Reklama

Reklama

Opiekunka nie była szczepiona, więc dziecku odmówiono badania? Szpital widzi to inaczej

Lekarka miała odmówić wykonania badania rocznej Mai, bo jej prawna opiekunka nie była zaszczepiona przeciw COVID-19. Badanie kardiologiczne miało być przeprowadzone w związku z czekającą dziecko operacją. Wojewódzki Szpital Specjalistyczny we Wrocławiu, w którym doszło do zdarzenia, przedstawia jednak zupełnie inną wersję wydarzeń.

Roczna Maja przebywa w rodzinie zastępczej. U dziewczynki stwierdzono wadę wrodzoną płata dolnego lewego płuca, guza śródpiersia tylnego, ubytek przegrody międzyprzedsionkowej w sercu. W związku z czekającą Maję w październiku operacją jej opiekunka prawna razem z babcią zabrały dziewczynkę do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu, gdzie miała mieć wykonane niezbędne badania kardiologiczne.

Powód? Brak szczepionki

Jak twierdzi opiekunka Mai, lekarka odmówiła wykonania badania dziewczynce. Powodem miał być brak szczepienia przeciw COVID-19 matki zastępczej. 

Sprawę nagłośnił w swoich mediach społecznościowych szef klubu Konfederacja Jakub Kulesza. "W dniu planowanego badania, pani doktor pediatra kardiolog wyszła przed gabinet i zapytała panie, czy zaszczepiły się na COVID-19. Panie odpowiedziały, że nie i zapytały, co to ma wspólnego z badaniem Mai? Na to usłyszały, że skoro nie są zaszczepione, to pani doktor nie wykona badania i w ogóle nie zostanie ono zrobione. Dodała jeszcze, że bez szczepienia zarówno chora dziewczynka jak i jej opiekunka nie mają czego szukać w szpitalu. Zdaniem pani doktor to opiekunka prawna uniemożliwia przeprowadzenie dziecku operacji, gdyż nie chce się zaszczepić" - opisał tę sprawę na swoim blogu Kulesza. 

Reklama

Inna wersja wydarzeń


Zupełnie inną wersję wydarzeń przedstawia natomiast szpital. Michał Nowakowski, rzecznik prasowy Marszałka Województwa Dolnośląskiego, przyznaje, że 21 września Maja i jej opiekunka pojawiły się w szpitalu, jednak nie miały tego dnia umówionej wizyty. - Ze względu na fakt, że Poradnia Kardiologii Dziecięcej była wówczas nieczynna, szpital, chcąc pomóc dziecku, zaproponował badanie na Dziecięcym Oddziale Kardiologicznym. Oznacza to, że dziecko wraz z opiekunem zostanie wpuszczone na oddział - przekazał Interii rzecznik.

I właśnie tutaj pojawił się problem, bo w związku z tym, że na Oddziale Kardiologii Dziecięcej przebywają ciężko chore noworodki z niewydolnością krążenia oraz dzieci po ciężkich operacjach kardiochirurgicznych, dlatego obowiązują tam bezwzględnie przestrzegane zasady bezpieczeństwa.

- Mali pacjenci z tak poważnymi obciążeniami muszą być szczególnie chronieni przed potencjalnymi infekcjami, które są dużym niebezpieczeństwem dla ich życia i zdrowia - podkreśla Nowakowski.

"Dziecko zostało przyjęte"

Rzecznik tłumaczy, że właśnie z tego względu personel poprosił opiekunkę dziecka o przedstawienie dokumentu potwierdzającego wykonanie aktualnego testu na obecność koronawirusa lub zaświadczenia o zaszczepieniu przeciwko COVID-19. 

- Ponieważ opiekun dziecka nie dysponował żadnym z powyższych dokumentów zaproponowano badanie dziecka w innym, uzgodnionym wspólnie terminie. Dodam, że zdaniem lekarzy przesunięcie tego badania nie miało negatywnego wpływu na zdrowie dziecka. Dziecko dwukrotnie zostało przyjęte w Poradni Kardiologii Dziecięcej (wcześniej - 24 sierpnia oraz 28 września bieżącego roku), przy czym brak zaszczepienia opiekunów nie stanowił żadnego problemu w tym zakresie - informuje rzecznik.

"Lekarz nie może wymagać od rodziców małoletniego pacjenta, aby został on zaszczepiony przeciw COVID-19" - przypomina na Twitterze Rzecznik Praw Pacjenta. Dodaje, że pobieranie dodatkowych opłat za wykonanie u dziecka testu w kierunku wirusa SARS-Cov-2 nie ma oparcia w przepisach. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL