Reklama

Reklama

​Alexandria Ocasio-Cortez: 28-letnia sensacja amerykańskiej polityki

28-letnia socjaldemokratka Alexandria Ocasio-Cortez sensacyjnie wygrała prawybory Partii Demokratycznej w Nowym Jorku, choć jej konkurent, wieloletni kongresmen, wydał na kampanię 15 razy więcej.

Wyjaśnijmy, że prawybory odbywają się przed jesiennymi wyborami do Kongresu, do których dojdzie 6 listopada (tzw. midterm elections).

Reklama

Alexandria Ocasio-Cortez ubiegała się o nominację Partii Demokratycznej do Izby Reprezentantów w 14. nowojorskim okręgu, obejmującym część Bronxu i Queens.

28-letnia Latynoska rzuciła wyzwanie Joe Crowleyowi, który zasiadał w Kongresie nieprzerwanie od 1999 roku i był nawet typowany na nowego lidera demokratów.

Ocasio-Cortez nie dawano właściwie żadnych szans. W sondażach przegrywała o kilkadziesiąt punktów procentowych. Miała też do dyspozycji znacznie mniejsze fundusze. 

W okręgu zamieszkałym przez mniejszości etniczne Ocasio-Cortez wystartowała z lewicowym programem. Wśród jej postulatów znalazły się m.in. publiczna służba zdrowia ("Medicare for All"), zniesienie opłat za szkolnictwo wyższe, federalna gwarancja zatrudnienia, prawo do miejsca zamieszkania, reforma finansowania kampanii wyborczych (sama nie przyjmowała pieniędzy od lobbystów), "zielona" energia w odpowiedzi na zmiany klimatyczne, płatny urlop, koniec prywatnego więziennictwa obliczonego na zysk, ułatwienie legalnego osiedlania się w USA.

"Nasza społeczność jest gotowa na ruch sprawiedliwości społecznej i ekonomicznej" - mówiła patetycznie.

28-latka wygrała, sięgając po metodę najbardziej romantyczną i zarazem najskuteczniejszą - oddolną kampanię wyborczą, pukanie od drzwi do drzwi, budowanie ruchu społecznego, nieustanne spotkania z wyborcami.

Gdy Ocasio-Cortez zdzierała buty (patrz: poniżej) na kampanijnym szlaku, jej rywal, będąc pewien reelekcji, ostentacyjnie ją ignorował. Doszło nawet do tego, że na debatę na Bronxie przysłał swoją asystentkę. Ocasio-Cortez skomentowała wówczas, że jego zachowanie to "brak szacunku dla całej społeczności".

Ocasio-Cortez opowiada, że po raz pierwszy uświadomiła sobie, iż "dzieje się coś niezwykłego", dopiero w wieczór wyborczy, 26 czerwca. Planowała skromny wiec z przyjaciółmi, a tymczasem na miejscu czekał na nią tłum ludzi i reporterów.

Gdy ogłoszono wynik prawyborów, kamery zarejestrowały autentyczny szok na jej twarzy. Ocasio-Cortez wygrała zdecydowanie: 58 proc. do 42 proc.

Kiedy trochę ochłonęła, nie odmówiła sobie wbicia jeszcze jednej, ostatniej szpili rywalowi.

"Wysyłamy jasny sygnał, żeby nigdy nie przedkładać swoich sponsorów nad własnych wyborców" - wykrzyczała wiwatującym wyborcom.

Joe Crowley przełknął porażkę godnie, serdecznie pogratulował i nawet zadedykował rywalce piosenkę:

Prezydent USA Donald Trump skomentował to sensacyjne rozstrzygnięcie w swoim stylu.

"Wow! Wielki Hejter Trumpa kongresmen Joe Crowley (...) PRZEGRAŁ prawybory. Innymi słowy, wylatuje! Nikt się tego nie spodziewał. Może powinien być milszy dla swojego Prezydenta i okazywać mu więcej szacunku!" - napisał na Twitterze.

Trump ani słowem nie wspomniał o Ocasio-Cortez, której zwycięstwo ma znacznie szersze implikacje, wykraczające poza granice 14. okręgu.

Wtorkowy wieczór był bowiem wyjątkowo bolesnym ciosem zadanym establishmentowi Partii Demokratycznej.

Ocasio-Cortez nie wzięła się znikąd. W 2016 roku była członkiem sztabu wyborczego socjalistycznego senatora z Vermont, 76-letniego Berniego Sandersa, a po przegranych przez niego prawyborach dołączyła do jego ruchu Our Revolution. Celem tej organizacji jest przejęcie Partii Demokratycznej przez lewicowych aktywistów m.in. poprzez startowanie we wszelkich możliwych prawyborach.

Tego samego dnia, kiedy 28-letnia Latynoska świętowała w Nowym Jorku, inny współpracownik Berniego Sandersa, Ben Jealous, zdobył partyjną nominację na gubernatora Maryland. On również pokonał kandydata wierchuszki demokratów.

Podobny scenariusz ziścił się w 24. nowojorskim okręgu, gdzie Dana Balter, wykładowczyni na Syracuse University, pokonała w prawyborach do Izby Reprezentantów namaszczoną przez kierownictwo partii Juanitę Perez Williams. Tu znów mieliśmy sytuację, w której lewicowa kandydatka pokonuje centrystkę.

Komentatorzy oceniają, że w Partii Demokratycznej istotnie może dojść przewrotu, do tego, co wcześniej stało się udziałem Partii Republikańskiej, kiedy to centryści zostali zdominowani przez prawe skrzydło - Partię Herbacianą.

Tymczasem Alexadria Ocasio-Cortez, jeśli dostanie się do Izby Reprezentantów - a dostanie się, bowiem w jej okręgu zawsze wygrywa demokrata - będzie najmłodszą kongresmenką w historii.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy