Reklama

Reklama

Szczepienia seniorów. Lekarze: Potrzebna kampania. "Widzę tu rolę Kościoła"

W grupie 80+ wciąż nie zaszczepiło się 40 proc. osób. Pracownicy przychodni, którzy dzwonią do seniorów, by zachęcić ich do szczepień, podkreślają, że często spotykają się z odmową. "Córka mi nie pozwala", "wychodzę tylko do kościoła i sklepu, nie zarażę się" - słyszą pielęgniarki. Tygodniowo z możliwości przyjęcia preparatu korzysta pół procenta Polaków powyżej 80. roku życia. - Potrzebna jest kampania edukacyjna - ocenia jeden z lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Inny zauważa, że dużą rolę może tu odegrać Kościół. - Seniorzy słuchają duchownych - podkreśla.

Według danych ECDC Polska przekroczyła barierę 60 procent zaszczepionych seniorów 80+. Przez ostatni miesiąc, z tej grupy wiekowej, zaledwie 0,5 procenta osób tygodniowo zgłaszało się na szczepienie.

"W Europie nadal jesteśmy tak w tyle, że to aż wstyd. Za nami jest tylko sześć krajów EU, średnia arytmetyczna (zaszczepionych w tej grupie wiekowej - przyp. red.) to 73,51 proc." - skomentował na Twitterze Krzysztof Pstrągowski, informatyk i pedagog, który jest jedną z osób analizujących dane od początku epidemii.

Seniorzy już niemal się nie szczepią

Lekarze rodzinni zrzeszeni w Porozumieniu Zielonogórskim są zgodni: wśród osób starszych minęła już fala entuzjazmu do szczepień przeciw COVID-19 i, jak podkreśla organizacja, "obecnie w tej grupie pacjentów chętnych jest jak na lekarstwo".

Reklama


W połowie maja niskie zainteresowanie szczepieniami wśród seniorów dostrzegło Ministerstwo Zdrowia. Poleciło zatem lekarzom POZ, by przeprowadzali z pacjentami niezaszczepionymi i niezapisanymi na szczepienie "rozmowy uświadamiające korzyści płynące z uzyskania odporności przed wirusem COVID-19".

Mija miesiąc, a rozmowy nie przynoszą większych skutków. Wojciech Pacholicki, szef przychodni POZ w Radomiu i wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego przyznaje, że pielęgniarki w jego placówce regularnie telefonują do seniorów, zachęcając ich do szczepienia w dogodnym dla nich terminie. - Niestety, zwykle spotykają się z odmową. Argumenty pacjentów bywają kuriozalne. Niektórzy powołują się na opinie swoich dzieci ("córka mi nie pozwala"), inni twierdzą, że nie wychodzą z domu, więc nie muszą bać się zakażenia. Jednocześnie odpowiadają twierdząco na pytanie, czy chodzą do sklepu lub kościoła - opowiada lekarz.

Pacjenci zdenerwowani telefonami

Dr Tomasz Zieliński, również lekarz POZ i wiceprezes organizacji, przyznaje, że nie przekonał się do pomysłu "rozmów uświadamiających". - W moich przychodniach na razie ich nie wykonujemy, z prostej przyczyny. Na bieżąco zgłaszają się do szczepień ludzie młodzi i na tym się skupiamy. Oni chcą się szczepić, zapewne po to, by swobodnie udać się na urlop. My w związku z tym mamy co robić, więc te szczepienia są realizowane. Jak dojdzie do sytuacji, w której będziemy mieć nadmiar szczepionek i niedomiar chętnych, będziemy się wtedy zastanawiać, co robić dalej - mówi lekarz.


Jednocześnie przyznaje, że zaprzyjaźniony lekarz z Małopolski mówił mu o prowadzeniu takich rozmów. - Pielęgniarki z jego przychodni próbowały dzwonić i zachęcać seniorów i nie przynosiło to pożądanego skutku. Wręcz przeciwnie - pacjenci byli zdenerwowani na takie "telefony zachęcające" i mówili, że gdyby chcieli, to by się przecież sami zgłosili - dodaje.

- Co więcej, my nie wiemy dokładnie, kto nie jest zaszczepiony, a więc nie wiadomo, do kogo dzwonić. Można jedynie przy okazji teleporady właśnie zapytać, czy ktoś się już zaszczepił, czy też nie. Czekamy na dopracowanie narzędzi informatycznych. Na ten moment możemy wejść w gabinet.gov.pl i wygenerować dokument z informacją, kto jest zaszczepiony. Jak usuniemy wszystkich pacjentów tych, którzy są zaszczepieni, to zostaną nam niezaszczepieni. To jest skomplikowane, to dodatkowa robota - tłumaczy lekarz.

Potrzebna kampania. I zaangażowanie Kościoła

W ocenie doktora Tomasza Zielińskiego warto byłoby spróbować znowu do seniorów docierać poprzez kampanie. - Nie mamy wśród tej grupy wiekowej wykonanych tylu szczepień, ile byśmy chcieli. A niestety, jeżeli dojdzie do czwartej fali, a przykład brytyjski pokazuje, że po wyraźnych obniżkach może się pojawić nagły wzrost zakażeń, to seniorzy są bardzo zagrożeni - zauważa jeszcze dr Tomasz Zieliński.

- Ja widzę tu bardzo dużą rolę Kościoła. Osoby starsze słuchają tego, co mówią duchowni. Wydaje mi się, że warto byłoby namówić księży do tego, by na tyle, na ile mogą, wypowiadali się pozytywnie na temat szczepień. Wystarczy zdanie dodane do ogłoszeń na niedzielnej mszy świętej. A może nawet pójść dalej i zaprosić duchownych do kampanii społecznych? - zastanawia się lekarz.

Potrzebę kampanii podkreśla też Wojciech Pacholicki. - Są pacjenci, których bardziej skutecznie zachęci ksiądz podczas mszy czy polityk, cieszący się ich uznaniem. Kampania edukacyjna powinna być skierowana do różnych grup i prowadzona w sposób bardziej sprofilowany. Tylko wtedy trafi się do przekonania jak największej liczby środowisk - podsumowuje.

Spytaliśmy Ministerstwo Zdrowia, czy taka kampania jest jeszcze planowana. Do momentu publikacji artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy