Reklama

Reklama

Podejrzany. Moskiewskie tropy w Białym Domu

Donald Trump /AFP

Zwolnienie szefa FBI Jamesa Comeya nie zatrzymało, a wręcz zintensyfikowało dochodzenia w sprawie rosyjskich powiązań prezydenta USA i jego otoczenia. O impeachmencie Donalda Trumpa mówią już nawet niektórzy republikańscy kongresmeni.

W sprawie "rosyjskiej" toczy się obecnie pięć śledztw - dwa senackie, dwa w Izbie Reprezentantów i jedno na zlecenie Departamentu Sprawiedliwości; temu ostatniemu przewodzi 72-letni Robert S. Mueller III, ceniony przez obie strony politycznej barykady wieloletni szef FBI, przywrócony z emerytury specjalnie po to, by zajął się tą sprawą, ponad podziałami.

Dochodzenia Kongresu będą skupiały się przede wszystkim na ustaleniu faktów i na aspektach etycznych, natomiast Mueller ma za zadanie sprawdzić, czy doszło do popełnienia przestępstwa (lub przestępstw).

Komisje do spraw wywiadu (senacka i Izby Reprezentantów) będą badały wpływ rosyjskich władz na wybory prezydenckie z 2016 roku, a także związki sztabu Donalda Trumpa z Kremlem. Z kolei senacka komisja sprawiedliwości oraz komisja nadzoru Izby Reprezentantów będą szczegółowo zajmować się sprawą generała Michaela T. Flynna. Były doradca do spraw bezpieczeństwa w administracji Donalda Trumpa miał zataić swoje kontakty z Rosjanami; oskarża się go również o przyjmowanie od Rosjan pieniędzy.

Reklama

Flynn nie poprawił swoich notowań w oczach opinii publicznej, gdy odmówił przekazania Kongresowi jakichkolwiek dokumentów, powołując się na piątą poprawkę - w trakcie dochodzenia obywatel ma prawo odmówić działania "na własną niekorzyść". Według nieoficjalnych doniesień Flynn zdecydował się na współpracę ze śledczymi Departamentu Sprawiedliwości w zamian za immunitet.

Śledztw Kongresu nie należy odczytywać jako politycznego bicia piany, bowiem w ustalenie prawdy zaangażowali się ci, którzy na co dzień są śmiertelnymi wrogami, a więc republikanie i demokraci. Dodajmy też, że komisje Izby Reprezentantów, po zakończeniu swoich dochodzeń, mogą zainicjować procedurę impeachmentu.

Rosyjskie związki - poszlaki, dowody

Donald Trump, znany z nieprzesadnie wyszukanych hiperbol, nazywa całą sprawę największym polowaniem na czarownice w historii polityki, a siebie najbardziej zaszczutym i niesprawiedliwie traktowanym prezydentem spośród wszystkich dotychczasowych.

Czy Trump ma rację, twierdząc, że sprawa domniemanych związków z Kremlem jest wyssana z palca? Co w tej chwili wiemy o wątku rosyjskim? Spróbujmy wypunktować najważniejsze informacje.

1. Według 35-stronicowego raportu Christophera Steele'a, byłego pracownika brytyjskiego wywiadu, rosyjskie służby są w posiadaniu materiałów kompromitujących Donalda Trumpa. Steele twierdzi, że Rosjanie ściśle współpracowali ze sztabem Trumpa w trakcie wyborów prezydenckich. Trump miał być wspierany przez Rosjan od co najmniej pięciu lat. Zarówno Donald Trump, jak i rosyjskie władze, uznały ten raport za nieprawdziwy.

2. W 2013 roku, w wywiadzie telewizyjnym Donald Trump przyznał, że zna się z Władimirem Putinem. W 2014 roku oznajmił, że rozmawiał z rosyjskim przywódcą w Moskwie. W trakcie kampanii wyborczej Trump stwierdził jednak, że nigdy nie spotkał się z Putinem i nigdy z nim nie rozmawiał.

3. Firma Donalda Trumpa nawiązywała połączenia z największym komercyjnym bankiem w Rosji, Alfa Bankiem, poprzez prywatny serwer. Bank oświadczył, że padł ofiarą cyberataku, którego celem było udowodnienie powiązań z Trumpem.

4. Rosyjski zawodnik sztuk walki i przyjaciel Władimira Putina Fedor Emelianenko był również biznesowym partnerem Donalda Trumpa.

5. Felix Sater, inny współpracownik Trumpa, przyznał się w sądzie do związków z rosyjską mafią.

6. Paul Manafort - do połowy 2016 roku szef kampanii Donalda Trumpa - doradzał prorosyjskiemu prezydentowi Ukrainy Wiktorowi Janukowyczowi, od którego miał otrzymać prawie 13 milionów dolarów w gotówce (Manafort zaprzecza). Ponadto robił interesy z bliskim Putinowi ukraińskim oligarchą Dmitrijem Firtaszem, prokremlowskim rosyjskim oligarchą Olegiem Deripaską, był również wspólnikiem Konstantina Kilimnika, Ukraińca powiązanego z rosyjskim wywiadem.

7. Polityczny doradca Donalda Trumpa - Carter Page - w trakcie kampanii wyborczej spotkał się z rosyjskim ambasadorem w USA Siergiejem Kislakiem, a także z przedstawicielami kontrolowanej przez Kreml spółki Rosneft. Sam ma natomiast udziały w Gazpromie.

6. W 2016 roku z Kislakiem dwukrotnie spotkał się także Jeff Sessions, wówczas doradca Trumpa, a obecnie prokurator generalny.

7. W trakcie kampanii wyborczej hakerzy wykradli i ujawnili kompromitujące maile Partii Demokratycznej. Dowody na ustawienie prawyborów przyczyniły się do spadku notowań Hillary Clinton. Według służb za włamaniem stali Rosjanie. 

8. Sekretarzem stanu w administracji Donalda Trumpa został Rex Tillerson, były prezes Exxon Mobil, przyjaciel Władimira Putina, powiązany z Kremlem również biznesowo - robił bowiem interesy z Gazpromem i Rosneftem.

9. Wspomniany już generał Michael T. Flynn, blisko współpracujący z Trumpem już w trakcie kampanii wyborczej, kłamał na temat swoich kontaktów z rosyjskim ambasadorem w USA. Ponadto bawił się na 10. urodzinach Russia Today ramię w ramię z w Władimirem Putinem, a w 2013 roku jako dyrektor wywiadu wojskowego w niejasnych okolicznościach odwiedził siedzibę GRU, a więc Głównego Zarządu Wywiadowczego Rosji.

10. Trump zatrudnił Flynna, mimo że kilka osób, w tym Barack Obama, przestrzegało go przed podejrzanymi znajomościami generała.

11. "Washington Post" podał, że zięć Donalda Trumpa i jeden z jego głównych doradców - Jared Kushner - miał ustalać z Rosjanami utworzenie bezpiecznego i nieoficjalnego kanału komunikacji między Białym Domem a Kremlem, do którego nie miałoby wglądu FBI i inne służby. Ponadto Kushner spotkał się w Trump Tower z rosyjskim ambasadorem.

12. Wiceszef rosyjskiego MSZ Siergiej Riabkow potwierdził w rozmowie z agencją Interfax, że kontakty ze sztabem Donalda Trumpa istotnie miały miejsce i że rosyjskie władze znają większość osób z otoczenia ówczesnego kandydata na prezydenta. Riabkow podkreślał, że nie ma w tym żadnej sensacji.

13. Były szef CIA John Brennan zeznał, że CIA informowało FBI o "niepokojących" i "częstych" kontaktach między sztabowcami Trumpa a rosyjskimi oficjelami. 

14. James Clapper, były dyrektor amerykańskiego wywiadu, powiedział, że dowody na rosyjską ingerencję w wybory prezydenckie są "niepodważalne".

"Obstrukcja wymiaru sprawiedliwości" zatopi Donalda Trumpa?

Abstrahując od tego, jaka jest prawda - to będzie przecież przedmiotem dochodzenia - niezwykle trudno będzie udowodnić, że Donald Trump osobiście współpracował z Kremlem w celu wygrania wyborów w USA, albo, pójdźmy jeszcze dalej, że jest na przykład rosyjskim agentem. Przeciwnicy prezydenta mogą go jednak dopaść w inny sposób. Magiczne zaklęcie brzmi: "obstrukcja wymiaru sprawiedliwości". Wbrew pozorom, Richard Nixon nie miał być usuwany z urzędu za podsłuchiwanie przeciwników politycznych, a Billowi Clintonowi nie groził impeachment z powodu romansu. Obaj byli natomiast oskarżani o utrudnianie działań wymiaru sprawiedliwości.

I o to samo jest w tej chwili oskarżany Donald Trump. Wedle doniesień "New York Timesa", zwolniony przez prezydenta dyrektor FBI James Comey miał sporządzać notatki po każdym spotkaniu z Trumpem w cztery oczy. W jednej z notatek zapisał, że Trump naciskał na niego, by dał sobie spokój ze śledztwem w sprawie rosyjskich koneksji generała Flynna.
"Mam nadzieję, że zostawisz sprawę Flynna. To dobry facet. Liczę, że przestaniesz się tym zajmować" - miał powiedzieć Trump Comeyowi.

Zdymisjonowany dyrektor FBI będzie zeznawał przed Kongresem. Jeśli pod przysięgą potwierdzi, iż tak właśnie powiedział mu Trump, będzie to niewątpliwie podstawą do impeachmentu prezydenta. W maju o usunięciu Trumpa z urzędu po raz pierwszy mówili również republikańscy kongresmeni - Justin Amash, Walter Jones i Carlos Curbelo. Oznacza to, że w dyskusjach o ewentualnym impeachmencie Trumpa wychodzimy już poza sferę political fiction.

Pamiętajmy jednak, że impeachment ma przede wszystkim charakter polityczny, a dopiero w dalszej kolejności prawny, etyczny i moralny. Republikanie wespół z demokratami usuną Trumpa z urzędu, jeśli ocenią, że wyjdą z tego zwycięsko, a więc nie pójdzie za tym utrata władzy. Za prezydentem stoi milionowa rzesza zwolenników, a Partia Republikańska jest ich zakładnikiem. 

Nie jest żadną tajemnicą, że spiker Izby Reprezentantów Paul Ryan nie znosi Trumpa - z wzajemnością. Ich sojusz ma charakter czysto polityczny. Impeachment dojdzie do skutku wyłącznie wtedy, gdy republikanie uznają, że zerwanie tego sojuszu bardziej im się opłaci niż utrzymanie go.

Reklama

Reklama

Reklama