Reklama

Reklama

Szczepienia przeciwko koronawirusowi. Bardzo duże podziały w Europie

Zaszczepić się przeciwko koronawirusowi czy nie? Badania wskazują, że w społeczeństwach europejskich podział w tej sprawie jest wyraźny - od absolutnych entuzjastów (Brytyjczyków) do tych, którzy podchodzą z większym dystansem. Znacznie większym. Jak na tym tle prezentuje się Polska? Mamy bardzo dużo sceptyków.

Pytanie o szczepienia jest coraz bardziej zasadne właśnie teraz, gdy pojawiają się nowe rewelacje nie tylko w postępach prac nad szczepionką, ale gdy Wielka Brytania dopuściła dzisiaj do użycia preparat opracowany przez firmy Pfizer i BioNTech. Jako pierwszy kraj na świecie.

Reklama

Przypomnijmy, w listopadzie amerykański koncern farmaceutyczny i niemiecka firma poinformowały, że ich szczepionka daje 95 proc. skuteczności. W przypadku Moderny ma to być poziom nawet 94,5 proc. w zapobieganiu chorobie COVID-19, z kolei preparat, nad którym pracuje brytyjska AstraZeneca, jest skuteczna w ok. 70 procentach. Choć skuteczność, w zależności od dawkowania, osiąga tam też 90 proc. - poinformowano pod koniec listopada w specjalnym komunikacie.

Zobacz też: Wielka Brytania dopuściła szczepionkę do użytku

Znacznie większe różnice występują, jeśli przyjrzymy się, jak do szczepień podchodzą różne społeczeństwa na całym świecie.

Dwa punkty co do zasady są niewątpliwie wspólne i raczej nie ma co do nich wątpliwości. Po pierwsze, dominujący brak obowiązku szczepienia, jeśli już skuteczny preparat pojawi się na rynku; po drugie - priorytetem mają być objęte osoby starsze, bardziej podatne na zakażenie, a także personel medyczny, który na co dzień pracuje z chorymi.

Najbardziej entuzjastycznie są nastawieni Brytyjczycy

Z ostatnich badań, przeprowadzonych przez Międzynarodowe Forum Ekonomiczne oraz firmę Ipsos w 27 krajach na całym świecie, wynika, że najbardziej entuzjastycznie nastawieni są Brytyjczycy. Aż 85 proc. badanych uważa, że chce się zaszczepić. Ponad połowa (52 proc.) zrobiłaby to "bez wahania".

W Hiszpanii - gdzie ogólna chęć szczepień jest na wysokim poziomie - chętnych do zaszczepienia się przeciwko covidowi jest 70 proc. badanych. Ruch antyszczepionkowy jest w tym kraju dość słaby, ale i tak rząd zamierza przeprowadzić w styczniu specjalną kampanię informacyjną. Z badań wynika bowiem również, że około 40 proc. Hiszpanów zastanawia się, czy brać szczepionkę zaraz jak tylko się pojawi.

Również siedmiu na dziesięciu Duńczyków deklaruje, że przyjmie szczepionkę.

W Belgii aż 37 proc. lekarzy ogólnych jest przeciwnych, rośnie niechęć w Niemczech

Dość ciekawie te podziały społeczne w sprawie szczepień na koronawirusa przebiegają w Belgii - kraju, który jest jednym z najbardziej dotkniętych przez pandemię, biorąc pod uwagę liczbę mieszkańców. Podczas gdy co czwarty Belg zapewnia, że nie podda się szczepieniu, aż 37 proc. lekarzy ogólnych jest temu przeciwnych.

Czytaj też: Francja i Holandia przygotowują się do dystrybucji szczepionki

Z jeszcze innym problemem borykają się Niemcy. O ile wskaźnik szczepienia - w przypadku 14 innych preparatów zalecanych przez Instytut Kocha - wynosi ok. 90 proc., to w przypadku COVID-19 wyraźnie wzrosła niechęć w ciągu ostatnich miesięcy. Między sierpniem a listopadem liczba osób, którzy nie chcą się zaszczepić, skoczyła z 24 proc. do 29 proc. - według badań ARD-DeutschlandTrend. Na dodatek manifestacje antyszczepionkowców są w ostatnim czasie widoczne znacznie bardziej niż w wielu innych krajach.

Niedzielski: Nie jest tajemnicą, że ludzie mają wątpliwości

W Polsce dyskusja na ten temat tak naprawdę jeszcze się nie zaczęła, choć podejście sceptyczne jest bardzo wyraźne. Ostatnie badanie UCE Research i SYNO Poland wskazuje, że dokładnie 43,2 proc. społeczeństwa byłoby za, ale odsetek przeciwników jest bardzo wysoki - aż 40,7 proc. Mówiąc jeszcze bardziej dokładnie, wśród osób deklarujących chęć szczepienia przeważają mężczyźni, z kolei kobiety są bardziej sceptyczne.

Główny analityk UCE RESEARCH Krzysztof Zych mówi, że brak obowiązku szczepienia może być czynnikiem motywującym część niezdecydowanych, aby jednak się zaszczepić, ale niewykluczony jest też zupełnie inny scenariusz. Jeśli liczba nowych przypadków będzie stopniowo maleć, ludzie mogą przestać się obawiać i jeszcze bardziej rezygnować ze szczepionki.

Jak taktykę przyjmie rząd? Premier Mateusz Morawiecki poinformował, że "szczepionki na COVID-19 będą darmowe, dobrowolne i dwudawkowe". - Mamy złożone zamówienia na 45 milionów dawek na szczepionki - powiedział. 

- Wybór będzie zawsze należał do osoby, która się decyduje. Ale mamy zapewnione szczepionki dla wszystkich dorosłych Polaków - mówił z kolei minister zdrowia Adam Niedzielski. Pytany o to, dlaczego szczepionki nie będą obowiązkowe, przyznał jednoznacznie, iż "nie jest tajemnicą, że ludzie mają wątpliwości". Jego zdaniem rząd przygotowuje się, "żeby wprowadzić proces masowego szczepienia".

- Rozpoczynamy nabory na zespoły szczepieniowe - powiedział w środę (2 grudnia) minister Niedzielski.

Węgrzy nie ufają rosyjskiej szczepionce

Sceptyczne podejście dominuje zresztą we wschodniej części Unii Europejskiej. Dla przykładu - tylko co trzeci Rumun byłby skłonny się zaszczepić, również co trzeci jest przeciwny, a reszta zamierza poczekać na bardziej długofalowe efekty szczepionki.

Specyficzny przypadek jest na Węgrzech. Poziom niechęci wobec szczepienia na COVID-19 skoczył tam do 47 proc., a gdy mieszkańcy zostali zapytani o szczepionkę rosyjską (wywołującą największe wątpliwości ze względu na dużo mniej transparentne prace nad nią) - tylko siedem procent badanych stwierdziło, że są gotowi ją przyjąć.

"Jest może skuteczna, ale jednak wolałbym, żeby Europejska Agencja Leków wydała na nią zgodę" - mówi dyplomatycznie Zoltan Szabad, szef czołowego związku lekarzy na Węgrzech.

Remigiusz Półtorak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje