Reklama

Reklama

Trzecia dawka dla nastolatków. Rodzice apelują. "Nie ma na co czekać"

Booster dla nastolatków. Rodzice, z którymi rozmawiamy zauważają, że w styczniu minie pół roku, od kiedy ich dzieci przyjęły drugą dawkę szczepionki przeciw COVID-19. Wskazują: skoro po takim czasie ochrona dorosłego spada, to podobnie jest w przypadku dzieci. - Aby dzieci mogły stawić czoła covidowi, powinny też otrzymać dawkę przypominającą. Nie rozumiem, dlaczego są z tego wyłączone - komentuje jedna z mam. Ministerstwo Zdrowia czeka na zalecenia Europejskiej Agencji ds. Leków, czekają też lekarze. Dr Lidia Stopyra przyznaje, że booster dla nastolatków będzie potrzebny.

Kamila Matusiak jest mamą 17-latka, 14-latka obciążonego cukrzycą typu 1 i 7-letniej dziewczynki, która czeka obecnie na drugą dawkę. - Bardzo boję się o moją rodzinę - przyznaje w rozmowie z Interią. 22 stycznia minie sześć miesięcy od przyjęcia przez jej nastoletnich synów drugiej dawki szczepionki przeciw COVID-19. Chciałaby, aby jak najszybciej mogli otrzymać dawkę trzecią.

- Najważniejsze jest zdrowie naszych dzieci, a z doniesień lekarzy wynika, że już po pięciu miesiącach od podania drugiej dawki odporność poszczepienna spada. Po drugie, niebawem rozprzestrzeni się w Polsce nowy wariant, bardziej zakaźny i bardziej odporny na szczepionki, zatem nie ma na co czekać - ocenia kobieta.

Reklama

Katarzyna Gil-Stępień, mama dwojga nastolatków w wieku 15 i 13 lat, również chce boostera dla swoich dzieci. - Szczepionki uważam za dobrodziejstwo, za które ludzkość powinna być wdzięczna naukowcom. Dzieci również powinny otrzymać trzecią dawkę, bo skoro okazało się, że po ok. pięciu miesiącach odporność organizmu zaszczepionego znacznie spada, to tak samo dzieje się w przypadku dzieci. Aby mogły stawić czoła covidowi, powinny też otrzymać dawkę przypominającą. Nie rozumiem, dlaczego dzieci są z tego wyłączone - komentuje kobieta.

Trzecia dawka a powrót do szkoły

- Często mówi się, że szkoły są rozsadnikiem epidemii i o ile do tej pory część nastolatków była zabezpieczona, to po upływie sześciu miesięcy od drugiej dawki wracamy do punktu wyjścia – zauważa Kamila Matusiak. 

W jej ocenie teraz, kiedy trwa jeszcze nauka zdalna, jest najlepszy czas na to, by zaszczepić nastolatków boosterem. Powrót do szkół został przewidziany na 10 stycznia.

Dorota (imię bohaterki na jej prośbę zostało zmienione) obawia się powrotu jej 13-letniego syna do szkoły. - Niestety 95 proc. dzieci w szkole nie zaszczepiło się. Dzieci były na kwarantannie, bo nauczycielka miała COVID-19. Moje dziecko całe szczęście dzięki szczepieniu ominęła ta kwarantanna. Natomiast w szkole syn jest wyśmiewany z tego powodu, że jest zaszczepiony. Ale jest twardy i się nie daje towarzystwu i mówi im: mi nic nie jest po szczepieniu, więc nie gadajcie głupot o szczepieniach - opowiada kobieta.

Alicja, mama 15-latka: - Nie boję się tak bardzo o przebieg ewentualnego zakażenia u syna, bo w końcu jest już po dwóch dawkach, a nawet po kontakcie z wirusem, jak chorowaliśmy całą rodziną w domu. Jednak martwię się, że rozłoży się na ferie i zamiast odpoczywać będzie chorować, ponadto narazi cała rodzinę na ponowny kontakt z wirusem.

Dawka uzupełniająca dla nastolatków

Poza dawką przypominającą jest jeszcze podawana dawka uzupełniająca osobom, które są:

·   w trakcie leczenia przeciwnowotworowego
·   po przeszczepach narządów,  przyjmujące leki immunosupresyjne lub terapie biologiczne
·   po przeszczepie komórek macierzystych w ciągu ostatnich 2 lat
·   z umiarkowanymi lub ciężkimi zespołami pierwotnych niedoborów odporności (np. zespół DiGeorge’a, zespół Wiskotta-Aldricha)
·   z zaawansowanym lub nieleczonym zakażeniem wirusem HIV
·   leczone aktualnie dużymi dawkami kortykosteroidów lub innych leków, które mogą hamować odpowiedź immunologiczną
·   dializowane przewlekle z powodu niewydolności nerek.

Jak czytamy na rządowej stronie, "te osoby dorosłe otrzymają szczepionkę marki Pfizer lub Moderna, a młodzież w wieku 12-17 lat szczepionkę Pfizer. Trzecia dawka może być im podana już po 28 dniach od podania drugiej dawki szczepienia".

Kamila Matusiak zauważa, że na tej liście nie ma osób z cukrzycą typu 1, czyli insulinozależnych. - Mój syn zachorował w wieku 12 lat, przyjmuje insulinę za pomocą pompy insulinowej. Jest bardziej zagrożony niż jego rówieśnicy, jednak nie mogę go zaszczepić dodatkową dawką - podkreśla.

MZ czeka na decyzję EMA

Rodzice w rozmowie z Interią zgodnie przyznają, że gdyby powstała petycja do Ministerstwa Zdrowia ws. szczepienia trzecią dawką nastolatków, podpisaliby ją. Jedna z mam zauważyła, że szybciej takie petycje powinny jednak zostać wysłane do Europejskiej Agencji ds. Leków. Jak przekazał w czwartek minister zdrowia Adam Niedzielski, w sprawie dawki przypominającej dla młodzieży od 12. do 18. r. ż. Ministerstwo Zdrowia czeka właśnie na stanowisko tej agencji.

Niedzielski pytany o powrót dzieci do szkoły 10 stycznia odparł: - Chciałbym powiedzieć, ze 100-procenotwą pewnością, że tak będzie i to jest najbardziej prawdopodobny scenariusz, ale my cały czas bardzo uważnie obserwujemy, co się dzieje, jeśli chodzi o rozwój infekcji związanych z Omikronem. Pierwsze informacje, które słyszymy lub które widzimy w literaturze naukowej mówią o tym, że wirus jest bardziej zakaźny, chociaż z drugiej strony pierwsze sygnały mówią o tym, że liczba, czy procent hospitalizacji jest nieco mniejszy niż w przypadku Delty.

Dodał również, że według prognoz wariant Omikron na masową skalę zacznie się pojawiać pod koniec stycznia. - Jeśli byśmy widzieli, że przyśpieszenie epidemiczne ma miejsce wcześniej, będziemy niestety musieli podejmować bardziej krytyczne decyzje – podkreślił.

Pisma do resortu zdrowia

Grażyna Kowolik, mama 15-latki, kilka dni temu napisała do Ministerstwa Zdrowia apelując o wprowadzenie trzeciej dawki dla osób poniżej 18. roku życia jak najszybciej. Otrzymała odpowiedź: "aktualne wskazania producentów szczepionek oraz zalecenia dotyczące schematów szczepień przeciw COVID-19 nie odnoszą się do rekomendacji podania dawki przypominjącej u osób, które nie ukończyły 18. r. ż. Zmiana w rejestracji produktów leczniczych będzie podstawą do dalszych zaleceń w omawianym obszarze". 

Ta odpowiedź jej nie zadowala: - Chcemy wrócić do normalnego życia i nie obawiać się. A obecnie, niestety, grozi nam to na każdym kroku. Bo ludzie przez swoje lekceważenie innych, sprowadzają na nich chorobę - mówi Interii. 

- Chcę szczepić córkę dalej, bo za chwile minie pół roku od drugiej dawki. Córka jest świadoma, że booster może jej pomóc - dodaje mama nastolatki.

Dr Lidia Stopyra: Doszczepienie trzecią dawką będzie potrzebne

- Nastolatków powyżej 12. roku życia zaczęliśmy szczepić 7 czerwca, zatem początkiem stycznia pojawią się pierwsi młodzi pacjenci, u których minie już pół roku od przyjęcia drugiej dawki - zauważa w rozmowie z Interią dr Lidia Stopyra, specjalista chorób zakaźnych i pediatrii.

W ocenie dr Stopyry doszczepienie trzecią dawką nastolatków będzie potrzebne. - tym bardziej, że pojawił się nowy wariant Omikron, wobec którego szczepionki mają niższą skuteczność. Czekamy, aż decyzja o boosterze dla osób w wieku 12-17 lat się pojawi - mówi ekspertka.

- Należy podkreślić, że nastolatek pół roku po przyjęciu drugiej dawki jest lepiej chroniony, niż dorosły pół roku po dwóch dawkach. W podeszłym wieku wytwarzanie przeciwciał jest mniejsze niż u ludzi całkiem młodych. To, że nastolatek ma lepszą odporność nie oznacza jednak, że będzie ona trwała na zawsze. Trzeba ich będzie doszczepiać, jak tylko wytyczne zostaną wydane - podsumowuje.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy