Reklama

Reklama

Sprawdzili poziom przeciwciał koronawirusa u uczniów i nauczycieli. Są wyniki akcji

Kraków jako jedyna gmina w Polsce przeprowadziła szerokie testy na przeciwciała koronawirusa wśród uczniów klas I-III i personelu edukacyjnego. Obecność przeciwciał anty-SARS-CoV-2 stwierdzono u 26 proc. przebadanych uczniów i 25 proc. pracowników, którzy wzięli udział w akcji.

O tym, że planowana jest akcja testowania uczniów klas I-III i pracowników szkół, pisaliśmy tutaj. Inicjatorem tego przedsięwzięcia jest krakowski radny Łukasz Wantuch. 

Jak tłumaczył, konieczność przeprowadzenia testów podyktowana była potrzebą zwiększenia poczucia bezpieczeństwa pracowników oświaty pracujących w trybie stacjonarnym oraz dzieci uczących się klasach I-III. Gdy zapowiadano akcję, tylko te roczniki chodziły do szkoły.

Reklama

1/4 uczniów i personelu miała przeciwciała

Testom poddano 461 uczniów z 10 szkół samorządowych w Krakowie. Zgodę na taki test wyrażał rodzic. Warunek: dziecko nie mogło przechodzić zakażenia koronawirusem.

121 uczniów miało przeciwciała anty-SARS-CoV-2. 340 dzieci tych przeciwciał nie miało.

Testowani byli też pracownicy administracji i obsługi szkół, którzy wyrazili chęć udziału w badaniu oraz nie przeszli dotychczas zachorowania na COVID-19 i nie zostali zaszczepieni. Akcją testów objęto łącznie 378 pracowników 74 samorządowych szkół. 94 osoby wykształciły przeciwciała koronawirusa. 284 badanych ich nie miało.

Łukasz Wantuch, inicjator przedsięwzięcia, komentuje: - Jedna czwarta badanych dzieci i nauczycieli przechodziła chorobę, zapewne wiele z nich (jeżeli nie większość) nie wiedząc o tym!

- Na jesienni zapewne będziemy znowu zamykać żłobki, przedszkola i szkoły. Jedyna nadzieja, że lockdown będzie selektywny i oparty na ogólnym poziomie przeciwciał w danej społeczności - stwierdza.

Lekarz o testowaniu przeciwciał

O badanie przeciwciał pytaliśmy lekarza Bartosza Fiałka. Powiedział: - Powinniśmy się testować w trakcie aktywnego zakażenia, najlepiej testem RT-PCR. To jest faktyczne potwierdzenie zakażenia nowym koronawirusem. Badanie obecności przeciwciał po ewentualnym przechorowaniu, którego nie potwierdziliśmy testem genetycznym, a chcemy sprawdzić, czy byliśmy chorzy i jesteśmy chronieni, jest bez sensu - ocenił ekspert.

A dlaczego? Chodzi o testy. Te, jak podkreślał lekarz, w większości są niestandaryzowane. - Test nierówny jest więc testowi. Wykorzystywane są różne metody oznaczania w różnych laboratoriach, inny może być też odczynnik. Przez to wyniki tych badań w zależności od miejsca ich wykonania, mogą oznaczać zupełnie coś innego - mówi lekarz. 

- Obecnie możemy badać przeciwciała przeciw białku N i białku S koronawirusa SARS-2. W każdym przypadku oznacza to coś innego. A są laboratoria, które w ogóle nie podają, przeciw której proteinie badają przeciwciała. Wówczas takie badanie nie mówi nam absolutnie nic - dodaje.

Więcej o tym można przeczytać tutaj.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy