Reklama

Reklama

Szczepienia drive-thru. Były szef GIS: Każda próba przyspieszenia jest dobra

- Moim zdaniem wszystkie próby przyspieszenia możliwości zaszczepienia się są dobre. I takie rozwiązania jak punkty drive-thru mogą w tym pomóc - mówi Interii były główny inspektor sanitarny, dr Marek Posobkiewicz. Dr Michał Sutkowski przyznaje, że faktycznie przyspieszenie szczepień jest ważne, ale ma wątpliwości, czy punkty drive-thru wiele w tej materii wniosą. - Nie będzie ich zapewne ekstremalnie dużo, bo potrzebna do tego jest kadra, której przecież brakuje - zauważa.

W czwartek ruszyły pierwsze punkty szczepień drive-thru. - Sukcesywnie - jestem przekonany, bo mamy takie sygnały z różnych regionów w Polsce - będą kolejne punkty działające uruchamiać szczepienia w tej formule, z czego bardzo się, oczywiście, cieszymy - mówił na czwartkowej konferencji prasowej szef KPRM Michał Dworczyk.

Dr Marek Posobkiewicz, były główny inspektor sanitarny, skomentował ten pomysł dla Interii. - Moim zdaniem wszystkie próby przyspieszenia możliwości zaszczepienia się są dobre. I takie rozwiązania jak punkty drive-thru mogą w tym pomóc - ocenia.

Reklama

- Procedura szczepienia przeciw COVID-19 jest stosunkowo prosta, ale oczywiście zasady bezpieczeństwa w takim punkcie trzeba zachować. Nie może to wyglądać tak, że stoi pielęgniarka, ktoś podjeżdża, ona kłuje, on odjeżdża i koniec. Tu wciąż ważne jest, żeby odbyła się kwalifikacja medyczna. Trzeba mieć też ze sobą wypełniony wstępny kwestionariusz wywiadu przed szczepieniem. Dodatkowo osoba szczepiona powinna po zaszczepieniu zaczekać kilkanaście minut w samochodzie. Z zachowaniem tych zasad takie punkty mogą tylko pomóc - wyjaśnia były główny inspektor sanitarny.

Jedna znacząca różnica

Ekspert wskazuje też na pozytywny element szczepienia w punkcie drive-thru. - Jest to lepsze zachowanie dystansu społecznego między osobami zgłaszającymi się na szczepienie. W klasycznym punkcie szczepień zgłaszające się osoby stoją obok siebie, rozmawiają ze sobą, co ze względów bezpieczeństwa nie powinno mieć miejsca. W przypadku drive-thru każdy siedzi w swoim samochodzie i zachowuje dystans społeczny - zauważa.

I dodaje, że w innych krajach takie punkty pomagają w przyspieszeniu szczepień. - A to przekłada się na ochronienie większej grupy osób przed zakażeniem, a części z nich nawet przed śmiercią - mówi Interii.

Jak fast-food? "Każdy może sam wybrać"

Były szef GIS odniósł się do słów doktora Pawła Grzesiowskiego. Ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej napisał na Twitterze: "Punkty szczepień "drive thru" to złamanie zasad bezpieczeństwa, to obecnie zbędne, rozwiązanie na pokaz, rodem z thrillera o pandemii. Szczepienie to nie wbicie igły w 'lewe ramię', to procedura medyczna oparta na kontakcie profesjonalisty medycznego z pacjentem. Nie fast-food!".

Dr Marek Posobkiewicz ocenia: - Myślę, że jeśli chcemy porównywać punkt szczepień drive-thru do fast-foodów, to warto zauważyć jedno. Nigdy fast-food prowadzący sprzedaż drive-thru nie będzie elegancką restauracją. Ale jeżeli spełni zasady bezpieczeństwa, będzie trzymał się prawa, to też może działać jako punkt gastronomiczny.

- Każdy może sam wybrać, czy chce z niego skorzystać, czy nie - dodaje.

Dr Michał Sutkowski: Trzeba szczepić szybciej, ale te punkty znacząco nie pomogą

Z drugiej strony dr Michał Sutkowski, z Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, mówi Interii: - Oczywiście uważam, że trzeba zwiększać szybkość szczepień, ale wydaje mi się, że te punkty niewiele w tej materii wniosą. Nie będzie ich zapewne ekstremalnie dużo, bo potrzebna do tego jest kadra, której przecież brakuje.

- Dodatkowo wydaje mi się, że mimo chęci nie spełniają one do końca wymogów, które cechuje intymność badania lekarskiego i kwalifikacja do tego szczepienia. Sprowadza się to niestety trochę do "zimnego łokcia" kierowcy wystawianego przez szybę. Brak standardowego badania kwalifikującego jest minusem punktów drive-thru - dodaje.

I podsumowuje: - W mojej ocenie punkty drive-thru nie są złe co do zasady, ale jednocześnie nie są to miejsca, które znacząco wpłyną na szczepienia Polaków. Ja nie mówię, że nie powinno ich być w ogóle, ale może lepiej byłoby siły i środki zaangażowane w te punkty przenieść do wzmocnienia 6,5 tys. stacjonarnych punktów, które szczepią przeciw COVID-19.

Dworczyk: Bezpieczeństwo pacjentów jest nadrzędne

"Bezpieczeństwo pacjentów jest nadrzędne, dlatego walcząc z COVID-19 warto korzystać z dobrych praktyk z całego świata. Drive-thru działają w USA, Wielkiej Brytanii i Francji. Podobne obawy prezentowała część środowiska, kiedy poza lekarzami do kwalifikacji i szczepień dopuszczano inne zawody medyczne" - napisał w piątek na Twitterze minister Michał Dworczyk.

Szef KPRM do swojego wpisu dołączył zdjęcia fragmentów opinii i komentarzy krytycznych wobec punktów drive-thru oraz fragmenty artykułów informujących o otwieraniu tego typu punktów w różnych krajach.

Zasady działania punktu drive-thru

Zgodnie z wytycznymi dostępnymi na stronach MZ punkty drive-thru przeznaczone są dla osób przyjeżdżających pojazdem dopuszczonym do ruchu drogowego (włączając w to motocykl).

Pacjenci powinni przed udaniem się na szczepienie do punktu wydrukować i wypełnić kwestionariusz wstępnego wywiadu przed szczepieniem. Szczepieni pacjenci i osoby towarzyszące muszą mieć osłonięte maseczką usta i nos.

Do punktu szczepień drive thru należy przybyć nie wcześniej niż 10 minut przed planowaną godziną szczepienia. Zakazane jest posiadanie zwierząt w pojazdach.

Zaszczepieni kierowcy pojazdów powinni odczekać minimum 20 minut po szczepieniu na wyznaczonym parkingu poszczepiennym znajdującym się w pobliżu stanowiska szczepień.

Podczas kwalifikacji i wykonywania szczepienia pacjenci co do zasady znajdują się w swoim samochodzie. W wyjątkowych sytuacjach punkt DT powinien umożliwić szczepienie poza pojazdem - np. na miejscu siedzącym.

Przekaż 1 proc. na pomoc dzieciom - darmowy program TUTAJ

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama