Reklama

Reklama

Zakopane. Hotelarze reagują ws. "koronaparty" na Krupówkach. "To niesprawiedliwe"

- Niesprawiedliwością jest ocenianie minionego weekendu w Zakopanem przez pryzmat incydentu na Krupówkach - mówi Interii Wojciech Budzowski, dyrektor generalny sieci hoteli "Nosalowy". Piotr Zygarski, właściciel "Hotelu PRL", dodaje: - W naszym obiekcie tego "szaleństwa" nie było widać. Choć na pewno "koronaparty" nie pomoże nam, hotelarzom.

- Patrząc na to, co działo się w Zakopanem, przypominam sobie mecz Ligi Mistrzów między Atalantą a Valencią. Nie chciałbym, aby Zakopane było naszym stadionem San Siro, początkiem III fali pandemii w Polsce - mówił podczas konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski. Szef resortu nazwał zachowanie turystów pod Tatrami "głupim i nieodpowiedzialnym". 

Reklama

Minister przyznał, że jeżeli dalej część Polaków będzie tak podchodzić do zakazów, możliwe jest ponowne wprowadzenie "pewnej formy lockdownu".

Tego chcą uniknąć hotelarze.

"Mam nadzieję, że to tylko incydent"

Wojciech Budzowski mówi Interii: - Niesprawiedliwością jest ocenianie minionego weekendu przez pryzmat incydentu na Krupówkach. To było jedno zdarzenie, trwało chwilę, a policja szybko się ze sprawą uporała. Tańczący tłum znalazł się też w jednym miejscu, dolne i górne Krupówki miały normalny, umiarkowany ruch.

- Teraz ten incydent rzutuje na sprawę otwarcia hoteli, choć nie powinien. Mam nadzieję, że to faktycznie był tylko incydent i więcej się nie powtórzy - dodaje Budzowski.

Podkreśla też, że hotelarze podeszli do tematu restrykcji bardzo poważnie. - Czekaliśmy na otwarcie z utęsknieniem. Bez przerwy byłem przez weekend na miejscu, osobiście przyglądałem się, jak sytuacja wygląda, i naprawdę jest zupełnie inaczej, niż na początku pandemii. Wówczas goście bardzo luźno podchodzili do obostrzeń - noszenia maseczek czy dezynfekcji dłoni. Teraz każdy gość stosuje się do tych zaleceń. Rzeczywiście, pilnowanie się było widoczne na każdym kroku - zapewnia hotelarz.

Interwencje policji

Policja w powiecie tatrzańskim interweniowała w weekend 300 razy. Na samych Krupówkach, po sobotnich zawodach na Wielkiej Krokwi, mundurowi wylegitymowali 512 osób i nałożyli 164 mandaty karne, z czego 121 za brak maseczek. 49 wniosków o ukaranie trafiło do sądu.

Zakopiańska policja w mediach społecznościowych informowała, że część ich interwencji dotyczyła awantur w hotelach i pensjonatach.

- Być może działo się to w mniejszych obiektach czy też kwaterach prywatnych. Ja o awanturach w hotelach osobiście nic nie wiem. Rozmawiałem z dyrektorami różnych obiektów hotelowych i oni też nie mieli takich problemów - komentuje Wojciech Budzowski.

Podobnie mówi Piotr Zygarski. - W naszym obiekcie było spokojnie, bez żadnych incydentów. Wszyscy przestrzegali reżimu sanitarnego, zachowywali się bardzo ostrożnie. 

Zygarski ocenia: - Na pewno to, co działo się na Krupówkach, nie pomaga nam, hotelarzom. Proszę mi jednak uwierzyć, naprawdę u nas tego "szaleństwa" w hotelu nie było widać. 

Rezerwacje na kolejne dwa tygodnie

Hotele będą otwarte co najmniej do końca lutego. Jak prezentują się rezerwacje na najbliższe dni i tygodnie?

- W weekend mieliśmy ok. 43 proc. obłożenia. Ale już od dzisiaj do piątku mamy tylko 7 proc. rezerwacji - mówi nam Zygarski. - Turystów nie zachęcają nawet obniżone o połowę ceny noclegów. W taki sposób nie odbijemy wszystkich strat - dodaje.

Budzowski zaś przyznaje, że w jego obiektach do końca miesiąca pozostały już pojedyncze wolne pokoje. - W mojej ocenie, gdybyśmy mogli w całości obłożenia funkcjonować, to niemal wszystkie miejsca byłyby sprzedane. Mamy nadzieję, że nie zostaniemy ponownie zamknięci - podsumowuje.

Przypomnijmy, od 12 lutego w Polsce obowiązują nowe zasady dotyczące walki z pandemią. Działalność wznowiły hotele (maksymalne obłożenie 50 proc.). Zamknięte pozostają restauracje hotelowe. Więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL