Reklama

Reklama

Szczepienia nauczycieli. Obowiązek kontra praca w szkole. Co zrobią dyrektorzy?

Najpierw ogłoszono obowiązek szczepień dla nauczycieli, później rządzący zaczęli wycofywać się rakiem z tej zapowiedzi. Dyrektorzy zostali więc z niepewnością i rosnącą listą pytań. - Wszystko spadnie na dyrektorów szkół, którzy będą musieli sobie jakoś poradzić - mówi Interii dyrektor szkoły podstawowej w Lublinie.

Od 1 marca nauczyciele, personel medyczny oraz służby mundurowe mają podlegać obowiązkowi szczepień. Taka zapowiedź padła z ust ministra zdrowia Adama Niedzielskiego we wtorek, na konferencji prasowej dotyczącej nowych obostrzeń.

Nie wiadomo jednak, czy obowiązek ten zostanie faktycznie wprowadzony. W środę rzecznik rządu Piotr Müller dopytywany o szczepienia wśród nauczycieli odpowiedział: "Nie jest to jeszcze definitywnie przesądzone, bo jeszcze nie zostały przyjęte regulacje w tym zakresie".

Reklama

W czwartek natomiast poseł PiS Czesław Hoc w Polsat News przyznał, że projekt ustawy, w którym mają znaleźć się przepisy o obowiązkowych szczepieniach we wspomnianych grupach zawodowych, nie ma zapisów dotyczących obowiązku szczepień dla nauczycieli i służb mundurowych. - W projekcie ustawy jest mowa tylko o podmiotach leczniczych - dodał.

Szczepienia wśród nauczycieli

Szczepienia nauczycieli przeciw COVID-19 rozpoczęły się 12 lutego. To była pierwsza grupa zawodowa, której rząd zaoferował przyjęcie preparatu. Nie ma jednak oficjalnych informacji, ilu nauczycieli jest zaszczepionych. Według szacunków ministra edukacji Przemysława Czarnka jest to około 80 proc. wszystkich pedagogów. Dyrektorzy w rozmowie z Interią przyznają, że sami nie wiedzą dokładnie, kto z ich kadry jest zaszczepiony, a kto nie.

Dariusz Zelewski, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Kartuzach: - Mam ogólną wiedzę, którzy nauczyciele są zaszczepieni, a którzy nie, bo już wszystkie klasy były wysyłane na nauczanie zdalne. Ci na kwarantannie to niezaszczepieni - takich mam około 5 na 70 nauczycieli. To nie jest dużo, ale jednak wpływa to na pracę szkoły.

Podobnie jest w Szkole Podstawowej nr 3 w Malborku. Według obliczeń dyrektor Beaty Kacprowicz kilku nauczycieli jest niezaszczepionych. Natomiast w Szkole Podstawowej nr 51 w Lublinie, również zgodnie z obliczeniami dyrektora Marka Krukowskiego, na 160 nauczycieli 10-20 proc. nie poddało się szczepieniu.

Są też placówki, w których niezaszczepionych jest tak mało, że ewentualny obowiązek nie robi wielkiego wrażenia na dyrekcji. Mówi nam o tym Agata Gutorska, dyrektor IV Liceum Ogólnokształcącego w Poznaniu: - Mam tylko dwie osoby niezaszczepione na 65-osobową kadrę. Wiele osób jest już nawet po trzeciej dawce. W mojej szkole nie jest to problem.


Obowiązkowe szczepienia nauczycieli. Dyrektorzy: Dlaczego tak późno?

Spytaliśmy dyrektorów szkół, co myślą o wprowadzeniu obowiązkowych szczepień nauczycieli. Dariusz Zelewski zauważa, że marzec to zbyt późny termin. - Jeśli coś takiego wprowadzać, powinno się to dziać jak najszybciej. Ja nawet teraz nie wierzę w to, że marzec jest realnym terminem na wprowadzenie tych obostrzeń. Mam wrażenie, że to się albo przesunie, albo wręcz rozmyje. Rząd sam się gubi w wypowiedziach na temat tego obowiązku.

Beata Kacprowicz: - Ja jestem za szczepieniami i dobrze byłoby, gdyby został wprowadzony obowiązek. Ale marzec? To za późno. Nie wiem na co czekać. 

Marek Krukowski: - Z jednej strony jako obywatel szanuję myśl medyczną i godzę się z faktem, że nauczyciel pracując w szkole powinien być zaszczepiony. Z drugiej wiem, że jako naród jesteśmy całością i myślę, że obowiązek powinien dotyczyć wszystkich, bo koronawirus nie rozprzestrzenia się tylko w szkole.

Zwolnienia dla niezaszczepionych? "To problem"

Co, jeśli mimo obowiązku nauczyciele się nie zaszczepią? O to pytany był w RMF FM minister edukacji Przemysław Czarnek. Odpowiedział: - Nie ma mowy, aby nauczyciele tracili pracę w szkole, bo nas nie stać na problemy kadrowe w szkołach - odpowiadał Czarnek na antenie RMF FM. Wyjaśnił, że "nas nie stać ewentualnie na to, żeby 19 proc. albo nawet 15 proc., jeśli część zechce się zaszczepić, nauczycieli straciło pracę w szkole". - Musimy wypracować odpowiedni konsensus w tej kwestii - dodał.



Zwalniać kadry nie chcą też dyrektorzy. Mirka, dyrektor przedszkola w Łodzi: - Mam sprawdzony i zżyty zespół. Nie chcę zwalniać ludzi. Mam nadzieję, że skoro rząd naciska na szczepienia, to też da gotowe rozwiązania dla dyrektorów w sytuacji, gdy któryś nauczyciel mimo obowiązku nie będzie chciał się zaszczepić. Jeśli rozwiązaniem będą zwolnienia, faktycznie pojawi się problem organizacyjny. Chętnych do pracy brak. A zaszczepieni nauczyciele nie dadzą rady pracować na dwa etaty.

- Zapewne dyrektorzy dostaną rekomendacje, by niezaszczepieni nauczyciele byli przesuwani na inne stanowiska, mieli inne obowiązki, ale nie zawsze to jest możliwe - komentuje Dariusz Zelewski.

Marek Krukowski wskazuje, że zaszczepienie całej kadry na pewno ułatwiłoby dyrektorom organizację pracy szkoły. - Jak nauczyciele są zaszczepieni - nie muszę ich wysyłać na kwarantannę i organizować zastępstw. Logistycznie byłoby to dobre - ocenia dyrektor.

- Jednak znowu zastanawiam się - co z tymi, którzy nie zechcą? I nie będzie możliwości, by ich od pracy z dziećmi odsunąć, zmienić im obowiązki? Mimo niewykonywania pracy będą pobierać wynagrodzenie? Czy będzie trzeba im to wynagrodzenie wstrzymać? Obawiam się, że znowu te zalecenia będą mało wyraźne. Nie wierzę, że będą to przepisy twarde, to będą bardziej rekomendacje. Wszystko spadnie na dyrektorów szkół, którzy będą musieli sobie ze sprawą poradzić - dodaje dyrektor.


"Zaszczepią się, aby nie mieć problemów"

Dyrektorzy liczą na to, że mimo wszystko niezaszczepieni nauczyciele przyjmą szczepionkę. - Inaczej będzie im bardzo trudno w normalny sposób pracować. Już teraz, kiedy mam wybór, nauczycielom niezaszczepionym nie przydzielam zastępstw, nawet gdyby tego chcieli - mówi Dariusz Zelewski.

- Moi niezaszczepieni nauczyciele powiedzieli, że jak będzie trzeba, to się zaszczepią, ale czują, że to jest przymus, a nie dobrowolność. Jedna osoba zasugerowała, że być może zmieni zawód. Myślę, że do tego nie dojdzie i się zmobilizują. Choćby po to, by nie mieć dodatkowych problemów - ocenia Beata Kacprowicz.

I wskazuje na jeszcze jeden aspekt obowiązkowych szczepień. - To w dalszej perspektywie będzie kluczowe. Nowi nauczyciele, wiedząc, jakie im się proponuje warunki pracy, i mając jeszcze z tyłu głowy to, że musieliby być zaszczepieni, już na pewno nie przyjdą pracować w szkołach - podsumowuje dyrektor.

Spytaliśmy resorty zdrowia i edukacji, co stanie się z nauczycielami, którzy mimo obowiązku nie zaszczepią się. Do momentu publikacji nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy