaż: Dla Niemców najważniejsze są ceny energii i wojna w Ukrainie

Redakcje RTL i N-TV zapytały również Niemców o to, co obecnie jest dla nich najbardziej istotne. Zdecydowanie życie wielu osób zdominował temat cen energii (69 proc.) i wojna w Ukrainie (63 proc.). Na trzecim miejscu znalazł się kryzys związany z koronawirusem (23 proc.).

Respondenci odpowiadali również na pytanie o dostawy ciężkiej broni dla Ukrainy. Większość Niemców wciąż jest za koniecznością wsparcia dla Kijowa, jednak poparcie nieco słabnie. W poprzednim tygodniu 56 procent było "za" - teraz jest to już tylko 52 procent. 

Co ciekawe, inne nastroje w kwestii wojny panują na wschodzie, a inne na zachodzie kraju. Na terenie byłej NRD dwie trzecie mieszkańców jest przeciwnych dostarczeniu ciężkiej broni. Na Zachodzie za tym rozwiązaniem opowiada się 56 procent.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy