Reklama

Reklama

Szczyt G7. Zamek Emlau stał się twierdzą

To dla nas największe wyzwanie od wielu lat – tak o zbliżającym się szczycie G7 mówi bawarska policja, która jest odpowiedzialna za bezpieczeństwo podczas spotkania przywódców siedmiu państw uznawanych za najważniejsze na świecie pod względem gospodarczym. Niemiecka policja ma już doświadczenie w zabezpieczaniu tego spotkania, bo szczyt odbywa się na zamku Emlau u podnóży Alp po raz drugi. Jednak zdaniem służb bezpieczeństwa sytuacja geopolityczna jest inna niż w roku 2015, zatem inaczej trzeba spojrzeć na organizacje takiego spotkania.

Przywódcy Niemiec, Stanów Zjednoczonych, Kanady, Francji, Włoch, Japonii, Wielkiej Brytanii zaczną się zjeżdżać już w sobotę wieczorem. Na szczycie pojawią się także przedstawiciele Unii Europejskiej oraz szefowie rządów kilku krajów z Azji, Afryki i Ameryki Południowej. Za ich bezpieczeństwo odpowiadać będzie aż 18 tys. funkcjonariuszy. Przygotowania do szczytu trwają już od dobrych kilku miesięcy. 

Niemcy wprowadzili czasowo kontrole na granicy, mieszkańcy miejscowości w promieniu kilkunastu kilometrów od miejsca szczytu zostali poinstruowani w jaki sposób się zachowywać, gdy ulicami przejeżdżać będą kolejne delegacje. W miejscowości Garmisch-Partenkirchen położonej najbliżej zamku Elmau zaplombowane zostały studzienki kanalizacyjne, policja częściowo zamknęła ulice. W hotelach w tym czasie spotkać będzie można tylko akredytowanych gości. 

Reklama

Policyjne śmigłowce Super Puma

Sam zamek Elmau od kilku tygodni jest dosłownie twierdzą. Teren o powierzchni 4 km kwadratowych wokół miejsca rozmów światowych przywódców został ogrodzony specjalnym płotem. Na potrzeby szczytu przesadzono czasowo kilkadziesiąt drzew, tak by mogło powstać specjalne lądowisko dla śmigłowców, którymi transportowani będą goście i dziennikarze, którzy uczestniczyć będą w konferencjach prasowych. 

Policyjne śmigłowce Super Puma będą przewozić gości z lotniska w Monachium do strefy zero. Sama podróż potrwa 20 minut. Ze względów bezpieczeństwa w każdej maszynie będzie mogło podróżować maksymalnie 16 osób, choć w przypadku oficjalnych delegacji liczbę pasażerów ograniczono do 8 osób. Jedynie amerykańska delegacja nie skorzysta z transportu gospodarzy.

Niemiecka policja spodziewa się, że do Garmisch-Partenkirechen będą chcieli przyjechać demonstracji, których celem będzie zakłócenie obrad przywódców grupy państw G7. Tak było między innymi w roku 2015, kiedy odbywał się tam ostatni szczyt. Dlatego policja przygotowała się na wszelkie ewentualności. Pod słynną skocznią w Garmisch-Partenkirchen powstał mobilny areszt. W specjalnych kontenerach powstały cele, w których przetrzymywani będą najbardziej agresywni protestujący. 

Szczyt na zamku Elmau

Mimo najwyższego stopnia bezpieczeństwa policja w Bawarii zgodziła się na protesty, które w najbliższy weekend będą chciały przeprowadzić liczne organizacje. W kurorcie wydano zgodę a powstanie specjalnej wioski - campingu, w którym nocować będzie 750 osób. Ulicami miasta od niedzieli do wtorku mają przejść uczestnicy 13 demonstracji. Policja chce stawiać na komunikację z protestującymi i deeskalację sytuacji. 

Szczyt na zamku Elmau ruszy w niedzielę w południe. Zanim rozpoczną się oficjalne rozmowy, dojdzie do spotkania w cztery oczy kanclerza Niemiec i prezydenta Stanów Zjednoczonych - dowiedziała się Interia. Szczyt G7 zakończy się we wtorek popołudniu konferencjami prasowymi przywódców wszystkich siedmiu państw.  

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy