Reklama

Reklama

Przedszkola i żłobki znów będą otwarte. Sławomir Broniarz: Nie rekomendowałbym takiego kroku

- Gdyby ktoś z rządu zapytał mnie, czy rekomenduję otwarcie przedszkoli i żłobków, powiedziałbym, że nie - mówi Interii szef Związku Nauczycielstwa Polskiego, Sławomir Broniarz. Placówki te od poniedziałku będą znów otwarte. - Nauczycielki dzwonią i pytają, dlaczego my? Bardzo źle przyjęły tę decyzję - dodaje.

Reklama

Szef MZ ogłosił w środę, że rząd zdecydował się przedłużyć obowiązujące obostrzenia do 25 kwietnia

Reklama

- Podjęliśmy decyzję o przedłużeniu restrykcji o tydzień. Przedłużenie ma jeden wyjątek: od najbliższego poniedziałku dzieci będą mogły wrócić do przedszkoli i żłobków - poinformował na konferencji minister zdrowia Adam Niedzielski. Tym samym potwierdziły się nieoficjalne ustalenia Polsat News.

Sławomir Broniarz: ja bym takiego ruchu nie rekomendował

Szef ZNP Sławomir Broniarz skomentował tę decyzję w rozmowie z Interią. 

- Mam mieszane uczucia, co do tej decyzji. Przyjmujemy ją, ale zdecydowanie bez entuzjazmu. Wydaje mi się, że ma ona wymiar bardziej ekonomiczny, związany z zasiłkami dla rodziców, niż zdrowotny, pod kątem bezpieczeństwa pracowników przedszkoli i żłobków oraz rodzin tych dzieci - podkreślił.

- Gdyby istniały twarde dane wskazujące na to, że dzieci w wieku 3-6 lat nie zarażają, nie przenoszą wirusów, a personel przedszkoli i żłobków jest absolutnie bezpieczny, bo wszyscy są zaszczepieni, to zrozumiałbym tę decyzję. Ale tak nie jest i nie mamy takich twardych danych - mówił Interii Broniarz.

Jak dodał, nauczycielki pracujące w przedszkolu niczym nie różnią się od nauczycielek edukacji wczesnoszkolnej w szkołach podstawowych. - One już od wczorajszych zapowiedzi masowo wysyłają nam maile, dzwonią i pytają, dlaczego poluzowanie dotyczy tylko ich. Ten pomysł spotkał się z ich bardzo krytyczną opinią - zdradził Broniarz. - Nauczycielki pracujące w przedszkolach chciałyby te zdalne nauczanie przedłużyć co najmniej o dwa-trzy tygodnie, aż do momentu, gdy osiągniemy pewność, że powrót do nauki stacjonarnej jest bezpieczny - dodał.

- Gdyby mnie rząd spytał, czy rekomenduję otwarcie przedszkoli i żłobków, odpowiedziałbym, że nie - w trosce o zdrowie i bezpieczeństwo wszystkich - dzieci, ich rodziców, a także pracowników. Mam nadzieję, że ta decyzja o ich otwarciu ma jakiś kontekst zdrowotny - podsumował szef ZNP.

Nauczycielka pracująca w przedszkolu w Toruniu, prosząca o anonimowość, powiedziała nam: - Na myśl o powrocie do przedszkola przeszywa mnie strach. Ja chcę normalnie pracować, ale chcę też być bezpieczna. A w obecnej sytuacji czuję, że nie jestem. Ciężko przeszłam koronawirusa, nie jestem jeszcze zaszczepiona. Mam poczucie bezradności, bo tak naprawdę nie mam na nic wpływu. Tak zadecydowano i do pracy muszę wrócić.

Mało zakażeń wśród najmłodszych

Prof. Magdalena Marczyńska z Rady Medycznej mówiła we wtorek, że ponowne otwarcie żłobków i przedszkoli jest najbardziej prawdopodobne.

- Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że zakażenia w najmłodszej grupie stanowią ok. 1 proc. wszystkich zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 w Polsce. Liczby zakażeń w tej grupie wzrastały równolegle do fali epidemii, a nie ją wyprzedzały, czy napędzały. Dlatego po dzisiejszym spotkaniu Rady Medycznej z rządem można z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że żłobki i przedszkola zostaną od poniedziałku ponownie otwarte - wskazała prof. Marczyńska, specjalistka od chorób zakaźnych wieku dziecięcego.

Darmowy program - rozlicz PIT 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje