Reklama

Reklama

Polskę czekają kolejne pogodowe katastrofy. Eksperci nie mają złudzeń

Ulewne deszcze, grad, wichury czy susze. Z roku na rok obserwujemy ich coraz więcej, a, jak przewiduje Dawid Biernacik z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, ekstremalne zjawiska atmosferyczne będą towarzyszyć nam jeszcze częściej. - W przyszłości może nas czekać podział roku tylko na dwa okresy: stosunkowo zimny i bardzo gorący - ocenia natomiast dr Tomasz Rożek, założyciel i prezes Fundacji "Nauka. To Lubię". Pytamy ekspertów: czym jeszcze zaskoczy nas pogoda?

Naukowcy z całego świata od lat alarmują, że kryzys klimatyczny dzieje się na naszych oczach. Dynamiczne zmiany w pogodzie i ekstremalne zjawiska atmosferyczne nie omijają też Polski. W ostatnich latach coraz częściej obserwujemy w naszym kraju susze, nawałnice czy powodzie.

- Ocieplanie się klimatu całej planety oznacza, że tej energii w systemie będzie coraz więcej i ona gdzieś musi znaleźć ujście i znajduje w ekstremalnych zjawiskach pogodowych - wyjaśnia w rozmowie z Interią Dawid Biernacik z IMGW.

Ekspert tłumaczy, że pogoda w Polsce jest kształtowana przez różne czynniki, bywa nieprzewidywalna i dynamiczna. Dzieje się to choćby ze względu na fakt, że napływają do nas różne masy powietrza - od arktycznego z północy po gorące, zwrotnikowe z południa.

Reklama

ZOBACZ: Sezon huraganowy rozpoczęty. NASA nie pozostawia złudzeń

Ekstremalne zjawiska pogodowe

- Najgroźniejsze zjawiska atmosferyczne powstają na styku tych różnych mas powietrza i często niestety dzieje się to właśnie nad naszymi głowami w Europie Środkowej - mówi Biernacik. Dodaje, że takie dynamiczne zjawiska mogą występować lokalnie i ograniczać się np. do jednej dzielnicy miasta. 

Klimatolog podkreśla, że choć często spotyka się ze stwierdzeniem, że dawniej pogoda była stabilniejsza, to nie może się z nim zgodzić.

- Podtopienia i susze nie są w Polsce żadną nowością, występowały też w przeszłości. Różnica polegała jednak na dostępie do informacji. Dzisiaj każdy może w telefonie przeczytać o tym, co wydarzyło się w innej części kraju - kiedyś tego nie było - argumentuje. 

Jak mówi, faktem naukowym jest, że w naszym ocieplającym się klimacie do takich ekstremalnych zjawisk może dochodzić coraz częściej. - Jako Instytut Meteorologii odnotowujemy, że wzrasta liczba powodzi spowodowanych gwałtownymi ulewami. Jednocześnie obserwujemy coraz dłuższe okresy bezopadowe, fale upałów, susze. Bardzo sucho było w marcu i w pierwszych dwóch dekadach maja tego roku - wylicza.

Cztery pory roku tylko u Vivaldiego

Doktor Tomasz Rożek tłumaczy natomiast, że jeśli zaczynamy patrzeć na pogodę w dłuższej perspektywie, czyli mówić o klimacie, to widzimy, że podwyższająca się z roku na rok średnia temperatura nie oznacza tylko tego, że robi się coraz cieplej. - Chodzi o to, że pogoda staje się coraz bardziej dynamiczna. Ocieplenie klimatu nie jest jednoznaczne z tym, że nie pojawi się już wyjątkowo mroźna zima albo zimny dzień w lecie - mówi.

Wyjaśnia, że mroźne zimy będą się pojawiały coraz rzadziej, ich miejsce zajmą stosunkowo zimne miesiące. Latem natomiast będziemy zmagać się z bardzo wysokimi temperaturami, które w mieście będą nie do zniesienia. - Na to wskazują statystyki i to już się dzieje. Średnia temperatura się podnosi, ale wraz z nią zwiększa się też dynamika różnych zjawisk. Burze są coraz bardziej gwałtowne, deszcze są deszczami nawalnymi, a nie lekką mżawką - mówi dr Rożek.

Dodaje, że w kolejnych latach zacznie zanikać też podział na cztery pory roku. - Już teraz podział na pory roku jest inny niż był zaledwie 50 lat temu, gdzie były one bardzo wyraźne. Dzisiaj w zasadzie te pory przejściowe są dosyć krótkie i okres zimny zmienia się stosunkowo szybko na ciepły - dodaje.

Wiele wskazuje też na to, że zima będzie przypominać jesień sprzed 50 lat. - Możemy mieć podział tylko na okres stosunkowo zimny, taki w okolicach zera, a drugą część roku możemy mieć bardzo gorącą - wyjaśnia naukowiec.

Walka z suszą

Eksperci wymieniają kolejne konsekwencje coraz wyższych temperatur. - Obserwujemy zmianę wielu parametrów: sukcesywnie zmniejsza się liczba śnieżnych dni, podnosi się średnia roczna temperatur czy liczba burz nawalnych - mówi doktor Rożek.

Nie zmienia się natomiast ilość wody spadającej nam na głowę. - I nagle się okazuje, że deszcz, który spadał w ciągu miesiąca lekką mżawką teraz spada w ciągu jednej doby. Nie może on wsiąknąć w ziemię, rzeki nie są w stanie go przyjąć i w konsekwencji mamy susze i lokalne podtopienia - tłumaczy.

O problemie suszy mówi też klimatolog z IMGW. - Chwilowe, intensywne opady nie rozwiązują problemu, który w Polsce występuje od dłuższego czasu. Żeby wyrównać niedobory wody, potrzebne byłyby opady o średnim natężeniu, występujące w dłuższym okresie - mówi. Podkreśla, że lokalnie spadający deszcz nie pomoże na suszę w całym kraju.

ZOBACZ: Czy to koniec Arktyki? Tundra może zupełnie zniknąć

Pogoda, jak w Polsce

Tymczasem z ostatnich danych IMGW wynika, że tegoroczny czerwiec będzie chłodniejszy niż zwykle; szczególnie w północnej i wschodniej Polsce, gdzie średnia temperatura powietrza powinna kształtować się poniżej normy z lat 1991-2020. W pozostałej części kraju spodziewane są za to umiarkowane temperatury.

Klimatolog z IMGW zauważa jednak, że pogoda w Polsce i tak sprzyja obecnie ciepłolubnym.

- Często wydaje nam się, że wakacyjne miesiące były w Polsce zawsze ciepłe, bo mamy skłonność do wybiórczego zapamiętywania pogody. Tymczasem w naszej szerokości geograficznej zawsze była ona zmienna. Z danych Instytutu wynika, że obecnie mamy cieplejsze lato niż w latach 70. czy 80. ubiegłego wieku - mówi Dawid Biernacik.

Najcieplejszym od 1951 roku był czerwiec 2019 roku, kiedy to średnia temperatura powietrza wynosiła aż 21,4 stopnia C. To generalnie było najcieplejsze i bardzo suche lato. Najzimniejsze były natomiast czerwce w 1974 oraz 1984 i 1985 roku, gdzie średnia temperatura to było 14 stopni C.

- W latach 70-80. w Polsce średnia temperatura w lecie to było 16-17 stopni C., a obecnie to około 18-19 stopni C. Zimy też są coraz cieplejsze i mniej śnieżne. Nasz klimat się zmienia, występuje przecież globalne ocieplenie, średnia temperatura Ziemi wzrasta, a co za tym idzie, rośnie liczba ekstremalnych zjawisk atmosferycznych - dodaje.

Czy jest jednak szansa na to, by trafić z urlopem w piękną pogodę w Polsce? - Najlepiej sprawdzać prognozę pogody na klika dni do przodu. Statystycznie najcieplejszym miesiącem jest lipiec - poleca Biernacik. 

Fani upałów powinni więc zaplanować wakacje właśnie na ten miesiąc, choć najbezpieczniejszą opcją będzie wybór ciepłych krajów, bo jak wielokrotnie podkreślali eksperci, pogoda w Polsce zmienną jest. A i ceny za granicą mogą okazać się bardziej znośne.  

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy