Reklama

Reklama

Powrót do szkół a koronawirus. Co z zakażeniami uczniów? "Powinny być monitorowane"

Ile nowych zakażeń koronawirusem pojawiło się w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych od rozpoczęcia nauki hybrydowej? Ani MZ, ani MEiN, ani GIS nie mają takich danych. - Dla przyszłości i ewentualnej czwartej fali, a musimy o niej myśleć, bezwzględnie trzeba byłoby przemyśleć i zaplanować to, jak monitorować zakażenia uczniów w szkołach w skali całego kraju - komentuje w rozmowie z Interią dr Michał Sutkowski.

Spytaliśmy Ministerstwo Zdrowia: Ile nowych przypadków zakażeń w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych pojawiło się od 17 maja, a więc od rozpoczęcia nauki hybrydowej? Resort poprosił o zwrócenie się do MEiN i GIS w tej sprawie.

Justyna Sadlak z biura prasowego MEiN poinformowała nas: "Nie zbieramy takich danych. Proszę o informacje zapytać w Ministerstwie Zdrowia".

GIS natomiast dane o zakażeniach koronawirusem wśród dzieci zbiera, ale z podziałem na dwie grupy wiekowe: 0-10 lat oraz 11-20 lat. Nie wyodrębnia w tych statystykach uczniów klas IV-VIII (9-15 lat), oraz uczniów szkół ponadpodstawowych (15-20 lat). Nie ma też danych o zakażeniach wśród nauczycieli.

Reklama

Mniej zakażeń wśród dzieci w ostatnim czasie

Z GIS dowiedzieliśmy się zatem, że od 17 do 24 maja w grupie wiekowej 0-10 odnotowano 512 przypadków zakażeń koronawirusem, zaś w grupie 11-20 lat odnotowano 614 przypadków zakażeń. Dane pochodzą z Systemu Ewidencji Wjazdów do Polski (EWP).

W okresie od 10 do 16 maja natomiast (tydzień przed rozpoczęciem nauki hybrydowej) odnotowano w Systemie Ewidencji Wyjazdów do Polski (EWP): w grupie  wiekowej 0-10 - 1 049 przypadków zakażeń koronawirusem, a w grupie wiekowej 11-20 - 1 046 przypadków zakażeń koronawirusem.

Zakażenia wśród dzieci maleją. Nie wiemy jednak, jak dokładnie przedstawiają się one wśród uczniów na poszczególnych etapach edukacji.

"Warto monitorować"

Dr Michał Sutkowski z Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, mówił w rozmowie z Interią, że "monitorować takie rzeczy zawsze warto". - Są pewne trudności z kwalifikowaniem zakażenia u dziecka - czy ono zachorowało w szkole, czy poza nią, skoro uczy się częściowo w szkole, a częściowo w domu i chodzi też w inne miejsca. Druga sprawa jest taka, że można to jakoś wiekowo usystematyzować i sprawdzać zakażenia danymi etapami edukacji - stwierdził lekarz. 

Dodał również, że obecnie nie mamy dużej liczby zakażeń ogółem, więc "można darować instytucjom to, że nie jest to teraz poddane obserwacji".

- Pandemia zdecydowanie zwalnia. Nie wygląda na to, żebyśmy mieli jakiś problem koronawirusowy w szkołach, bo on już byłby w statystykach widoczny - mówił nam lekarz.

Szkolne ogniska na jesieni? Trzeba się na to przygotować

- Jeżeli jednak byłaby sytuacja epidemiologiczna dużo gorsza, niż teraz, i docierałyby do nas sygnały, że w wielu miejscach w kraju pojawiły się ogniska zakażeń, tak jak to miało miejsce na jesieni, to wówczas trzeba znowu podjąć próbę sprawdzania tych szkolnych ognisk - ocenił dr Sutkowski.

- Dla przyszłości i ewentualnej czwartej fali, a musimy o niej myśleć, bezwzględnie trzeba byłoby przemyśleć i zaplanować to, jak monitorować zakażenia w szkole - dodał.

Lekarz ogółem nie ma zastrzeżeń co do samego powrotu dzieci do szkół. - Ta forma hybrydy przy obecnych wskaźnikach zakażeń była wskazana, zaraz też wszystkie dzieci wrócą do szkół i to dobrze pod kątem epidemiologicznym. Ja się tylko zastanawiam, czy ten powrót jest racjonalny z punktu widzenia uczenia się. Czy ma sens powrót na miesiąc? Z drugiej strony siedzieć w domu, później jechać na wakacje i wrócić dopiero na jesieni do szkoły - to byłoby jeszcze większym problemem dla tych dzieci jeśli chodzi o więzi - podsumował nasz rozmówca.

Broniarz: Ktoś powinien nad tym czuwać

Sławomir Broniarz, szef ZNP, przyznał w rozmowie z Interią, że nie ma sygnałów od nauczycieli, by w ich placówkach masowo pojawiał się koronawirus. I by musieli przez to przechodzić na naukę zdalną.

Jednocześnie ocenił, że zapewne dane te nie są gromadzone w Systemie Informacji Oświatowej. - Nie dlatego, że nikt nie jest tym zainteresowany, a dlatego, że nikt nie poczuwa się w obowiązku gromadzenia tego rodzaju danych. Minister edukacji pewnie też uznał, że nie jest to jego zadanie, by nikogo nie niepokoić. Jeśli już ktoś, to MZ lub GIS się tym pewnie zajmuje - dodał. Gdy przytoczyliśmy mu dane GIS z grup wiekowych 0-10 i 11-20 ocenił: - Chciałbym, aby to były optymistyczne dane, ale lekarze mówią przecież, że okres wylęgania się koronawirusa to jest okres 10-14 dni. Być może dopiero teraz ewentualne zakażenia będą się pojawiać.

- To jest złe, że nie wiemy dokładnie, jak zakażenia prezentują się na poszczególnych etapach edukacji. Ktoś powinien nad tym czuwać. Musimy trzymać rękę na pulsie po to, abyśmy mogli zareagować z tygodnia na tydzień. Nie liczę jednak, że ktoś się tym zainteresuje - dodał. - My w zasadzie nie wiemy, czy jesteśmy przygotowani do edukacji od września. Jak mamy to wiedzieć? - pytał.

- Zachęcamy młodzież, by się szczepiła, to teraz naprawdę ważne - podsumował.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje